Domy ludowe

DOMY LUDOWE – LUDOWE NIE TYLKO W NAZWIE
   Dziś już prawie nikt nie wie, że ośrodki kultury wcale nie pojawiły się na naszym Mazowszu wraz z „zamiłowaniem” do ludomanii nie-naszej władzy ludowej. O wiele, wiele lat wcześniej, jeszcze pod carskim zaborem, nasi światli przodkowie, krzewiąc oświatę wśród ludu i ucząc go patriotycznego myślenia z wielkim mozołem organizowali domy ludowe, w którym każdy mógł oddać się lekturze i kulturalnym rozrywkom.
        W założeniu, taki dom ludowy, miał być miejscem spotkań wspólnoty, wspólnoty zogniskowanej w wielkiej rodzinie, gdzie pod jednym dachem godziły się ze sobą wiejskie organizacje społeczno-gospodarcze i kulturalno-oświatowe, wymieniając się terminami zebrań i spotkań towarzyskich. Na co dzień zaś mieściły się jadalnie, herbaciarnie, ochronki dla dzieci, ludowe biblioteki i czytelnie czasopism, gdzie czas wolny od pracy spędzało się na miłej pogawędce z sąsiadami, gdzie słuchało się wieści, które z szerokiego świata przynosiły gazety, a potem i radio. W świetlicy takiego domu odbywały się także kursy przysposobienia zawodowego, próby chóralno-orkiestrowe, pogadanki naukowe, gry i zabawy integracyjne oraz amatorskie przedstawienia teatralne jak również muzyczne z koncertami włącznie. W nim wreszcie dochodziło do zabaw tanecznych oraz uroczystości patriotycznych i religijnych oraz do tych, bardziej związanych z życiem codziennym pomniejszych rodzin. Właściwą salę ludową wyposażano w katedrę dla prelegenta, w proste ławki, piece kaflowe i spluwaczki, a na ścianach przybijano krzyże, obrazy religijne, portrety wybitnych postaci, mapy świata i Polski, oszklone tablice poglądowe, gabloty o przepisach porządkowych i tabliczki ogłoszeń. W sieni, przeznaczonej na szatnię stały wieszaki na ubrania i czapki oraz wycieraczki do butów. Na przedstawienia amatorskie, jasełka i choinki wydzielano mniejszą izbę, z przeznaczeniem na scenę lub niekiedy przedzielano salę rozsuwaną ścianką z lekkich desek, gdzie za przepierzeniem, na podwyższeniu instalowano konstrukcję na występy. Na co dzień, taka scena mogła służyć za jadalnię bądź herbaciarnię dając stawę dzieciom z sąsiednich wiosek, a spragnionym chwilę wytchnienia w długiej podróży. W kolejnej izbie, sytuowano bibliotekę i czytelnię, a w niej szafy na gazety, tablice z kredą, gramofon, aparat projekcyjny zwany latarnią czarnoksiężnika, a na stole rozstawiano rozmaite gry, w tym: domino, warcaby, szachy, niebo itp.. Niekiedy, w domach ludowych, osobno instalowano ambulatorium z apteczką, czasem aptekę, a nawet schronisko dla starców.

       Po rewolucji 1905 roku i odwilży politycznej w Królestwie, kiedy można już było organizować się, można było organizować życie innym inicjatywę oświatową przejęły przede wszystkim środowiska lokalne. Na fali tego entuzjazmu, we wrześniu 1907 roku, w Ciechanowie Towarzystwo Kultury Polskiej otworzyło pierwszy dom ludowy, w wynajętym lokalu przy ul. Warszawskiej. W budynku, z salą zebrań, przeznaczoną na spotkania i występy, z salą jadalną z pasażem, z 2-oma pokojami na gry towarzyskie oraz biblioteką i czytelnią można było mile spędzić czas w dni powszednie od 8-ej rano do 11-tej wieczorem, a w niedzielę i święta na zabawie tanecznej nawet do 2-ej w nocy. Założyciele domu udostępniali go bezpłatnie, jedynie na odczyty i pogadanki płaciło się stale 10, a na zabawę 40 groszy za wejście. W kuchni podawano potrawy tanie i zdrowe. I tak: obiad z 3-ech dań kosztował 2 złote, szklanka herbaty 6 groszy, bułka 2 grosze, a talerz zupy lub gotowanego mięsa tylko 16 groszy. W pierwszym roku istnienia, w domu ludowym odbyło się 55 odczytów, z użyciem aparatu projekcyjnego, 30 zabaw tanecznych, 12 wieczorków muzykalno-deklamacyjnych, 1 wieczór literacki, poświęcony Marii Konopnickiej (†1910), 4 zabawy dla dzieci, 3-dniowa choinka z prezentami, w tym dla ubogich dzieci z przeszło setką uczestników. Oprócz, tego zorganizowano 1 majówkę i 3 pikniki ogrodowe. W sumie przez rok z różnych zabaw skorzystało ponad 3000 osób, a w pogadankach wzięło udział 2300 słuchaczy. W sali z prywatną czytelnią pism i wypożyczalnią książek zgromadzono 40 czasopism ludowych i naukowych oraz przeszło 2200 druków zwartych, z bogatym działem dziecięcym. W ciągu roku czytelnie odwiedziło prawie 8000 osób, które wypożyczyły ponad 14600 pozycji książkowych. W kuchni ludowej wydano 6400 obiadów, liczonych po 60 groszy za każdy. Spośród przedstawień amatorskich, szczególnym uznaniem publiczności cieszyły się komedyjki „Antka wesele” i „Kiedyż obiad”, tudzież koncerty wokalne warszawskiej „Lutni”, a także występy miejscowej straży ogniowej z brawurowym odgrywaniem „Poloneza Ogińskiego”. W nieco, skromniejszej obsadzie odbywały się pogadanki. Najczęściej słuchacze korzystali z odczytów na tematy nowinkarskie takie jak: „Telefony i gramofony”, „Balony i maszyny latające” czy „O elektryczności”, rzadziej interesowali się tematyką historyczno-społeczną, a prawie w ogóle nie uczęszczali na referaty poświęcone nauce i filozofii, o czym przekonał się Pan Brunon Tyszka wygłaszając odczyt „O znaczeniu nauki w życiu człowieka”.

         W 1908 roku, między innymi na tle światopoglądowym, powstał w Ciechanowie, przy farze, drugi dom ludowy, powołany do życia wysiłkiem miejscowego Związku Katolickiego. Ta inicjatywa, o wyraźnym, zacięciu religijnym, mieściła się w jednej sali z sienią, sali wyposażonej w ławy i mogącej pomieścić 80 osób. W pomieszczeniu znajdowały się składy na gazety i wypożyczalnia książek, z księgozbiorem liczącym 200 pozycji, głównie o tematyce konfesyjnej. Dom ludowy otwierano w niedziele i święta, po sumie do godziny 8-ej wieczorem, a w dni powszednie, we wtorki i piątki, tylko w wyznaczonych godzinach przed i popołudniowych.

    W tym samym 1908 roku, Towarzystwo Naukowe Płockie, otworzyło w Mławie swój dom ludowy z biblioteką, w ciągu kilku tygodni zgromadziwszy wokół siebie blisko 200 stałych członków. Co niedziela urządzano w domu odczyty, ilustrowane „obrazami niknącymi przy pomocy własnej latarni czarodziejskiej”, po których zazwyczaj urządzano zabawy taneczne. Wśród prelegentów, dominowali nauczyciele miejscowej szkoły handlowej, ale i działacze oświatowi, związani ze środowiskiem postępowej inteligencji mławskiej. Oprócz tematyki historyczno-patriotycznej prelegenci nie bali się poruszać drażliwych spraw z dziedziny higieny osobistej jak również rozprawiać o metodach wpajania poszanowania do społecznej i prywatnej własności u dorosłych i dzieci. Dając zaś amatorskie przedstawienia nie zapominano o pomocy dla niezamożnych uczniów szkół prywatnych, a sama dobroczynność częstokroć animowała skromne życie artystyczne.
       Po I-wszej wojnie światowej, gdy niepodległość stała się już faktem, odżyły również idee wspólnotowe na wsi ciechanowskiej. Jeszcze przed wojną, ordynat opinogórski Edward hr. Krasiński (†1940), przekazał parafii lekowskiej zrujnowaną karczmę, przy placyku wiodącym do kościoła, wraz z cegłą ze spalonego od pioruna spichrza dworskiego. Po wojnie, dzięki staraniom ks. kanonika Antoniego Gutkowskiego (†1937) pobudowano dom ludowy, w którym umieszczono: czytelnię, bibliotekę, salę odczytową i teatralną, kasę pożyczkowo-oszczędnościową, remizę straży ogniowej, herbaciarnię, a nawet mieszkanie dla akuszerki i kościelnego w otoczeniu małego, ale ładnego ogródka. W listopadzie 1919 roku, nastąpiło uroczyste poświęcenie nowego domu. Relacjonując to wydarzenie jedna z parafianek tak je opisywała: „[…] Sala pięknie była przyozdobiona zielenią, na ścianie zaś obraz Matki Boskiej i portrety sławnych naszych rodaków. Uroczystość rozpoczęła się odśpiewaniem przez koło śpiewacze w Lekowie hymnu Narodowego „Boże, coś Polskę” pod przewodnictwem p. Balcerzaka, następnie ksiądz kanonik dokonał aktu poświęcenia i znów śpiewacy zaśpiewali pieśń „Cześć, polskiej ziemi, cześć”[..]”. Po licznych przemówieniach, w tym z ust ks. kanonika, kilku kółek i stowarzyszeń lekowskich, głos zabrał Michał Bojanowski (†1932), prezes klicowskiego kółka rolniczego, podkreślając znaczenie chwili, w której swoje podwoje otwiera dom ludowy, chwili przełomowej w dziejach narodu polskiego, zjednoczonego w niepodległej i wolnej już ojczyźnie. Odtąd, w nowym domu ludowym, odbywały się zebrania miejscowego koła rolniczego, spotkania kasy pożyczkowo-oszczędDawny nościowej, próby wokalne chóru, potańcówki i przedstawienia amatorskie, zwłaszcza lekkie komedyjki, aranżowane przez młodego i energicznego wikarego księdza Frątczaka. W czasie wieczornic, poświęconych uczczeniu takich naszych bohaterów jak Jan Kiliński czy Tadeusz Kościuszko zapraszano zespół muzyczno-wokalny „Lira” z Nasielska, także młodych deklamatorów poezji Marii Konopnickiej i „poważniejszych” miłośników kanonu polskiej poezji romantycznej. W pogadankach królowały tematy związane z ziemią i uprawą roli, ale i wątki historyczne przeplatały się z odczytami o charakterze umoralniającym.

Zwieńczeniem popularności organizowania wiejskich domów ludowych w przedwojennej Polsce były ogólnopolskie konkursy na prace pt. „Domy Ludowe. Ich organizacja i znaczenie dla rozwoju kultury narodowej” ogłaszane przez władze Polskiej Dyrekcji Ubezpieczeń Wzajemnych w Warszawie. Najlepsze, rozprawy konkursowe, uwzględniające materiał ojczysty i obcy o treści popularnej, lecz źródłowej, jury konkursu nagradzało pieniężnie, a w sądzie konkursowym zasiadały takie znakomitości jak Zdzisław Dębicki (†1931), redaktor naczelny „Tygodnika Ilustrowanego”, Aleksander Janowski († 1944), prezes Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego czy Bolesław Chomicz (†1959), prezes Głównego Związku Straży Pożarnych Rzeczpospolitej Polskiej.


Tygodnik Ciechanowski, nr 37, z dnia 13 września 2011 roku, str. 17

Attachments:
Download this file (17.pdf)tc, domy ludowe - nie tylko w nazwie[ ]144 kB