Artykuły

 

Towarzystwo Zjednoczonych Ziemianek na północnym Mazowszu (1892-1939)

             W dobie pozytywizmu po marazmie popowstaniowym i wśród zewu „pracy u podstaw” kształtująca się w prospericie średnia klasa inteligencka samoczynnie rozpoczęła swój bój o wolną Polskę, o kluczowe w życiu losy „małego i biednego”, ale zawsze drugiego człowieka. Wraz z postępami w rozwoju ruchu sufrażystek, zwanego później feministycznym, również kobiety polskie wzięły na swoje barki ciężar pracy organicznej nad podniesieniem z kolan kultury oświatowo-gospodarczej wśród „prostego” ludu polskiego. Pierwszą inicjatorką tego nowego typu myślenia na terenie zaboru rosyjskiego była ziemianka-właścicielka w majątku ziemskim w Kluczkowicach w ówczesnej guberni lubelskiej - Maria Kleniewska (†1947). To właśnie tam, a zatem w swoim dworze powstała „nielegalna” ochronka (rodzaj przedszkola) ucząca dzieci wiejskie pracujących rodziców pierwszego pisania na tak zwanych wtedy „tabliczkach szyfrowych” z łatwymi do zatarcia śladami pisanymi kredą, pisania i czytania oczywiście po polsku, po raz pierwszy nie miała akcja ziemiańska charakteru jedynie indywidualnego zrywu osobistego, lecz od samego początku tj. od 1892 roku nosiła w sobie już cechy czynnej, zorganizowanej ziemiańskiej akcji dobrosąsiedzkiej za którą groziły organizatorom rewizje i surowe represje carskie do umownej, administracyjnej kary w wysokości do 5000 rubli lub nawet do trzech lat więzienia[1]. Na tych tajnych kompletach u Pani Kleniewskiej przede wszystkim rozdawano pierwsze elementarze i polskie książki, a w oranżerii kluczkowickiej w niedzielne popołudnia skrzyknięte panie uczyły dzieci wiejskie - historii i geografii ziem ojczystych, w tym zwłaszcza rugowały wszelkie rusycyzmy z poprawnej mowy polskiej. Niebawem w 1895 roku, pierwsze zebrania jaśnie-oświeconych ziemianek przeniosły się na szersze forum do stolicznej Warszawy, gdzie w tamtejszym Biurze Dóbr Kluczkowickich gromadziły rzesze gorliwych pań z przywiślańskiego kraju, które przy szyciu na prędce skrojonych ubranek, tudzież praktycznych sukienek oraz ciepłej na zimę bielizny dla biednych dzieci wiejskich i miejskich radziły między sobą co robić z ulegalnieniem swej pracy w środowisku wiejskim. Z kolei a może i zaraz po powrocie do swoich dworów rodzinnych – tamte zapobiegliwe i zbudowane panie - układały lokalne regulaminy „Kółek Pracy” i na początku same kolportowały je od dworu do dworu w karteczkowych ulotkach- odbitkach. Stąd też i na bazie tego właśnie w 1901 roku, zrodziła się pierwsza, kluczowa myśl, aby utworzyć „Podsekcję Kobiecą” przy „Sekcji Rolnej Męskiej” w Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie u boku przewodniczącego Stanisława Chełchowskiego z Chojnowa († 1937), myśl ze spuentowaną maksymą, że było się ziemianką przede wszystkim dlatego, że: „ziemianka, to nie ta, co duży obszar ziemi posiada, ale ta, co ziemię polską kocha i chce dla dobra tej ziemi pracować, a w sercach współbraci budzić świadomość, że są polakami i miłość dawać do wszystkiego, co polskie”[2].

Po rewolucji 1905 roku w wyniku odwilży politycznej nadeszła kolei na samodzielne działania. Z początkiem 1906 roku, a w zasadzie po perturbacjach z zatwierdzeniem statutu dopiero w marcu następnego roku, w Warszawie powołano do życia organizację-koło pod nazwą Towarzystwo Zjednoczonych Ziemianek na czele z Marią Kleniewską jako przewodniczącą. W pierwszych latach działalności zjednoczone kółkowiczki skupiały się przede wszystkim na pogadankach tematycznych, na kursach rzemieślniczych i oświatowych, na konkursach i wystawach rolniczych m.in. wyrobu masła i serów, nasiennictwa czy pieczenia chleba, na prowadzeniu stacji zarodowych drobiu oraz na krzewieniu wśród ludu potrzeby prowadzenia racjonalnych ogródków przydomowych. W praktycznym tego słowa znaczeniu kończyło się na zakładaniu pełnorocznych szkół gospodarstwa wiejskiego dla gospodyń wiejskich, których w zaborze rosyjskim do wybuchu pierwszej wojny światowej było aż osiem.  

Na dzisiejszym Mazowszu Północnym, inaczej mówiąc gubernialnym Płockim do tak skrojonej pracy społecznej na chętne nie trzeba było długo czekać. Spośród kooperujących jak dotąd sprawnie najaktywniejszymi od samego początku stały się Wanda Choromańska z Gostkowa (†1943) oraz Aniela Choromańska z Żoch Wielkich (†1956) z czego druga z nich w charakterze przewodniczącej kółka ciechanowskiego. Szacowne grono ciechanowskich społeczniczek-ziemianek uzupełniały, jako sekretarka Jadwiga Milewska z Rembówka (†1943), Jadwiga Bojanowska z Klic (†1946), Zofia Bojanowska z Gruduska (†1937), Janina Bojanowska z domu Gadomska z Humięcina (†1974), także Anna Żarnowska z Młocka jak również delegatka przasnyska Maria Żórawska z Obrębca[3]. W Mławie przewodnictwo piastowała Zuzanna Morawska z Zulinka, na sekretarkę początkowo wybierano Zofię Kosińską z Drogiszki, a na delegatkę regionalną wskazywano na Annę Chaniewską z Radzimowic[4]. W szeregach mławskiego zrzeszenia działały również Maria Rudowska z Rumoki (†1933) wraz z Bronisławą Rudowską z pobliskiego Bogurzyna, Natalia Kanigowska z Liberadza, także Zofia Makomaska z „literackiej” Krępy czy Stanisława Reinhard z Szydłówka[5].

Od 1908 roku prace mazowieckich kobiecych kółek ziemiańskich nabrały właściwego tempa i rozmachu. Po likwidacji Polskiej Macierzy Szkolnej w Królestwie Polskim[6] mławskie stowarzyszenie ziemianek wzbogaciło się o czytelnie książek w Strzegowie i ochronkę dla dzieci pracujących rodziców w Radzimowicach[7]. Od samego początku w pogadankach na temat szkolnictwa zawodowego brylowała Aniela Choromańska i Jadwiga Milewska. Bowiem w konserwatywnym środowisku wiejskim z nieufnością wtedy odnoszono się do absolwentek szkół położniczych. Stąd też Aniela na szerszym forum optowała „za zorganizowaniem przez dwory stałej pomocy akuszeryjnej”[8]. W obszernym referacie o projekcie zorganizowania „Związku hodowli drobiu” postulowała również zakładanie na wzór angielsko-duński polskich stacji zarodowych koguta rasowego „które by po bardzo przystępnej cenie pewną ilość mniej więcej z góry określoną kogutów związkowi sprzedawały” pomnażając poprzez odpowiednie krzyżówki międzygatunkowe ilości produkowanych jaj i doprowadzając do stanu prosperity „bądź to zawierając korzystną umowę z Tow. Mleczarskiem, które handel ten organizuje, bądź też zawiązując samodzielne stosunki z firmami zagranicznymi, bardzo chętnymi do zawierania transakcji, czegośmy mieli wymowny dowód parę lat temu”[9]. Sama dawała temu jawny przykład hodując w przydwornym kurniku zielononóżki-kuropatwianki pochodzące prawdopodobnie od kur włoskich sprowadzonych przez królową Bonę. Odmiana ta odznaczała się „odpornością na choroby, wczesnym dojrzewaniem (5 miesięcy), wczas można też je kapłonić. Kura waży 4 ½ funta, kapłon 5-6. Niosą jaj od 140-180 rocznie. Pióra można używać na różne fantazye: boa itp. podnosząc dochód z kury o 15 groszy na sztuce”[10]. Jadwiga Milewska z kolei specjalizowała się w higienie zdrowotnej i rozwoju intelektualnym wśród kobiet wiejskich. W licznych pogadankach i echach powykładowych wśród kółkowiczek utyskiwała na nieświadomość zasad higieny u ogółu ludu wiejskiego widząc ratunek zbawienny nad podniesieniem zdrowotności poprzez wprowadzenie „wspólnego szczepienia ospy, przez zapewnienie pomocy lekarskiej i akuszeryjnej po wsiach, zakładanie kąpieli i domów przedpogrzebowych, a także przeprowadzenie uchwały o unikanie u kółkowiczów trunków w czasie uroczystości rodzinnych”[11]. Występując przeciwko wrodzonemu sprytowi dominującemu wśród polskich włościan u których wręcz patologicznie szerzyło się kłamstwo, fałsz i nieposzanowanie cudzej własności postulowała, żeby powoli łagodzić ograniczenia intelektualne chłopstwa poprzez organizowanie pogadanek dydaktycznych, w tym także kursów dla dorosłych zawodowych czy handlowych, poprzez zakładanie ochron dla dziatwy i na szerzeniu ogólnorozwojowego czytelnictwa. W domyśle spisanym, żeby „wszelkie wycieczki po kraju, do wzorowych gospodarstw, zwiedzanie różnych instytucji społecznych, pamiątek historycznych naszego kraju”[12] zaowocowały podniesieniem świadomości zbiorowej i indywidualnej.      

W kolejnym roku działalności stowarzyszenia Aniela Choromańska zajęła się zorganizowaniem w Grędzicach pod Ciechanowem kursów gospodarstwa domowego i sprawą utworzenia na tej bazie wstępnej stałej szkoły przysposobienia rolno-rzemieślniczego dla niezamożnych kobiet wiejskich.  Niebawem, na początku listopada 1909 roku taka nowa szkoła zawodowa grupowała już pierwszych 9 stałych uczennic wiejskich, a chętnym oferowano również kursy na instruktorki tkackie[13]. W ramach kursów gospodarstwa domowego przysposabiano uczennice do kucharstwa, wypieku chleba i ciast, podawania do stołu, wyrobu masła, konserwowania serów, prania, prasowania i szycia, nadto hodowli drobiu i trzody chlewnej[14]. Wszystkie prace na kursach wykonywano własnoręcznie, a uczennice przechodziły przez kolejne etapy takiego „wtajemniczania”, gdzie najpierw uczyły się sztuki gotowania, prania i prasowania, potem porządków i obchodzenia się z nabiałem, na koniec zajmując się w obejściu hodowlą trzody, ze szczególnym uwzględnieniem docelowej hodowli drobiu[15]. Zarówno kursy gospodarcze jak i tkackie przewidywano na rok, tudzież w obu przypadkach zostały prowadzone przez instruktorki-nauczycielki objazdowe będące pod opieką Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek oraz Towarzystwa Przemysłu Ludowego w Królestwie Polskim[16]. Pierwsze kursy grędzickie powierzono Pani Marii Stasiniewiczównie, wykwalifikowanej w Czechach kierowniczce kilku szkół gospodarczych oraz Pani Annie Chaniewskiej, wcześniej wielokrotnie nagradzanej medalami w dziedzinie produkcji konserw[17]. W zakresie pomniejszym pomagały im w tym dziele nauczycielka przyrody, teorii moralnej, arytmetyki i higieny osobistej – Pani Stanisława Buczkiewicz, Pani Cecylia Ogonowska odpowiadała za teorię robót ręcznych, prania i prasowania, a kucharzyła Pani Michalina Zakrzewska zajmując się teorią gotowania i pieczenia oraz wyrobami przetworów owocowych i jarzynowych. Niebawem do szacownego grona nauczycielek dołączył i instruktor tkactwa Pan Bronowski[18]. W latach następujących aż do wybuchu pierwszej wojny światowej, usankcjonował się również zarząd szkoły grędzickiej w składzie którego od początku zasiadała znana literatka i działaczka warszawskiego stowarzyszenia ziemianek – Pani Maria Rodziewiczówna (†1944)[19]. W następnym roku działalności w 1910 roku, założono w Grędzicach racjonalną hodowlę drobiu rasowego[20], a Aniela Choromańska na zjeździe warszawskich ziemianek z dumą mogła wówczas oświadczyć, że: „szkoła ma za zadanie kształcić przyszłe szafarki, jednak uwzględnia i potrzeby przyszłych samodzielnych gospodyń wiejskich, dając im gruntowniejszą naukę ogrodnictwa a inne nauki praktyczne dla wszystkich równomiernie stosując”[21]. Ze sprawozdania rocznego przedłożonego Okręgowemu Towarzystwu Rolniczemu w Ciechanowie, wynikało, że rozchody z prowadzenia kursów grędzickich w 1911 roku przeważały nad przychodami, gdzie na 6900 rubli takiego rozchodu przypadało 4200 rubli umniejszonego dochodu[22]. W takim kontekście może zatem nie dziwić późniejszy fakt, że jako opiekunka kursów Aniela zwracała się do Centralnego Towarzystwa Rolniczego w Warszawie o zapomogę na podtrzymanie dalszej rentowności szkoły grędzickiej[23]. Ogólnie rzecz ujmując wyjściowy stan liczebny kolejnych dokształcających się chętnych do wybuchu pierwszej wojny światowej wahał się w przedziale pomiędzy 20-oma a 40-oma kursantkami i uczennicami wypuszczanymi ze szkoły rocznie. Przeważnie zgłaszające się słuchaczki i uczennice rekrutowały się z córek drobnych rolników, a także spośród córek wyższych oficjalistów rolnych oraz pomniejszych wiejskich rzemieślników[24].

W celu dalszej „lawinowej” aktywizacji szeregów członkowskich powołano tak zwane kółka czynne przy okręgowych kółkach zrzeszonych, żeby się „rozpatrzeć, co by trzeba zmienić, a co wprowadzić w ochronach, na kursach i w szkołach, aby uczennice i słuchaczki wyniosły jak największy pożytek”[25], które to prace teoretyczno-praktyczne najlepiej wprowadzała w życie Jadwiga Milewska z Rembówka[26]. W rozumieniu postępowo-ideowym według Jadwigi należało przede wszystkim unikać spraw nieudanych, również same spotkania członkiń przyszłych kółek „czynnych” trzeba by urządzać stale w tym samym terminie, bo „bardzo źle wpływa zmiana terminu np. nie przyjazd obiecywanej prelegentki lub coś podobnego. Nie dopuszczać do zastoju w kółku, w razie zniechęcenia do czynu, często na powrót pobudzać jakąś zabawą towarzyską[27]. Najlepszym tego przykładem było kółko „czynne” w Grudusku, w powiecie ciechanowskim, gdzie członkiń wokół Pani Janiny Smoleńskiej z Kluszewa wciąż przybywało. Bowiem wiejskie aktywistki dostały mocne wsparcie ze strony ochrony prowadzonej przez Zofię Bojanowską z Gruduska, gdzie nie dość, że odbywały się zebrania „czynne” to również zakupiona apteczka z lekarstwami na stałe „będzie umieszczona”[28].   

Po pogadankach, zorganizowanych kursach i aktywizacji szkoły grędzickiej przyszedł czas na wystawy i pokazy rolnicze oraz rękodzielnicze. W Ciechanowie na ten poczet zawiązało się nawet kółko czynne „Zgoda”, więc już w kwietniu 1910 roku doszło do wystawy wyrobów tkackich i robótek kobiecych. Na wystawie nie zabrakło materiałów „na suknie, różnego rodzaju płótna, jakoteż chodniki, ręczniki i obrusy. Prócz tego na stołach i ścianach porozwieszały i porozkładały wiele robót szydełkowych i kwiatów z włóczki, do ozdoby bielizny i mieszkań służących”[29]. Oprócz tego dobrodziejstwa, gospodarne panie popisywały się swoimi gruszkami z sadu przydomowego oraz miodowym kwasem własnego wyrobu. W kooperatywie z Towarzystwem Dobroczynności i ciechanowską szwalnią współdzielczą na wystawę trafiły również różnorakie robótki pochodzące z dziecięcych rączek. Dla znużonych już oglądaniem i smakowaniem z pogadanką - jako żywo - wystąpiła niezmordowana instruktorka lotna z Warszawy - Antoszka. Na jesieni tego samego roku z kolejnym już pokazem ciechanowskim rolno-rzemieślniczym wystąpiły jak „Zgoda” chciała – inicjatorki: Aniela Choromańska i Jadwiga Bojanowska z Klic. Stoły zastawiano: lnem nieklepanym, klepanym ze ścierniska i klepanym, ale za to moczonym, warzywami ogródkowymi z okazałymi dyniami na czele, owocami sadowymi i przetworami warzywno-owocowymi, w tym winami owocowymi, powidłami, piernikami oraz suszonymi owocami. Do konkursu z nagrodami stanęły również wyroby mleczarskie przede wszystkim skategoryzowane masła i podpuszkowe sery, choć największym zainteresowaniem u zwiedzających cieszyły się niedawno co skrzyżowane „rasowe kury i kaczki od gospodyń kilku-morgowych”[30]. W sierpniu 1912 roku w sali Domu Ludowego w Ciechanowie, z pokazem jednodniowym powiatu ciechanowskiego wystąpiły w zgodnej kooperatywie ziemiańskie kółka męskie i żeńskie. W zaimprowizowanej stacji doświadczalnej postawionej na wzorcu chruszczewskim zaprezentowano rozmaite kopce-okazy zbóż jarych i ozimych, choć dopiero miejscowe Koło Ziemianek wzbudziło prawdziwą sensację uruchamiając dwa warsztaty tkackie, przed którymi uczennice od 9 rano do 18 wieczorem non stop tkały przeróżne ściegi i wzory na bazie prezentowanych tkanin[31].   

Podobnie działo się w Mławie, gdzie na tamtejszej wystawie rolniczo-przemysłowej pokazywano jak ma wyglądać wzorcowa chata włościańska i przemysł ludowy z wyrobami szewskimi, rymarskimi, kowalskimi, tokarskimi, stolarskimi, a nawet koszykarskimi. Nie zapomniano również o kolportażu prasy codziennej zwłaszcza czasopism cyklicznych „Zorza” i „Naród”. Do wyróżniających się zaliczono stoiska pszczelarskie z nagrodzonym specjalnie ulem przemyślnej budowy, stoisko hodowlane z holenderskimi rasami bydła i takie samo tkackie urządzone przez dzieci z ochron wiejskich wraz ze stoiskami strojów kobiecych i ludowych z dominującym strojem mazurskim na czele. W tle zwiedzającym towarzyszyła skoczna muzyka, potem urządzono zabawy ludowe i teatrzyk jedynie cieniem położyła się krecia postawa kilku cwanych przedsiębiorców, którzy nieuczciwie windowali ceny „do tego stopnia, iż za szklankę mleka żądali po złotemu groszy dwa, a i chleba dokupić się nie można było”[32]. Co ciekawe na poczet tej wystawy miejscowe aktywistki założyły nawet kółko czynne w Strzegowie, aby w grupach dwu-, trzyosobowych chodzić po okolicznych domach zbierając płótna, roboty siatkowe, hafty na pokaz. Dwie spośród nich tj. strzegowskich kobiet, które użyczyły kółkowiczkom swych arcydzieł na wystawę mławską zdobyły odpowiednio I i II miejsca w kategorii płócien swego wyrobu, zaś pozostałe akurat nienagrodzone pozostały na zawsze z „gospodarskimi przedmiotami użytkowymi i książeczkami o zdrowiu, porządkach domowych, wychowaniu dzieci itp.”[33] W równym tempie z akcją wystawienniczą, w tym samym 1911 roku, rozwijała się czytelnia strzegowska z 336 wypożyczeniami za jedną kopiejkę od sztuki dzięki niesłychanej woli Pani Cecylii Moczulanisowej, która w ciasnym mieszkaniu pod kluczem trzymała szafę z książkami. Przede wszystkim nowe strzegowskie kółko „czynne” urządzało zabawy ludowe z nawet 160-osobową frekwencją na których to obywano się bez trunków alkoholowych serwując w zamian „herbatę, wodę cytrynową, pączki i gorącą kolację dzieloną na porcje”[34].

Wracając do ochron, kursów i szkół zawodowych w okręgach północno-mazowieckich trzeba dodać, że w następnym 1912 roku, nastąpiły kolejne rozwiązania funkcjonalne. Mianowicie, dzięki fundacji śp. Ludwika Dobrzańskiego, byłego już właściciela Rostkowa i Górek koło Przasnysza, powołano do życia męską szkołę rolniczą przeznaczoną dla drobnej własności ziemskiej w Rudzie pod Przasnyszem[35]. W drobnomiasteczkowym Szreńsku leżącym pomiędzy Mławą a Żurominem, w październiku 1911 roku, dzięki osobistym staraniom wybitnej aktywistki ziemiańskiej Marii z Jodko-Narkiewiczów Karczewskiej (†1951) utworzono szkołę robót dla dziewcząt, gdzie planowano 90-cioro przyszłych kandydatek przyuczyć do czynności zawodowego szycia, haftu, tkactwa i guzikarstwa[36]. Po rozpoczęciu kursu najbardziej utalentowane uczennice po okresie „próbnym” niejako przesadzano do pracowni tzw. Zamkowskiej, gdzie już pod wnikliwą opieką dworu szreńskiego, w tym osobistej kierowniczki tego oddziału Marii Karczewskiej przechodziły one kursy robót hafciarskich, włóczkowych i tkackich drugiego stopnia nie wyłączając nauki rysunku technicznego i gobeliniarstwa[37]. Postępy zgromadzonych tam uczennic były tak szybkie i tak zatrważające, że co najlepsze prace „robótkowe” postanowiono wysłać na wystawę mającą się odbyć za rok w Pradze Czeskiej. W następnym roku, w Szreńsku założono pierwszą ochronkę dla maleństw dziecięcych w przedziale wieku od 3 do 7 lat ze 72-osobową obsadą i aktywowano drugą tego typu placówkę o podobnym charakterze w sąsiedniej wsi Przychód. Na fali kolejnych sukcesów, we wrześniu tego samego roku, postanowiono zorganizować 6-tygodniowe kursy gotowania i porządków domowych dla dorosłych kobiet w imię zasady „dla chcącego nic trudnego”[38]. Na wszystkie takie potrzeby liczne już kółkowiczki szreńskie sprowadziły materiały łokciowe, herbatę, czarodziejską latarnię z obrazami historycznymi[39]. Tymczasem, w Ciechanowie, w gmachu Okręgowego Towarzystwa Rolniczego ziemiańskie kółko czynne „Zgoda” ruszyło z dwudniowymi kursami zawodowymi dla kobiet z drobnej własności ziemskiej, gdzie Aniela Choromańska wygłosiła z dobrze znaną sobie swadą referat o odżywianiu się i urozmaiceniu kuchni domowej[40]. Z kolei następna prelegentka Jadwiga Milewska z Rembówka uraczyła blisko 200-osobowe kursanckie audytorium referatem o higienie życia codziennego i leczeniu środkami domowymi. Dobrze zorganizowane kursy dla gospodyń wiejskich zakończono pokazem prania wykonywanego przy udziale ręcznej tary, a w antrakcie raczono smakowitymi, regularnymi posiłkami oraz finalnym przedstawieniem teatralnym[41]. W maju 1912 roku, w stuletnią rocznicę urodzin wieszcza narodowego Zygmunta Krasińskiego z Opinogóry (†1859) w Grędzicach otworzono ochronkę jego imienia dla dzieci w izbie przybranej na tą okazję w zieleń, gdzie między gałązkami widać było obrazki różnych zwierząt, w tym znanych ptaków wraz ze sportretowanym patronem Zygmuntem Krasińskim w ramce spoglądającym nad nimi. Po zabawach i konkursach przewidzianych programem dla miejscowej dziatwy, przeczytano depeszę z życzeniami, od Krasińskich z Warszawy, po czym „dzieci parami ze śpiewem przyszły do naszego zakładu (szkoły gospodarczej), gdzie było dla nich urządzone przyjęcie”[42].

Wciąż nowe perspektywy, to także działalność kulturotwórcza ze zbożnym celem w tle. W końcu grudnia 1911 roku w sali Okręgowego Towarzystwa Rolniczego w Ciechanowie, odbył się koncert charytatywny na rzecz szkoły gospodyń wiejskich w Grędzicach, na który zaproszono artystów warszawskich scen pp. Przesmyckiego i Trojanowskiego jak również amatorki zwłaszcza Wandę Kanigowską z Sulerzyża (†1944?), której czysty głos został owiany niemilknącymi brawami. Po imprezie odnotowano w kasie ponad 200-rublowy przychód dzięki naddatkom zebranym przez karotujące publiczność ręcznie wykonanym programem ziemianki-aktywistki kółka czynnego „Zgoda”, w tym Ludwikę Bojanowską z Bądkowa, Zofię Domaszewską z Wierzbowa, pp. Garbolewską z Nużewa i Stanisławową Zawadzką z Grzybowa[43]. W Mławie podczas jednodniowego pokazu inwentarskiego bydła rasy czysto polskiej i tkackiego w czerwcu 1912 roku, to sami małorolni włościanie odegrali w sali Lutni mławskiej „pod kierunkiem ks. Antoniaka sztukę pt. „Antkowe wesele”, a Pani Nostitz-Jackowska za pomocą latarni czarnoksięskiej przedstawiła bohaterów powieści Prusa, objaśniając obrazy nader umiejętnie”[44]. W pobliskim Szreńsku za to królowały coroczne tzw. majówki, gdzie kółkowiczki organizowały bufet. Na łące urządzono „bufet, tańce, miejsce zabawy oświetlone kolorowymi latarkami; dla dzieci urządzono wyścigi w workach i króla migdałowego, dalej żywy obraz w strojach narodowych przy ogniach bengalskich i śpiewy ludowe i rakiety”[45].

Tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej Zjednoczone Koło Ziemianek liczyło już 169 kółek czynnych z obsadą 3508 stowarzyszonych osób. Najwięcej kółek gromadziła gubernia warszawska (18), nieco tylko mniej płocka, potem piotrkowska i radomska, zaś najmniej zrzeszeń posiadała gubernia suwalska (2). W 13 kółkach okręgowych założono ochrony dla dzieci pracujących rodziców, w każdej po kolei odbywały się pogadanki, zakładano czytelnie, prowadzono salę zajęć, warsztaty zawodowe, kąpiele ludowe. W 30-tu z nich zaprowadzono postępową hodowlę drobiu, nader często praktykowano mleczarstwo dochodowe, ogrodnictwo i warzywnictwo. Kółka „ziemiańskie” cieszyły się również intratnym poparciem sklepów spółdzielczych, a niektóre „kółka wysyłają chore dzieci Ciechocinka, urządzają przytułki dla starców”[46].

Na gruncie północno-mazowieckim, w powiecie ciechanowskich ruch ten szczególnie przybierał na sile. Kółka ziemiańskie i „czynne” mnożyły się w lawinowym tempie, toteż wkrótce powstało kółko w Krasnem pod Przasnyszem z księżną Ludwiką Czartoryską na czele (†1958) i sekretarką Józefą Gieżyńską wraz z członkiniami czynnymi; potem kółko w Leśniewie Dolnym z przewodniczącą Elżbietą Sumińską i Wiktorią Elżanowską jako sekretarką wraz z grupą czynną, kółko w Kluszewie z Janiną Smoleńską jako przewodniczącą i członkiniami czynnymi, kółko w Ościsłowie z Anną Żarnowską w roli przewodniczącej wraz grupami czynnymi, kółko w Łysakowie z przewodniczącą Janiną Bojanowską w otoczeniu grupy czynnej, w końcu kółko w Klicach z Jadwigą Bojanowską w charakterze przewodniczącej[47].

W tym też czasie, w wiejskim Lekówcu koło Klic za sprowadzeniem kosztowym Pani Jadwigi Bojanowskiej zorganizowano 2-miesięczny kurs gotowania według nowego regulaminu „wędrownego”, na który „uczennice przychodzą po śniadaniu i na kolację odchodzą do domu; a o ile mają daleko i nocują na miejscu, to już same muszą myśleć o swoim rannym i wieczornym posiłku”[48]. Również w niedalekim Szreńsku miał miejsce ostatni przed wojną światową kurs hodowli drobiu i świń prowadzony osobiście przez Marię Karczewską. W ciągu 6-ciu tygodni zajęcia praktykantek obejmowały „w zakresie hodowli drobiu: kontrolę nieśności, żywienie, porządki w kurnikach, obsługa 3-ech lęgników i 2-óch wychowalni, wychowów kurcząt. Kurs również obejmował hodowlę świń, a m.in. żywienie macior i knurów, młodzieży i prosiąt, tuczenie młodszych i starszych bekoniaków, zestawienie paszy, obliczanie pożywności według składu chemicznego, obliczanie kosztu utrzymania i przyrostu mięsa”[49]. Kursantki odbywające praktykę zapisywały pomiary mierzenia paszy i zwierząt w swych podręcznych notatnikach na podstawie których miały obowiązek napisać rzeczowe rozprawki tematyczne jako końcowy materiał pisemny na zaliczenie kursu.

Po wybuchu pierwszej wojny światowej, a zwłaszcza przejściu „burzy” i pożogi wojennej przez zachodnie gubernie imperium rosyjskiego, praca u podstaw wśród ziemiańskich kółkowiczów i w środowisku wiejskim musiała rzecz jasna nieco przycichnąć. W niemalże przeddzień przed zajęciem przez Niemców stolicznej w Królestwie Polskim Warszawy udało się Jadwidze Milewskiej podczas trzydniowych kursów dla kobiet wiejskich w Warszawie w dniach 15-17 kwietnia 1915 roku, wygłosić pogadankę o walce z chorobami zakaźnymi oraz o sposobach podtrzymywania zdrowia ogólnego[50]. Niebawem i po względnej stabilizacji, choć kraj i tak został skutecznie zdewastowany, że panosząca się drożyzna musiała znaleźć swój oddźwięk w cierpkich słowach Anieli Choromańskiej w grudniu tego samego roku, że „prowadzenie racjonalnej hodowli drobiu obecnie jest niemożliwe, tak z powodu braku towaru jak i złych środków komunikacyjnych. By kupić drób, tam gdzie jeszcze jest-trzeba to robić w większej ilości, by koszty przewozu opłaciły się. Nawet zwyczajny drób nie wszędzie jest, a w Ciechanowskiem ceny np. rzeźnej kaczki dochodzą do 7 rubli”[51]. W następnym roku, po ustabilizowaniu się frontu wojennego, daleko na wschodzie sytuacja ogólno-ekonomiczna poprawiła się nader korzystnie, więc Maria Karczewska powróciła z referatem na posiedzeniu Wydziału Ekonomicznego w Warszawie o reaktywowanie szkół zawodowych gospodarczych, w tym również kursów hodowlanych w Szreńsku[52]. Na skutek czego można było teraz przystąpić do wznowienia z początkiem listopada 1916 roku, 5-cio miesięcznych kursów rolniczych dla małorolnych w Sokołówku pod Ciechanowem, gdzie przewidywano wykładać nauki przyrodnicze, rolnictwo, hodowlę, mleczarstwo, sadownictwo i warzywnictwo, rachunkowość rolną i urządzanie gospodarstw włościańskich z tym, że „uczniowie powinni mieć 18 lat skończonych, umieć czytać, pisać i wykonywać 4 działania arytmetyczne”[53]. W Szreńsku pod osobistymi auspicjami Marii Karczewskiej reaktywowano gminną szkółkę dziecięcą z dwoma oddziałami: przedszkolnym i szkolnym, równie szybko uporządkowano też walającą się to w nieładzie, to znowu w skrzyniach „wędrowną” czytelnię, choć przede wszystkim otworzono w gorącym czasie żniw i pokosów „nową ochronkę, w której około stu maleńkich dzieci znalazło opiekę i naukę prowadzoną przez Panią Janinę Kleniewską z dwiema miejscowymi dziewczynkami, które jej pomagają[54]. Z początkiem następnego 1917 roku na zebraniu ogólnym, Aniela Choromańska uzasadniając potrzebę utworzenia sekcji ogrodniczej jako antidotum na trudności aprowizacyjne w zboże zaproponowała, aby urządzić w lutym tego roku, w jeszcze czynnych placówkach szkolnych „kursów sadownictwa i ogrodnictwa i rozesłać odnośny kwestionariusz aplikacyjny”[55].

Osobnym torem poszło reaktywowanie działalności kółek „czynnych” Zjednoczonego Towarzystwa Ziemianek w Królestwie Polskim. W kółku szrenieckim na kweście czerwcowej 1917 roku rozstawiono stragan z książkami i pamiątkami narodowymi. Podczas dwudniowej sprzedaży w Szreńsku i na odpuście w Ratowie towar do czytania rozprzedano niemalże na pniu, w tym blisko 1000 pozycji książkowych trafiło pod wiejską strzechę. Podobnie jak ze wznowieniem „słynnych” szreneńskich robót tkackich z własnego lnu, gdy to „szyto też i rozdawano koszule żołnierzom Polakom, a obecnie i jeńcom, będącym prawie bez ubrania. Sporządzono bandaże i szarpie i uczono się opatrunków”[56]. Otworzono również księgarnie, która przyczyniały się do ujednolicania książek podręcznych w szkołach i do obniżania cen kajetów szkolnych. Generalnie w kółkach „czynnych” ciechanowskich ochronki pozamieniano na szkółki dzienne, w których przed wojną i sporadycznie teraz urządzało się przedstawienia, obchody narodowe, pogadanki oraz zabawy. W jedynej okręgowej szkole zawodowej szycia i robót ręcznych zorganizowano kursy przetworów owocowych i lecznictwa domowego. Najlepiej w okresie wojennym trzymały się w okręgu prowadzone na cele handlowe ogrody, a w kategorii jakiejkolwiek większej opłacalności: mleczarstwo i pszczelnictwo. W kółkach „czynnych” ciechanowskich członkinie najwytrwalej produkowały „nasiona dla siebie; każda z członkiń obrany gatunek. Jedna zbiera zioła lecznicze; inna nasiona w większych ilościach”[57]. Z kolei pozostałe na swym miejscu „czynne” kółkowiczki mławskie reperowały ciężkie straty wojenne należąc do sklepu współdzielonego i jego zarządu. Stopniowo udawało się także podnosić produkcję na terenie głównych form działalności tj. w przedmiocie hodowli trzody i ogrodnictwa. Szkolnictwo początkowe zgromadziło ponownie 275 dzieci z czego czwórka z nich posiadała stypendia ziemiańskie. Częściej zakładano schroniska dla starców i poszkodowanych nie inaczej jak z uwagi na bolesne zawirowania dziejowe i choć nie bez trudu utrzymywano bibliotekę „latającą”. Przede wszystkim jednak kółkowiczki uczestniczyły w akcji ogólnokrajowej „Wieś-miastu”, czyli wysyłki wątłych dzieci miejskich na wieś deklarując, że „miały u siebie przez lato 19 dzieci z Warszawy, przez cały rok 28”[58]. Generalnie w ogólnokrajowym sprawozdaniu zbiorczym z akcji „Wieś-miastu” zjednoczone ziemianki wykazywały, że na odgłos w sercach obywatelek wiejskich zareagowano w przypadku 564 dzieci miejskich, w tym na wypoczynek letni zaproszono 64 osób starszych-letników, zaś u samych włościan małorolnych pomieszkiwało w tym czasie w sumie 44 dzieci uciekających przed drożyzną miejską. W ten sposób indywidualne lokum mieszkalne przygotowały między innymi Maria Karczewska ze Szreńska i Pani Halina Bacciarelli z Rydzewa położonego nieopodal Ciechanowa. Na sposób już akuratniejszy letników gościły schroniska-przytuliska w Ciechanowskiem: w Pniewach u p. Stokowskiej, w Płońskiem: w Smardzewie u p. Kalinowskiej i Kroczewie u p. Czarnowskiej oraz w Mławskiem: w Szreńsku u p. Karczewskiej[59].

Jakkolwiek by to nie było z zawieruchami dziejowymi „gdzie działalność kółek da się wznowić-wznawiajmy ją, gdzie można nowe założyć – zakładajmy. Dziś większa niż kiedykolwiek ciąży na nas, ziemiankach, odpowiedzialność, bo kiedy dotychczas hasłem naszym było „wytrwać”, to dziś stoimy przed obowiązkiem „odbudować”. To zadanie musi pociągnąć wszystkie siły nasze, od najstarszych – do najmłodszych”[60]. Z takim nieco wyjętym z kontekstu zdaniem tyle, że potem w obszerniejszym referacie wystąpiła Maria Karczewska na zebraniu płockiego towarzystwa ziemianek w listopadzie 1917 roku, tytułując swe przemyślenia „O pracy społecznej – kobiet polskich – w dobie obecnej”[61]. W pokłosiu znajdując swój dalszy już politycznie wymiar we wniosku-uchwale podjętej przez warszawskie walne zgromadzenie Zjednoczonego Koła Ziemianek, aby jak najgłośniej teraz „domagać się dla kobiet polskich praw obywatelskich, aby Ojczyźnie poświęcić wszystkie swoje siły dla służby narodowej, do rozporządzenia prawowitemu rządowi polskiemu, z woli narodu wybranemu” w przyszłych wyborach w gromadach i gminach wiejskich[62].  Bowiem Koło Ziemianek to przede wszystkim „stowarzyszenie, które jednoczy kobiety ze wszystkich stanów, więc i mniej wykształcone, niezamożne i bogatsze, gospodynie małorolne i właścicielki większych folwarków, ochroniarki,  nauczycielki i w ogóle wszystkie kobiety chcące pracować nad rozwojem wsi polskiej. Zjednoczone ziemianki łączą się w celu wspólnej pracy i narad nad wychowaniem dzieci na porządnych ludzi i obywateli, miłujących swą ojczyznę, nad podniesieniem moralności i przeciwdziałaniu karciarstwu, pijaństwu, plotkowaniu i zbytkom, nad ochroną zdrowia własnego i rodziny, nad poniesieniem zamożności przez polepszenie gospodarstwa domowego i podwórzowego, przez tworzenie sklepów współdzielczych i rozwój rzemiosł i przemysłu domowego”[63]. Stąd też nade wszystko to właśnie takiej organizacji i ich członkiniom przynależało się właściwe miejsce i stosowny wymiar w życiu politycznym, gdzie także decydowały się losy poszczególnego człowieka. W tak ułożonej hierarchii wartości wystarczało jedynie: w swej okolicy mieszkalnej znaleźć 10 osób, chcących należeć do Koła Ziemianek, następnie utworzyć takie kółko, które tutaj i teraz się rządzi zupełnie samodzielnie i samo też wybiera swój zarząd i ze 2 razy do roku wysyła do Warszawy swoją delegatkę, która zwłaszcza należy do komitetu zarządzającego całym Kołem a zarząd tego akurat Koła wybierany jest tylko spośród delegatek[64].

Po odzyskaniu niepodległości, w 1918 roku, przyszedł czas na pierwsze i głębsze zmiany regulaminowe. Na wniosek Zarządu nowego Towarzystwa księżna Ludwika Czartoryska z Krasnego odczytała projekt ustawy o Zjednoczeniu wszystkich Kół Ziemianek w państwie polskim. Odtąd najwyższą władzę w nowym stowarzyszenie miało pełnić Walne Zebranie członkiń, w skład którego miały wchodzić delegatki Kółek i Związków Okręgowych. Jako samofinansująca się organizacja pożytku publicznego mogła ona liczyć na procentowe składki od dochodów z Kół wchodzących do nowej formacji, na dalsze ofiary publiczne i prywatne, zapisy testamentowe i udzielne jak również na dochody płynące z działalności praktyczno-handlowej[65]. Na takim, kolejnym walnym zebraniu, które miało miejsce w Warszawie w dniach 7-10 grudnia 1920 roku, po referacie Marii Karczewskiej „O organizacji intensywnych drobnych gospodarstw, opartej na wzorach duńskich” wśród zebranych członkiń wywiązała się żywa dyskusja nad nowymi sposobami wzmożenia eksportu polskiego drobiu i jaj, które jak dotąd zajmowały wysokie trzecie miejsce w szeregach eksportowych naszego rolnictwa. Podczas obrad skonsumowano również eksport haftów krajowych „rozwijający się przy Sekcji artystycznej, który zdobył uznanie w Paryżu i Londynie, zainteresował zagranicę, czego dowodem propozycja ze Szwecji i Włoch przesłania haftów na wystawę do Sztokholmu i Sienny”[66].

W dalszym ciągu tak jak przed wojną prowadzono kursy gospodarstwa domowego niemniej jednak priorytetem obecnie, czyli od 1919 roku stawały się kursy instruktarzowe tj. skierowane na kształcenie kandydatek-instruktorek Kółek oraz samodzielnych kierowniczek Kółek w jednostkach okręgowych. Na tego typu kursach odbywających się najczęściej w Warszawie, w krótkich pogadankach programowo-ideowych swoimi wieloaspektowymi przemyśleniami i nabytymi doświadczeniami w zakresie rozbudzania poczucia obowiązków obywatelskich w kobietach wiejskich i na temat rozwoju hodowli drobiu dzieliły się zarówno Maria Karczewska jak i Aniela Choromańska[67]. Na jednym z takich spotkań w Świetlicy Ziemianek w Warszawie dla 19 instruktorek z okręgu m.in. ciechanowskiego i mławskiego podnoszono „konieczność zawodowego kształcenia młodzieży przez prowadzenie na wsi kursów gospodarstwa domowego, szycia, czapnictwa, guzikarstwa, koszykarstwa oraz uspołeczniania starszych kobiet wiejskich, dającego się osiągnąć przez wskazanie im, jaką drogą można powiększyć źródła dochodu (warsztaty tkackie, międlarnie, wirówki mleczne i inne ulepszenia i wspólne narzędzia wzorowego gospodarstwa)”[68].

Generalnie prace Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek rozwijały się w trzech kierunkach: wychowawczym (pedagogicznym), społecznym i ekonomicznym (gospodarczym). W pierwszym kierunku rozwojowym aktywistki ziemiańskie skupiały się na zakładaniu i utrzymywaniu szkół gospodarczych, na organizowaniu kursów wędrownych i wykładów dydaktyczno-praktycznych, trwających od kilku dni do sześciu tygodni. Szczególnego znaczenia nabierały wówczas organizowane przez młode ziemianki kursy ogrodniczo-społeczne urządzane po okręgach dla nauczycielek ludowych. W drugim spectrum swego działania Stowarzyszenie prowadziło prace społeczno-uświadamiające wśród kobiet wiejskich drogą ustnej i drukowanej propagandy. W tym duchu organizowano zatem, wykłady i kursy społeczne, na które zapraszano znanych prelegentów. Szczególnie intersującym w pracy tego wydziału wydawało się kolportowanie tanich wydawnictw popularyzatorskich, w tym podręczników informujących o Polsce pod względem historycznym, krajoznawczym i społecznym najczęściej wręczanych na niedzielnych pogadankach po wsiach i miasteczkach. Nadto reaktywne aktywistki-społecznice zachęcały kobiety wiejskie do aktywizacji w życiu społecznym, zwłaszcza do kandydowania do rad gminnych i miejskich. Ostatni kierunek ekspansji o charakterze ekonomicznym zasadzał się na rynkowym obrocie płodami rolnymi, szczególnie z domeny ogrodniczej i nasienniczej, także na eksporcie hodowlanym i imporcie przeznaczanego do dalszego chowu drobiu[69]. Szczególnie praca u podstaw, ta sensu stricte wychowawcza wywoływała pozytywne skutki na wsi. Nauczycielki przyuczone przez ziemianki często aminowały życie kulturalne, w tym urządzane „przedstawienia teatralne amatorskie, bądź odgrywane przez dzieci, bądź przez młodzież. Branie czynnego udziału w takich teatrach, dopomaganie miejscowemu nauczycielstwu w pokonywaniu technicznych trudności, zachęci do częstszego ich urządzania. A taki teatr na wsi – to jedyna kulturalna dla ludu rozrywka, mająca bardzo ważne znaczenie i ciesząca się ogromnym powodzeniem. Dochód z przedstawienia obracany bywa na powiększenie biblioteki szkolnej, która przy każdej szkole istnieje”[70]. Poza tym, wyróżniała się inicjatywa księgarska ziemianek zwłaszcza zapobiegliwa dbałość o księgozbiory szkolne i czytelnie publiczne. Bowiem po dworach wiejskich książki często okupywały strychy, więc przekazywanie je w ręce młodzieży i chętnym dorosłym zachęcało potencjalnych czytelników do utrwalania i pogłębiania swej szczupłej wiedzy nabytej w szkole, a to zawsze wydaje się lepsze niż miliardy marek polskich wydawanych w okresie przedwyborczym „na bibułę agitacyjną, która literalnie zalega drogi i wala się w błocie, a co najwyżej służy do skręcania papierosów”[71].

Po przewrocie majowym, w 1926 roku i psuciu się podstaw demokratycznego państwa polskiego, przynajmniej ruch związkowy pozostawał bez zmian. Na pierwszym po zmianach ustrojowych w państwie, walnym zebraniu Ziemianek Maria Karczewska wygłosiła jako suplement do sprawozdań okręgowych swój referat „O gospodarczem wykształceniu kobiet”[72]. W skrupulatnym roczniku-skrypcie do prowadzenia Kółka zespolonego Maria pokusiła się wtedy o sformułowanie szeregu wskazówek dydaktycznych do pogadanek popularnych przypominając kółkowiczkom, że w styczniu należało zdać sprawozdanie kasowe i ułożony budżet na rok następny, zebrać należne składki członkowskie, następnie wykonać inwentaryzację inwentarzy rozpłodowych zwierząt na stanie i zamówić nasiona ogrodnicze, a nawet „przypomnieć o robieniu przerębli by ryby nie posnęły”[73]. W przedmiocie pogadanek z kolei nie należało wówczas zapominać o szlachetnej zabawie wśród których godziwymi stawały się wszelkie ruchowe sekwencji i gry, głośne czytanie, śpiew chóralny, wieczornice, jasełka, teatry amatorskie włącznie z wycieczkami krajoznawczymi zachęcającymi do postępów w rozwoju duchowym i zawodowym; w lutym z kolei powinno się organizować kursy praktyczne i ogólnokształcące, urządzić też konkurs nabiałowy i zaprojektować konkurs warzywniczo-kwiatowy, wreszcie podciąć drzewa owocowe i krzewy jak również zamówić jaja wylęgowe. a także zorganizować pogadanki zwłaszcza o obchodzeniu się z nabiałem pamiętając o pokazie z „centryfugi i jej zastosowanie”[74]; w marcu zaś koniecznie należało uruchomić kursy gotowania (wyrób wędlin i ciast wielkanocnych), przyuczyć się do zakładania przyśpieszników nawozowych i rozsadników, zachęcać do siania grzybów w inspektach, a wśród pogadanek kłaść nacisk na świąteczne zwyczaje i obyczaje ludu polskiego oraz zorganizować pokaz pisanek wielkanocnych[75]; następnie w każdym kwietniu powinno się zwracać baczniejszą uwagę na porządek i czystość w oborach, kurnikach i chlewach, potem zamówić prosięta zarodowe i poszczepić świnie, dopilnować też kontroli nieśności kur oraz zakupić wapna dla przydomowego ptactwa, a także zorganizować wymianę bylin i zlecić kompostowanie śmieci gospodarczych. W pogadankach na ten miesiąc trzeba było przypominać o wychowaniu religijnym i o konieczności praktykowania regularnych porządków domowych[76]; w takowym maju obowiązkowo należało urządzić wycieczkę krajoznawczą, zlustrować pogłowie drobiu i jego pomieszczenia, przyuczyć się wyrobu serów podpuszkowych oraz urządzić kursy prania, prasowania i repasacji, a przede wszystkim „omówić sprawy stowarzyszenia przed wyjazdem delegatki na zgromadzenie walne czerwcowe”[77]; w pobliskim czerwcu nade wszystko należało urządzać pokazy wyrobów tkackich i innych robótek, nauczyć się suszenia czereśni na rodzynki jak również zaprojektować pokaz młodego drobiu na wrzesień oraz zwiedzić swoje ogrody przed wystawą konkursową.  Wśród pogadanek propagować zdrowe postawy obywatelskie i z tego tytułu przynależne Polakowi obowiązki, w tym zwłaszcza uczulać, aby przy urnach wyborczych głosować „na ludzi uczciwych, o których przekonani jesteśmy, że w ciałach samorządowych czy ustawodawczych pracować będą dla dobra Ojczyzny nie własnej korzyści”[78]; w miesiącach lipiec-sierpień należało ponownie zwiedzić ogródki konkursowe, przetrzebiać stany drobiowe przed pierzeniem, wybierać młody drób do dalszego chowu, a zwłaszcza przeprowadzić krótkie kursy: zużytkowania odpadków owocowych na napoje letnie, wyrobu marmolady i kwaszenia ogórków nie zapominając o małych czy dużych wycieczkach gospodarczych[79]. O jednej takiej wycieczce tj. na wystawę w Czechach w 1928 roku, Maria Karczewska poinformowała w ciekawym i pożytecznym odczycie na kolejnym walnym zebraniu[80].

W 1930 roku, w Kole Studiów Gospodarstwa Domowego przy Stowarzyszeniu Zjednoczonych Ziemianek dzięki staraniom Anieli Choromańskiej powołano do życia Sekcję Organizacji Pracy Gospodarczej na wsi. W tym mini-instytucie kreowanym na wzór Instytutu Gospodarstwa Domowego postawiono sobie za punkt honoru budzenie inicjatyw w kierunku dalszego doskonalenia się kadry zarządzającej gospodarką domową i wytwórczą, w tym zwłaszcza gromadzenia wskazówek o nowinkach-przyrządach pomocniczych w pracy gospodyni wiejskiej i ciekawych podręcznikach, układania rozkładów zajęć i prac studialnych dla kierowników placówek zrzeszonych i służby domowej. Co równie ciekawe przede wszystkim zapoczątkowano otworzenie „rubryki komunikatów sekcji zapytań i odpowiedzi w „Ziemiance Polskiej”[81]. Na łamach, której Aniela jako przewodnicząca Sekcji udzielała wyczerpujących odpowiedzi na przykład w przedmiocie urządzania praktycznie zagospodarowanych poddasz i pomieszczeń gospodarczych tak w domu jak i na zagrodzie[82]. Na bazie też czego, bo już wkrótce ustalono w Sekcji - Regulamin dla Komisji Porady Sąsiedzkiej, w którym to rzeczona Komisja odwiedzała wskazane przez pytającego miejsce i po odbyciu „narady projektuje zmiany umotywowane, i pisze szczegółowy protokół, dla osoby, która porady żądała, oraz dla odczytania go na najbliższym zebraniu Koła, poddając rady dyskusji zebranych”[83], takiemu skądinąd zebraniu najlepiej w domu omawianego gospodarstwa. Jednym ze sposobów na podniesienie rentowności, w tym zwłaszcza dodatkowych i niskonakładowych dochodów ze swego gospodarstwa domowego nowo powołana Sekcja Organizacji Pracy upatrywała w organizowaniu i dalszym urządzaniu akcji letniskowych wiejskich poprzez przyjmowanie na okres letni pewnej liczby osób z miast „pod własną strzechę” w zależności od rozmiarów domu[84]. Niebawem w 1934 roku, na zebraniu ogólnym również ustalono, że wysokość opłat od letników należało „w kalkulacji przyjmować, jako minimum 3 PLN dziennie za utrzymanie, za pokoje zależnie od ich wielkości, komfortowości, ilości osób itp. obliczać cenę dowolną, w granicach od 4-7 PLN dziennie za całe „pension”” jednak z utrzymaniem „dziecięcej” zasady, że od lat 7-iu płacą one tak samo jak dorośli chyba, że pensjonat ma charakter wyłącznie dziecięcy[85]

W przedmiocie kursów i pogadanek Koło Ciechanowskie zorganizowało przy pomocy p. Dr Stefanii Kuligowskiej w 1926 roku pogadankę higieniczną wraz z kilkudniowym kursem na temat „Higieny ogólnej, chorób zakaźnych i higieny kobiety i dziecka”. W ciągu trzech dni po cztery godziny dziennie 80 słuchaczek obejrzało przeźrocza, po czym „odbyto inspekcję zdrowotną 5-ciu szkół, zbadano przeszło 200 dzieci. W czasie kursu rozdawano broszury Polskiego Komitetu Pomocy Dzieciom”[86]. Następnie, w 1930 roku na posiedzeniach kółkowiczek ciechanowskich Pani Zofia Skąpska z Warszawy wygłosiła referat o roli kobiety ziemianki w czasie kryzysu gospodarczego[87], a w Kole Mławskim Pani Alicja Byszewska o Akcji Katolickiej w kontekście roli Ziemianek w ruchu odrodzeniowym puentując swoje wystąpienie słowami wieszcza narodowego Adama Mickiewicza „wołającego „O ile rozszerzycie prawa wasze i powiększycie granice wasze, o ile polepszycie dusze wasze””[88]. W trzy lata później tj. w 1933 roku także sama członkini mławska związku ziemianek Pani Janina Luchtowa z Kółka w Lipowcu Kościelnym wygłosiła referat o kobiecie w domu jako ostoi wiary, ładu i moralności[89], zaś jesienią następnego roku na zebraniu przasnyskiego Koła Ziemianek z referatem programowym pt. „Moc, jaką daje w życiu – opanowanie” wystąpiła sama przewodnicząca Pani Alina Żórawska z Obrębca. W mocnych słowach, przywołując na świadków znakomite przykłady postaci historycznych kończyła wypowiedź, że: „opanowanie prowadzi na wyżyny, kieruje wolą urabia charakter, rodzi wytrwałość, umożliwia największe poświęcenie, pobudza do uskuteczniania odkryć i dokonywania wszelkich wynalazków, obdarza zimną krwią, konieczną przy gwałtownych przeżyciach; pogłębia pojęcia, stwarza bohaterów religijnych i narodowych i… daje szczęście rodzinie”[90].

W 1932 roku, w Kółku Ciechanowskim pod przewodnictwem Wandy Choromańskiej wygłoszono 5 referatów z dziedziny pedagogii, literatury, ogólnospołecznej, gospodarczej i prawnej. Posiadało ono wówczas 5 Kół Gospodyń Wiejskich i o jedno więcej Stowarzyszeń Młodzieży Żeńskiej, której to członkinie należały też do Związku Pań Domu. Kółko ciechanowskie nie zatrudniało stałej instruktorki jedynie korzystało się z porad bieżących u instruktorki objazdowej p. Masłowiczówny. W Kole prowadziło się kilka pasiek pszczelarskich, 9 członkiń zajmowało się hodowlą drobiu na cele zarodowe, a dwie spośród nich zasiadały w samorządach gminnych. W pracach nad służbą folwarczną, udzielały się kółkowiczki chcące pomóc służbie dworskiej i chłopom przy redagowaniu pism urzędowych[91]. W Kole Ciechanowskim, w dworze ziemiańskim członkini Ludwiki Czyżewskiej w Bądkowie pod Sońskiem w 1929 roku, odbyła się jeszcze jedna szczególna uroczystość: uroczystość ku czci pani Anieli Choromańskiej, na której zacnej prezesce-laureatce Pani Halina Bacciarelli z Rydzewa wręczyła album pamiątkowy w kunsztownej oprawie nie omieszkując okolicznie zebranym udzielić wzruszającego przedstawienia w ciepłych słowach obrazując dokonania i zasługi właśnie tej, co „z niezłomną mocą i energią Koło to przywoływałaś do życia, które dzięki Tobie, przetrwało do dnia dzisiejszego”[92]. W nawiązaniu do tego właśnie wydarzenia również stowarzyszone ziemianki warszawskie, niezależnie od inicjatywy ciechanowskiej, same wystąpiły do Rady Naczelnej Ziemianek w Warszawie z listem zbiorowym o przyznanie Pani Anieli Choromańskiej dyplomu zasługi, który zostanie jej wręczony na kolejnym walnym zebraniu w Warszawie[93].

W 1932 roku, w sąsiednim Kole Mławskim pod przewodnictwem Izabelli Łebkowskiej z Wyszyn Kościelnych wygłoszono tylko jeden referat p. Masłowiczówny „O hodowli drobiu”. Zebrania członkiń zaprzysiężonych odbywały się w domach prywatnych, w lecie zostawały nawet połączone ze zwiedzaniem gospodarstwa domowego, podwórzowego i ogrodu.  W Kole znajdowało się wówczas 5 Kół Gospodyń Wiejskich z 98 osobami i o jedno mniej Stowarzyszeń Młodzieży Żeńskiej pod kuratelą młodych Ziemianek. W Kole znajdowała się członkini należąca do Związku Właścicieli Sadów i prowadziła ogrody dochodowe. Ponadto pięć członkiń posiadało pasieki pszczelarskie, kolejna gniazda zarodowe drobiu, trzy następne zajmowały się prowadzeniem rasowej hodowli kur, a następne następne cztery prowadziły hodowle indyków na sprzedaż. Do dozoru szkolnego i opieki szkolnej należało kolejnych 5-cioro zrzeszonych. Koło mławskie subsydiowało także 4 ochrony prowadzone przez Koła Gospodyń Wiejskich. Jedna z członkiń w zimie prowadziła również kursy robót szytych, zaś ostatniego lata zajmowała się dodatkowo dziećmi prowadząc pogadanki i organizując im zabawę. W sierpniu 1932 roku „urządzono „czarną kawę”, z czego dochód przeznaczono na cele Kół Gospodyń”[94]. Na jesieni 1936 roku w tejże Mławie, odbył się doroczny Walny Zjazd Gospodyń Ziemianek z terenu powiatu mławskiego. Na zjeździe, oprócz sprawozdań miejscowych wygłoszono ciekawe referaty o komunizmie autorstwa Pana Prezesa Stanisława Żórawskiego (†1940), potem Doktor Laskowskiej z Mławy o higienie osobistej, wreszcie poparty przeźroczami wykład Pani Alicji Byszewskiej o akcji katolickiej[95]. W dwa lata później tj. w 1938 roku w Kole mławskim, Pani Krystyna Kanigowska z Liberadza, sekretarka kółkowiczek wygłosiła referat na temat pracy literackiej Marii Rodziewiczówny z pilnym, publicznym apelem o uprzystępnieniem dzieł wybitnej literatki po korzystnej dla przeciętnego człowieka z ludu cenie rynkowej[96].

Dwa miesiące wcześniej, bowiem w grudniu 1937 roku staraniem Przasnyskiego Koła Ziemianek zorganizowano akademię dla uczenia 50-letniej pracy literackiej i społecznej Marii Rodziewiczówny. W przedstawieniu odbytym w świetlicy Związku Pań Domu w Przasnyszu wobec kilkudziesięciu gości prelegentka p. Schwartzowa zreferowała kładąc nacisk na szczegółowy „rozbiór” dzieło poczytnej autorki pt. „Leśni ludzie”, który poprzeplatano obrazowymi recytacjami Pani Piotrowskiej. Akademię zakończono hołdowniczym listem przesłanym na adres korespondencyjny 50-letniej jubilatki literackiej[97]. W październiku 1938 roku, w Przasnyszu, w budynku szkoły powszechnej odbył się również pokaz gospodarczo-otwarty Związku Pań Domu urządzony wspólnie z przasnyskim Kołem Ziemianek. W Sali Wystaw Eksponatów uwagę uczestniczki Pani Zofii Skąpskiej z Wielkiego Łęcka przyciągały przetwory owocowe, konserwy jarzynowe i mięsne w kolorycie etnograficznym przykrytym kurpiowskim pasiekami o gorących barwach, a obok na stoisku Związku Pań Domu lniane obrusy z pstrokatymi dekoracjami z motywem jesiennych liści winogronowych osadzone w otoczeniu okazałych dalii, palm pokojowych i chryzantem. Na kolejnym stoisku z owocami królowały z kolei melony gruntowe, kawony, orzechy włoskie, jabłka i winogrona ze specjalnymi etykietami mówiącymi o miesiącu dojrzewania, ale i o czasie do którego można by je bezpiecznie przechowywać. Spośród nowinek technicznych wyróżniały się za to słoje z aparatem Wecka dzięki, któremu dłużej można było konserwować: fasolkę szparagową, rydze smażone z pozostałymi grzybkami, szparagi i kompoty. Następnie w dziale kandyzów zachwyt wzbudzały gruszki i śliwki z masą migdałową oraz wiśnie na patyczkach autorstwa Pani Maria Bojanowskiej z Chojnowa, a także leżące obok „marmoladki i pralinki”, które wyszły spod sprawnej ręki Pani Władysławy Holnickiej-Szulc z Obrębu. W kategorii przemysłowych wyrobów krajowych oko odwiedzającej Zofii cieszyło się na widok fajansów, ceramik i porcelan zwłaszcza ćmielowskiej eksponowanych tak jakby do gotowej lekcji poglądowej jak należy zastawiać naczynia do podwieczorku i obiadu. W następnym, większym już Dziale Gospodarczym, oprócz artystycznej metaloplastyki niejako sytuującej oprawą na ścianach wisiały rozliczne poglądowe tablice z dydaktycznymi i praktycznymi uwagami kucharskimi wśród których urządzono wzorową kuchnię z suszarkami na naczynia i wanienkami do gotowania ryb, szczoteczkami czyszczącymi i łyżeczkami miarowymi, z wysuwaną stolniczką i szufladami na przyrządy oraz szafkami na naczynia, z kredensikiem kuchennym i racjonalną paką na węgiel, z automatycznym wiadrem na śmieci i nowoczesną zmywalnią naczyń od wewnątrz ocynkowaną blachą oraz zaprezentowano w tak skrojonym pomieszczeniu gablotki „z nierdzewnymi sztućcami Gerlacha i chromowanymi łyżeczkami, które przypominają o praktycznych nowościach”[98].    

W 1936 roku, w Kole Płońskim będącym pod przewodnictwem Pani Janiny Czarnowskiej z Kroczewa zorganizowano wypożyczalnię książek oraz zapoczątkowano nauczanie początkowe wśród analfabetów w świetlicy ludowej.  W międzyczasie zorganizowano 34 wycieczki krajoznawcze i gospodarskie, w których wzięło udział bagatela 1460 osób[99]. W 1938 roku, Koło Płońskie wprowadziło biblioteczkę wędrowną wypożyczając 12 kołom stowarzyszonym 131 książek[100].

W sprawie eksternistycznych i stacjonarnych kursów zawodowych największym powodzeniem cieszyły się kursy dla gospodyń wiejskich im. Stanisława Staszica prowadzone korespondencyjnie przez Marię Karczewską.  W ciągu pięciu lat począwszy od 1928 roku, wykształcono ponad 2000 uczestniczek poprzez 30 lekcji, które uczestniczki otrzymywały w 24 partiach tygodniowych. W programie nauczania najwięcej czasu poświęcano zasadniczym sprawom odżywiania (7 lekcji) poprzedzonym wykładem o budowie i działaniu ludzkiego ciała, osobno nadawano bieg korespondencyjny sprawom wychowania dzieci i młodzieży od pierwszego macierzyństwa aż po dojrzałość umysłowo-zawodową wciąż jeszcze młodego człowieka (5 lekcji), na koniec wysyłano kursantkom pojedyncze lekcje, w tym „o organizacji i rozkładzie pracy, o sposobie prowadzenia zapisków rachunkowych, o ubraniu (krój, szycie, pranie, czyszczenie, naprawa), o stanowisku prawnym kobiety i jej obowiązkach społecznych i obywatelskich”[101]. W stacjonarnym kursie praktycznym, w Kroczewie w powiecie płońskim, u Pani Janiny Czarnowskiej, czyli u prezesowej płońskiego Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek, członkinie miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich w ciągu trzech dni „wypiekły z wielką sprawnością cały róg obfitości tortów, pierników, bułek, ciastek, pączków itp., poczem w ostatnią niedzielę zapustów, obył się we dworze uroczysty podwieczorek”[102]. W następnym roku tj. jesienią 1936 roku, to właśnie w Płońsku nie inaczej jak w sali miejscowego kina odbył się jak co roku walny zjazd kół gospodyń ziemianek połączony z wystawą owoców sadowniczych. W sprawozdaniu instruktorki powiatowej Pani Marii Poskartówny na jaw wyszło, że w powiecie płońskim istniało 20 czynnych kół ziemianek liczących ogółem 311 członkiń. W 12-tu kołach zorganizowano biblioteki-wypożyczalnie filialne w stosunku do struktury Polskiej Macierzy Szkolnej, gdzie 213 czytelników wypożyczyło i skorzystało na miejscu z 665 edycji książkowych, a w 5-ciu pozostałych kołach płońskich założono apteczki wiejskie. W roku sprawozdawczym zorganizowano też 11 konkursów na tematy związane z uprawą lnu, ogródków warzywnych i zdrowia w chacie wiejskiej z 95 uczestniczkami, jako członkiniami-animatorkami swoich konkursów. Urządzono również szereg kursów z przetwórstwa owocowego, masarstwa, serowarstwa i gotowania dla około 100 uczestniczek. Sama instruktorka powiatowa udzieliła członkiniom 490 porad w biurze, nie licząc tych, udzielonych w terenie w ciągu stałych, częstych odwiedzin kół i poszczególnych członkiń-gospodyń, ponieważ „odwiedziny te odbywane nieraz w bardzo trudnych warunkach, bo pieszo, po apostolsku podejmowane podróże do kół rozrzuconych w różnych krańcach powiatu (np. Kroczewo, Sielec, Dramin, Skołatowo) zadzierzgnęły bardzo miły i serdeczny stosunek pomiędzy instruktorką i członkiniami organizacji”[103]. O wrażeniach z tej „ drugiej strony”, czyli od uczestniczki typowego stacjonarnego kursu gospodarczego odbytego z kolei w Warszawie w połowie listopada 1937 roku, mówiła relacja Pani Ireny Stokowskiej z Kamieńca, gdzie „największym powodzeniem cieszył się pokaz przygotowania przystawek na Sali w lokalu Pań Domu. Na wzniesieniu znajdowała się kuchnia elektryczna oraz wszelkie potrzebne przyrządy i produkty. Uprzejme Panie Domu odstąpiły nam słuchaczkom kursu swoje siedzące, numerowane miejsca, a ponieważ nas było bardzo dużo, miejscowe panie musiały przez cały czas stać”[104]. Podobne „mocne” wrażenie zrobiło zwiedzanie pensjonatu p. Dembińskiej w Warszawie, gdzie można było podziwiać nowocześnie urządzone pokoje dla gości z meblami wykonanymi przez wiejskich stolarzy, z poduszkami i przykryciami na tapczany oraz serwetkami w barwionym lnie. W rozpędzie czy też może prędzej w zamieszaniu udało się co poniektórym dotrzeć nawet „do kuchni, lecz prędko z niej wycofaliśmy się, gdyż „szef” zajęty obiadem, groźnym okiem spoglądał na to najście jego „państwa””.

Przed kolejną wojną światową, z ostatnim projektem autorskim wystąpiła niezmordowana Aniela Choromańska. Tym razem z ankietą założenia jednorocznej szkoły gospodarczo-kucharskiej dla pracowników folwarcznych rzucając ciekawą myśl zamienienia tradycyjnych kucharek dworskich na kucharzy. W uzasadnieniu swej „śmiałej” propozycji proponowała, aby przyszłym pracownikom-kucharzom „w tak ważnej dziedzinie, jak odżywianie naszych rodzin, winni mieć przyznane wynagrodzenie równoznaczne z fornalem obsługującym czwórkę koni”[105]. Jak w przepisie na bigos hultajski, w którym:

„Dobry bigos powinien być tłusty,

Poszatkuj dwie główki kapusty,

Weź pięć funtów przerastałej wieprzowiny,

Dodaj, ile masz, drobiu i zwierzyny

W końcu wlej dwie butelki wina węgierskiego,

Stosując się do gustu męskiego;

Najlepszy, gdy dwa tygodnie przemacerowany,

Co drugi dzień odgrzewany”

    

W przededniu inwazji bolszewickiej na Polskę, czyli w maju 1920 roku Stowarzyszenie Zjednoczonych Ziemianek liczyło już prawie 10000 stałych członkiń „realnych” i zadeklarowanych do pracy ziemianek, a blisko 12 lat później liczba ta statystycznie urosła do ogółem 12800 aktywistek wiejskich, niebawem nawet do cyfry 268 Kółek „czynnych” w całym państwie polskim z 10212 kobietami wiejskimi i z szacownym gronem 3000 ziemianek większej własności[106].

Podsumowywując, trzeba też jasno podkreślić, że założone w 1892 roku towarzystwo pod nazwą Zjednoczonych Ziemianek z siedzibą główną w Warszawie było pierwszą a zatem i najstarszą tego typu o takim rozmachu kobiecą organizacją-instytucją o profilu społeczno-oświatowo-gospodarczo-rolnym na świecie z dobrodziejstwami, z którymi dopiero potem zapoznały się podobne organizacje społeczne, choćby w Kanadzie czy w Anglii budujące swoje statuty na wzorze polskim[107]

Pobierz wersję PDF

 

[1] Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego (BUW), Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 8-9, VIII 1934, s. 15.

[2] BUW, Gazeta Gospodarska, 1927, Nr 51, s. 1321.

[3] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, XI 1910, Kółko „Ciechanowskie”, s. 17. 

[4] Biblioteka Narodowa (BN), Głos Płocki, 1909, Nr 77, s. 3; Centralna Biblioteka Rolnicza (CBR), Gazeta Rolnicza, 1909, Nr 41, s. 774-775.

[5] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, XI 1910, Kółko „Mławskie”, s. 21.

[6] Polska Macierz Szkolna (zwana w skrócie Macierzą Polską lub Macierzą Szkolną) – organizacja kulturalno-oświatowa założona w 1905 w Warszawie i działająca w latach 1905–1907 i 1916–1918 w Królestwie Polskim, a następnie w latach 1918–1939 w II Rzeczypospolitej.

[7] BN, Głos Płocki, 1908, Nr 6, s. 2-3.

[8] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, XII 1908, str. 25.

[9] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, IV 1909, s. 17.

[10] CBR, Gazeta Rolnicza, 1913, Nr 14 z dnia 4 kwietnia 1913r., s. 310.

[11] BUW, Ziemianka, 1913-1919, VI 1913, s. 29.

[12] Tamże, s. 33.

[13] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, XII 1909, s. 7-8.

[14] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, III 1910, s. 9.

[15] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia XII 2012, Sprawozdanie Anieli Choromańskiej z kursów tkactwa i gospodarstwa wiejskiego w Grędzicach za rok 1912, s. 13-14.

[16] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, XI 1910, s. 12.

[17] CBR, Gazeta Rolnicza, 1909, Nr 46, s. 871.

[18] Archiwum Akt Nowych (AAN), Centralne Towarzystwo Rolnicze, sygn. 170, s. 10 i 18; BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia XII 1912, s. 13.

[19] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, VI 1911, s. 24.

[20] za: Gazetą Warszawską: CBR, Gazeta Rolnicza, 1911 z dnia 10 lutego 1911, s. 110.

[21] CBR, Gazeta Rolnicza, 1910, Nr 11, s. 210.

[22] AAN, Centralne Towarzystwo Rolnicze, sygn. 170, s. 18.

[23] Tamże, s. 27.

[24] Tamże, s. 13.

[25] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, Zebranie zarządu i delegatek (przedstawicielek) od kółek czynnych, VI 1911, s. 9.

[26] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, VI 1911, s. 19.

[27] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia VI 1912, s. 41.

[28] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 VII 1912, s. 175.

[29] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, V 1910, s. 13.

[30] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 15 XI 1910, s. 12-13.

[31] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 X 1912, s. 299.

[32] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 VIII 1911, s. 14-15.

[33] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 I 1912, s. 25.

[34] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 I 1912, s. 26.

[35] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 I 1912, s. 27; BN, Głos Płocki, 1912, Nr 46, s. 2.

[36] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 XI 1911, s. 13; BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 XI 1912, s. 349.

[37] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 XI 1912, s. 349.

[38] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 15 VII 1912, s. 219-220.

[39] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 XI 1912, s. 351.

[40] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 15 III 1912, s. 88; BN, Głos Płocki, 1912, Nr 19, s. 3.

[41] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 19, s. 3.

[42] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 V 1912, s. 135-136; BN, Głos Płocki, 1912, Nr 43, s. 3.

[43] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 2, s. 2.

[44] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 54, s. 2.

[45] BUW, Ziemianka, 1908/9-1912, z dnia 1 XI 1912, s. 350.

[46] CBR, Gazeta Rolnicza, 1914, Nr 17 z dnia 24 kwietnia 1914r., s. 390. 

[47] BUW, Ziemianka, 1913-1919, XI 1913, s. 20-21 i 26.

[48] BUW, Ziemianka, 1913-1919, VI 1914, s. 21-22.

[49] BUW, Ziemianka, 1913-1919, VI 1914, s. 15.

[50] BUW, Ziemianka, 1913-1919, III 1916, s. 11-12.

[51] Tamże, s. 24.

[52] BUW, Ziemianka, 1913-1919, VIII 1916, s. 9-17; CBR, Gazeta Rolnicza, 1916, Nr 41/42, s. 357-358.  

[53] BUW, Ziemianka, 1913-1919, X 1916, s. 9-10.

[54] BUW, Ziemianka, 1913-1919, XI 1916, s. 6.

[55] CBR, Gazeta Rolnicza, 1917, Nr 4, s. 58.

[56] BUW, Ziemianka, 1913-1919, II 1917, s. 27-28.

[57] BUW, Ziemianka, 1913-1919, III 1918, s. 42.

[58] Tamże, s. 51-52.

[59] Tamże, s. 84-85; BUW, Zorza, 1917, Nr 26, s. 395.

[60] Tamże, wypowiedź Marii Karczewskiej w sprawozdaniu z działalności kółek rzeczywistych Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek z dnia 9 XII 1916r., s. 29-30.

[61] BN, Kurier Płocki, VI-XII 1917, Nr 255, s. 3.

[62] BUW, Zorza, 1917, Nr 26, s. 395; Przewodnik Kółek i Stowarzyszeń Rolniczych w Królestwie Polskim, 1917, Nr 32, s. 374; CBR, Gazeta Rolnicza, 1917, Nr 24, s. 435.

[63] BUW, Przewodnik Kółek i Stowarzyszeń Rolniczych w Królestwie Polskim, 1918, Nr 6, s. 61.

[64] Tamże.

[65] BUW, Ziemianka, 1913-1919, VII 1919, s. 40-42.

[66] CBR, Gazeta Rolnicza, 1921 z dnia 4 lutego 1921r., Nr 4/5, s. 94.

[67] Biblioteka Miasta Stołecznego Warszawy (BMSTW), Drużyna, 1919, Nr 14, s. 8.

[68] BUW, Przegląd Ziemiański, 1922, Nr 12, s. 11-12.

[69] BUW, Przegląd Ziemiański, 1923, Nr 45, s. 5.

[70] BUW, Przegląd Ziemiański, 1923, Nr 44, s. 7.

[71] Tamże.

[72] CBR, Gazeta Rolnicza, 1920, Nr 28, s. 614.

[73] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 1, I 1927, s. 23-24.

[74] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 3, II 1927, s. 20.

[75] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 5, III 1927, s. 20.

[76] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 7, IV 1927, s. 22.

[77] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 9, V 1927, s. 22-23.

[78] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 11, VI 1927, s. 22.

[79] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 13, VII 1927, s. 30-31.

[80] CBR, Gazeta Rolnicza, 1928, Nr 26, s. 895.

[81] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 3, II 1930, s. 17.

[82] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 5, III 1930, s. 13-15.

[83] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 10, V 1930, s. 15-16.

[84] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 10, V 1931, Sprawozdanie Anieli Choromańskiej o akcji „Letnicy”, s. 18-21.

[85] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 4, IV 1935, s. 15-16.

[86] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 20, X 1930, s. 15.

[87] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 13-14, VII 1927, s. 5-9.

[88] BUW, Ziemianka Polska, 1926-1932, Nr 21 i 22, XI 1930, s. 7-10 i 3-7.

[89] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 5, V 1933, s. 14-16.

[90] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 5, V 1935, s. 7-12.

[92] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 8/9, VIII 1934, s. 57-58.

[93] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 4, IV 1935, s. 15-16.

[94] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 9, IX 1933, s. 25.

[95] BN, Głos Mazowiecki, VII-XII 1936, Nr 225 z dnia 28 września 1936r., s. 3.

[96] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 3, III 1938, s. 16.

[97] Tamże.

[98] BUW, Ziemianka Polska, 1939, Nr 2, II 1939, s. 9-11.

[99] CBR, Gazeta Rolnicza, 1936, Nr 41, s. 1045-1046.

[100] BUW, Ziemianka Polska, 1939, Nr 8, VIII 1939, Sprawozdanie z Sekcji i Wydziału Komitetu Głównego Ziemianek za czas od 1.IV.1938 do 3.IV.1939r. s. 19-22.

[101] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 12, XII 1933, s. 14-16.

[102] BN, Głos Mazowiecki, I-VI 1935, Nr 58, s.4.

[103] BN, Głos Mazowiecki, VII-XII 1936, Głos Rolniczy z dnia 12 grudnia 1936r., Nr 49, s. 2.

[104] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 12, XII 1937, s. 19-22.

[105] BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 4, IV 1938, s. 24-27.

[106] CBR, Gazeta Rolnicza, 1920, Nr 26, s. 544; Gazeta Rolnicza, 1933, Nr 35, s. 841; BUW, Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 8/9, VIII 1934, s. 21.

[107] CBR, Gazeta Rolnicza, 1937, Nr 52 z dnia 29 grudnia 1937r., s. 1404; BUW, Gazeta Gospodarska, 1927, Nr 51, s. 1321; Ziemianka Polska, 1933-1938, Nr 8/9, VIII 1934, s. 6-13.

 


powrót ››


 

Darmowy licznik odwiedzin