Ciechanowskie i Mławskie Towarzystwo Dobroczynności

       

CIECHANOWSKIE I MŁAWSKIE TOWARZYSTWO DOBROCZYNNOŚCI (1901-1931)

 

         stanisaw chechowskiW rozdartej rozbiorami Polsce, po kolejnym, nieudanym powstaniu narodowym i w aurze powszechnego marazmu nowe, pozytywne idee stanowiły jakąś nadzieję na wybicie na niezależność gospodarczą, a potem, kto wie może i na państwową. Kreatywne, bowiem bogacenie się stawało się dla zaradnego inteligenta po trosze sposobem na popowstańczą apatię, po trosze kolejną szansą na kreowanie polskiej rzeczywistości w warunkach dyktowanych przez podejrzliwych zaborców. W tym nieco smutnym klimacie rozwój polskich instytucji dobroczynnych jawi mi się bardziej, jako przejaw oddolnego i legalnego organizowania się społeczeństwa polskiego, niż jako akt świadomej działalności dobroczynnej czy podświadomego miłosierdzia chrześcijańskiego.

            W guberni płockiej Nadwiślańskiego Kraju długo trzeba było czekać na zgodę władz rosyjskich na rozpoczęcie publicznej działalności charytatywnej[1]. Nieco krócej trwało umocowanie prawne w dwóch największych miastach północnego Mazowsza, a mianowicie w Ciechanowie i w pobliskiej Mławie. W 1902 roku, z inicjatywy niezmordowanego ziemianina Stanisława Chełchowskiego z Chojnowa podjęto pierwsze, ustawowe starania w mieście Ciechanowie[2], a rok wcześniej z podobną, inicjatywą wystąpiła do władz gubernialnych mławska animatorka dobroczynności Wiesława Lelewelówna[3]. W jednej jak i drugiej wkrótce zatwierdzonej przez Gubernatora Płockiego ustawie normalnej czytamy, że celem towarzystwa jest: "dostarczanie środków dla poprawy materialnej i moralnej biednych miasta [...], bez różnicy płci, wieku, stanu, powołania i wyznania."[4]. W kolejnym zapisie tejże ustawy dowiadujemy się, że pomoc towarzystwa może być udzielana w postaci dostarczania odzieży, posiłku, zasiłku i schronienia potrzebującemu jak również pośredniczenia w znalezieniu mu pracy i służby, nabycia materiałów i narzędzi do pracy czy też korzystnego zbytu jego wyrobów. Nie zapomniano także o lekarstwach na wypadek choroby, o pomocy lekarskiej i hospitalizacji, a nawet o ulgach w chowaniu zmarłych. W następnym paragrafie tej samej ustawy mówi się więcej o otaczaniu biednych i niewidomych stałą opieką i środkami do wychowania ich dzieci, o opiece nad sierotami, a także o pomocy w powrocie do miejsca swego urodzenia. Niebawem, oprócz samej ustawy wiodącej władze gubernialne na wniosek Zarządu Głównego Mławskiego Towarzystwa Dobroczynności zatwierdziły również szczegółowe instrukcje pilotażowe np. w sprawie prowadzenia biurowości i rachunkowości czy o działalności i aktywach dla oddziału zapomóg i opieki[5].

            Droga do realizacji palącej sprawy niesienia pomocy biednym stanęła więc przed uświadomionym inteligentem całkowicie otworem. I tak w mieście Ciechanowie, w dniu 20 stycznia 1903 roku, na pierwszym Walnym zgromadzeniu Ciechanowskiego Towarzystwa Dobroczynności spośród 69 obecnymi na tym posiedzeniu członków rzeczywistych wybrano 12-osobowy Zarząd Główny z prezesem ks. kanonikiem Wiktorem Radzikowskim, proboszczem ciechanowskim i wiceprezesem Kazimierzem Andryczem, zarządcą majątku hrabiego ordynata Adama Krasińskiego na czele[6]. Wśród członków-założycieli w zarządzie głównym zasiadały takie osobistości jak: Jan Włodek z Lekowa, zastępca głównego sędziego, Franciszek Rajkowski, lekarz z Ciechanowa i jego żona Jadwiga, Zygmunt Choromański z Gostkowa, ziemianin, Stanisław Kujawski, prezes Zarządu Ciechanowskiego Towarzystwa Kredytu Wzajemnego jak również Zygmunt Ślaski, miejscowy notariusz. Jednocześnie zgromadzenie upoważniło zarząd do wystąpienia do władz gubernialnych o wyrażenie zgody na "rozszerzenie kręgu działalności na cały powiat ciechanowski" oraz wydanie pozwolenia na zorganizowanie "puszek (skarbonek) do zbiórki darowizn [...] w kościołach, biurach notarialnych, w kancelariach sądów gminnych, w urzędach gminnych, aptekach i większych sklepach powiatu ciechanowskiego."[7]. Następnie, ustalono składkę roczną od członka rzeczywistego na 3 ruble i zatwierdzono kapitał początkowy towarzystwa na ogólną kwotę 400 rubli. Postanowiono również 1% dochodów z ofiar i składek strącać na tzw. kapitał zapasowy[8]. Dla przyciągnięcia średniozamożnych gospodarzy i rękodzielników przyjęto strategię minimalnych jak w przypadku protektorów opłat członkowskich po rublu od osoby rocznie. Niebawem, miasto Ciechanów podzielono na 12 rewirów opiekuńczych, a opiekunkom powierzono pieczę nad 80 skarbonami rozlokowanymi w kościołach i miejscach publicznych[9]. Rozpoczęto również starania u władz miejskich o pozyskanie placu pod budowę dla instytucji towarzyszących zakładanych przez nowe Towarzystwo. Na posiedzeniu plenarnym Zarządu Głównego wyłoniono też wydział wsparć z Jadwigą Rajkowską i dochodów niestałych z Janem Włodkiem na czele. W skrócie praca animatorów ciechanowskiej dobroczynności polegała na zbiórce od obywateli ziemskich darów w naturze, tudzież na zakupywaniu materiałów na ubrania, które potem szyto własnym sumptem, organizowaniu koncertów plenerowych oraz kolportowaniu tzw. telegramów dobroczynnych i malowanych kart pocztowych[10].     

            MOC.D.564-1 komprW Mławie, miejscowe towarzystwo dobroczynności zainaugurowało swoją działalność jeszcze wcześniej. W dniu 23 czerwca 1902 roku, w sali resursy obywatelskiej odbyło się, bowiem pierwsze zebranie ogólne członków nowego stowarzyszenia, na które przybyło 45 członków z 70 rzeczywistych. W czasie posiedzenia wybrano 8-osobowy Zarząd Główny z prezesem ks. kanonikiem Stanisławem Ordonem, miejscowym proboszczem i wiceprezesem Bronisławem Klickim z Windyk, ziemianinem na czele[11]. Wśród członków-założycieli nowego towarzystwa znalazły się takie osobistości jak: Jan Makomaski, ziemianin, Zuzanna Morawska, pisarka, Bronisław Grzeliński, weterynarz, Konrad Olszewski i Józef Ossowski, miejscowi rejenci. W pierwszym rzędzie nowy zarząd przejął w posiadanie miejscową ochronkę im. Weroniki Drzewieckiej, na której utrzymanie obiecał łożyć 1200 rubli rocznie. Następnie, ustalono składkę roczną na kwotę 6 rubli, zaś część aktywów (dochodów) nowego towarzystwa w wysokości 3% postanowiono przeznaczyć na fundusz zapasowy. Niebawem, przy Towarzystwie Dobroczynności utworzono wydział zabaw, wsparć i rozdawnictwa odzieży[12], a miasto Mławę podzielono na 8, zaś powiat mławski na 22 rewiry opiekuńcze[13]. W nowym, bo już 12 osobowym Zarządzie Głównym zasiadły wkrótce nowe osobistości życia społecznego[14]. Po otrzymaniu zezwolenia od władzy gubernialnej postanowiono także umieścić w niektórych instytucjach publicznych puszki (skarbonki) z napisem: „Mławskie Towarzystwo Dobroczynności - na chleb dla ubogich”, które miano opróżniać dwa razy do roku[15].

            W następnych latach aż do wybuchu I wojny światowej oba towarzystwa powiatowe miały ręce pełne roboty. Podczas następnego ciechanowskiego walnego zgromadzenia towarzystwa, w dniu 12 marca 1904 roku, postanowiono utworzyć z własnych środków salę zajęć dla dzieci w wieku od 7 do 14 lat, gdzie nieletni ubodzy mogli by się uczyć rękodzielnictwa i rzemiosła praktycznego, sierociniec dla dzieci zapracowanych rodziców oraz schronisko dla starców, chromych i kalek[16]. Na wniosek członka zwyczajnego Michała Bojanowskiego z Klic zdecydowano się również otworzyć agendę-dział wsparcia dla potrzebujących pomocy w znalezieniu zajęcia bądź pracy dorywczej. W dwa tygodnie później, na posiedzeniu Zarządu postanowiono również utworzyć przy towarzystwie dział zasiłków i upoważniono swoją członkinię Jadwigę Rajkowską do udzielania jednorazowej pomocy doraźnej ubogim z okazji Święta Wielkiej Nocy. W następnym roku, na mocy darowizny testamentalnej Tomasza Dąbrowskiego, Ciechanowskiemu Towarzystwu Dobroczynności przypadła w udziale nowa siedziba - nieruchomość Nr 208, położona w mieście Ciechanowie[17].

            kuchnia zkpW pobliskiej Mławie, w dniu 26 lutego 1904 roku, członkowie miejscowego towarzystwa postanowili zatwierdzić instrukcje: dla oddziału wsparcia w postaci odzieży oraz dla przytułku dla starców i niepełnosprawnych kalek jak również przeznaczyć kwotę 200 rubli na zakup maszyny do robienia skarpet i pończoch dla Domu Sierot. W sprawach równie naglących zaprojektowano utworzenie nowej ochronki dla dzieci zapracowanych rodziców, przytułku dla starców, w tym taniej kuchni, nad którymi zamierzono umocować identyczne, drewniane tabliczki z napisem: „Nie wolno żebrać”[18]. Takie i podobne ogłoszenia po 3 ruble za sztukę miano potem sprzedawać sklepom i instytucjom miejskim w celu ukrócenia żebraniny ulicznej[19]. W sprawie rozdzielania zapomóg, niebawem i sam Zarząd Towarzystwa na swym posiedzeniu plenarnym potwierdził niektóre asygnaty imienne polecając przewodniczącemu oddziału pomocowego zajęcie się wraz z kuratorkami rejonowymi "zbiórką darowizn w postaci pieniędzy, rzeczy i środków żywności na przyrządzenie potraw błogosławionych na rzecz ubogich."[20]. Szczególnie jednak interesująco organizowano tzw. "choinki" dla dzieci, gdzie żywo przygrywała orkiestra strażacka, cicho w kącie pobrzmiewał gramofon kuratora i wysoko śpiewał chór żeński pod dyrekcją p. Mokrzyckiej, a na podwyższeniu, na prowizorycznej scenie i przy drewnianym żłóbku niemo klęczały dziewczęta w powłóczystych szatach w bieli prezentując żywe obrazy Bożego Narodzenia[21].

            W wyniku rewolucji 1905 roku i dalszej liberalizacji polityki carskiej wobec społecznie nastawionych obywateli państwa rozwój miejscowych towarzystw dobroczynności nabrał właściwego rozmachu. W 1905 roku, Ciechanowskie Towarzystwo Dobroczynności wystąpiło z projektem kąpieliska publicznego (wanny i natryski) na terenie placyku przylegającego do młyna parowego, którego właściciel Jan Konponicki obiecał bezinteresownie zaopatrywać w gorącą i bieżącą wodę[22]. W wyniku publicznej i prywatnej ofiarności darczyńców miejscowe Towarzystwo mogło stale wspierać 20 rodzin datkami w wysokości 4-5 rubli miesięcznie jak również i doraźnie udzielać pomocy 74 rodzinom dostarczając im darmową kaszę, mąkę, kartofle, kapustę, torf, drzewo i cukier o łącznej wartości 190 rubli[23]

            Jedną z najpopularniejszych podówczas form publicznej kolekty na rzecz biednych, będących pod stałą i doraźną opieką towarzystw dobroczynności było anonsowanie darczyńców w prasie lokalnej[24]. W Mławie i Ciechanowie znaczne przychody do kasy towarzystwa osiągano również ze zbiorek w skarbonkach publicznych, podczas teatralnych przedstawień amatorskich, wieczornic z deklamacją wierszy i koncertów muzycznych np. warszawskiej czy mławskiej „Lutni”[25]. Nie mniejszą popularnością cieszyły się zabawy taneczne i okazjonalne bale, których przychody najczęściej przeznaczano na cele dobroczynne[26]. Również na cykliczne święta Bożego Narodzenia i Dzień Wielkiej Nocy urządzano ubogiej dziatwie „gwiazdki” i „święcone” hojnie obdarowywując je poprzez losowania fartuszkami, ubrankami, obuwiem i różnymi smacznymi łakociami[27].

            ubodzyW podsumowaniu za 1905 rok mławskie towarzystwo dobroczynności utrzymywało ochronkę z 25 dziećmi ze stałej sumy 1624 rubli, także salę sierot ofiarowywując naturalia o wartości 292 rubli jak również wydatkowało środki na pożyczki bezprocentowe dla 13 osób oraz aktywa na stale i doraźnie zapomogi dla 50 ubogich w wysokości od 1 do 6 rubli miesięcznie[28]. Co ciekawe w ciągu roku lekarze udzielali biednym 102 darmowych porad medycznych, a apteka p. Marszewskiego sprzedawała im lekarstwa z 33% upustem od obowiązującej taksy. Do sukcesów mławskiego towarzystwa należało również otworzenie nowej ochronki dla dzieci zapracowanych rodziców przeznaczoną dla dziatwy w wieku do 7 lat, gdzie oprócz opieki i nauki początkowej takie sieroty czas miały spędzać także na rozrywce pod czujnym okiem kuratora i lekarza powiatowego Augusta Bieńkiewicza. W nowej ochronce składającej się z 3 widnych izb i 1 pokoju dla dozorczyni zajęcie znalazły opiekunki pp. Zuzanna Morawska, Karolina Reinhard i Maria Michałowska. Na utrzymanie takiej ochronki postanowiono łożyć minimum 600 rubli rocznie, z czego 150 stanowić miało samo komorne[29].

            W następnym, 1906 roku, Ciechanowskie Towarzystwo Dobroczynności na walnym zebraniu rocznym za wnioskiem Zarządu zaproponowało założenie przy dotychczasowej sali zajęć dla dzieci ubogich także szkoły elementarnej i dokonało spośród siebie wyboru 4 nowych członków do organu wykonawczego i do komisji rewizyjnej[30].

            Z upływem lat nieco trudniej wyglądała sprawa dobroczynności w mieście i powiecie mławskim. Wprawdzie powstawały nowe instytucje dobroczynne, ale nie rosła wprost proporcjonalnie liczba miejscowych darczyńców i na dodatek stopniowo kurczył się kapitał zapasowy. Dla stałego utrzymywania 22 sierot w tradycyjnym sierocińcu i 60 ubogich w ochronce dla dzieci zapracowanych rodziców władze towarzystwa dobroczynności zostały w końcu zmuszone do organizowania imprezy o charakterze karnawałowym[31]. W zakresie poprawy wykształcenia ubogich próbowano pozyskać u kierownika Płockiej Dyrekcji Oświatowej miejsca w mławskiej, publicznej szkole podstawowej, ale gdy nie udało się przekonać do tej akcji tamtejszego dyrektora, mławskie walne zgromadzenie członków postanowiło otworzyć w swym Domu Sierot salkę roboczą z jedną klasą szkoły elementarnej dla młodocianych[32].

            W Ciechanowie za to praca dobroczynna trwała w najlepsze. W 1909 roku, miejscowe Towarzystwo Dobroczynności otworzyło szkołę elementarną dla ubogich, gdzie na zmianę uczyły po 3 godziny dziennie 2 nauczycielki dzieląc 40-osobową trzódkę na cztery grupy szkolne[33]. W sali zajęć praktycznych pod zarządem Jadwigi Rajkowskiej prowadzono naukę szycia, cerowania, łatania i robót kobiecych dla dziewcząt oraz naukę koszykarstwa dla chłopców. W przytułku dla starców i kalek pod zarządem ks. Górnickiego opiekowano się 10 pensjonariuszami, a koszt utrzymania jednego potrzebującego wraz z wartością produktów żywnościowych ofiarowanych bezpłatnie wynosił 16 kopiejek dziennie. Co ciekawe schronisko dla starców po części utrzymywało się samo, gdyż spośród 773 wydanych obiadów na prowadzenie w mieście taniej kuchni dla ubogich do kasy przytułku wpłynęło w sumie 30 rubli 92 kopiejki. Nieźle radził sobie także Wydział wsparć w pomocy stałej i doraźnej na wypadek choroby lub nieszczęścia. W ten sposób wspomagano 17 najpilniej potrzebujących rodzin, a ponadto na pomoc w chorobie dla pozostałych wydano 47, tudzież na opłatę ich mieszkań 14, a na partycypację w kosztach pogrzebów i na ubranka dla najuboższych dzieci w sumie 6-8 rubli. Oprócz tego, ubodzy korzystali ze środków leczniczych, które bezpłatnie lub z upustem pobierali ze składu aptecznego p. Reutta i apteki p. Ranieckiego, choć i tak największymi darczyńcami na cele dobroczynne byli okoliczni ziemianie-rolnicy, którzy przekazywali naturalia wprost do instytucji dobroczynnych[34]. W sumie za rok 1909 rozchody zamknęły się kwotą 2711, a przychody 2722 rublami wobec planowanych na następny rok wydatkami rzędu 3085 i niestety mniejszymi wpływami w wysokości 1475 rubli rocznie[35].

            W latach poprzedzających wybuch I wojny światowej na łamach prasy lokalnej rozgorzała gorąca dyskusja o sens filantropii publicznej i stan instytucji dobroczynnych prowadzonych przez towarzystwa dobroczynności. W ogniu krytyki znalazła się nowa ochronka dla młodocianych dzieci w Ciechanowie przy ul. Wielko-Warszawskiej. Bowiem już od samego początku zarzucano tej inicjatywie, że wynajęto na ten cel tylko 2 celki i to na drugim piętrze, przy najgłośniejszej i brudnej ulicy, wynajęto pomieszczenia bez dostępu powietrza, ogrodu, zieleni i placu zabaw czy jakiegokolwiek pomysłu jedynej ochroniarki na spędzanie 6 godzin dziennie na twardej ławie, że w takich warunkach "to już lepiej nic nie robić niż tworzyć karykatury i to szkodliwe"[36]. Z takim oglądem rzeczy polemizowała nieanonimowa, miejscowa korespondentka, która jeszcze w konkluzji grzmiała: "Krytyka jest bezwarunkowo rzeczą potrzebną i pożyteczną, ale krytyka powinna być rozumną i sprawiedliwą. Prawdziwy krytyk nie parska jadem złośliwości, bo wie, że to jest przykre i bezcelowe, ale dowodzi poważnie i rzeczowo, stara się wyjaśnić przyczynę złego i wskazuje środki zapobiegawcze.[...]krytykować rozumnie jest trudno, a lekkomyślnie i niesprawiedliwie - najłatwiej, bo w ogóle dużo łatwiej nam jest zdobyć się na nierozważne niż rozsądne słowa."[37]. W polemice prasowej dało się jednak spotkać z opiniami tyle konstruktywnymi, co i prawdziwymi. W artykule o filantropii pewien baczny obserwator zauważył, że działalnością dobroczynną zajmuje się tylko garstka uświadomionych społecznie inteligentów, że rzesze obywateli biernie uczestniczą w inicjatywach charytatywnych udzielając swego wsparcia jedynie podczas zabaw tanecznych i plenerowych, przedstawień artystycznych i w salach, gdzie odbywają się projekcje kinematografów. Nic więc dziwnego, że ku poprawie tego stanu rzeczy postulował, by życie dobroczynne oprzeć na zasadach współdziałania z ośrodkami gminnymi i raczkującym samorządem miejskim[38]. W podobnym duchu wypowiadał się również pewien komentator życia dobroczynnego na wsi. Dając upust swemu niezadowoleniu z ciągle nowych i zalewających miasta fal kalek, idiotów i obłąkanych antidotum na przepełnienie w instytucjach filantropijnych miejskich upatrywał we wzmożeniu akcji charytatywnej u samych obywateli ziemskich, którzy sami powinni wziąć na siebie ciężar zakładania przytułków, schronisk i ochronek wiejskich[39].

            rzeba z wystawy nowojorskiej personifikacja Dobroczynnoci maj 1939Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, po 1918 roku zadania dobroczynne przeszły w ręce polskich instytucji państwowych i samorządowych. Świeżo powołane jeszcze przez Radę Regencyjną Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej, tudzież nadal pracujące powiatowe agendy Rady Głównej Opiekuńczej, potem także samorząd miejski i sejmiki powiatowe przejęły w większości prace o charakterze dobroczynnym. W celu ujednolicenia działalności instytucji dobroczynnych powołano przy Ciechanowskim Sejmiku Powiatowym Komisję Dobroczynności Publicznej na czele której stanął ks. Gutkowski z Lekowa. W styczniu 1920 roku, na swym kolejnym posiedzeniu Komisja przejęła w posiadanie dom mieszkalny w Chruszczewie przeznaczając go na przytułek dla kalek, chromych i starców. Ponadto postanowiono również, że nastąpi odesłanie z powrotem do Warszawy z miejscowego przytuliska niektórych dzieci, które w swoim czasie zostały oddelegowane przez Radę Główną Opiekuńczą w Warszawie do zamieszkania tutaj, z dala od wielkomiejskiego teatru działań wojennych[40]. Wbrew zapowiedziom nie doszło jednak w Ciechanowie do konsolidacji prywatnych i samorządowych instytucji dobroczynnych. Pod kuratelą samorządu powiatowego pozostawało tylko jedno, powiatowe i elitarne schronisko dla sierot o bardzo ograniczonej ilości miejsc noclegowych. Nieco później, bo w 1923 roku, także i Ciechanowskie Towarzystwo Dobroczynności otworzyło przy ulicy Orylskiej egalitarną ochronkę dla 50 do 100 dzieci, które oprócz opieki moralnej mogły zjeść na miejscu obiad i podwieczorek. Nadal pod opieką tegoż Towarzystwa pozostawały warsztaty koszykarskie, gdzie naukę zawodu pobierało 15 nastolatków[41]. W trudnych czasach powojennej rzeczywistości, oprócz składek członkowskich, darowizn prywatnych czy przychodów z zabaw tanecznych, tudzież przedstawień amatorskich do kasy Zarządu wpływały także datki z coraz popularniejszych kwest ulicznych. W zakresie dochodów stałych składka od członka rzeczywistego wynosiła 1 zł miesięcznie, zaś w przypadku członka wspierającego była ona już w zasadzie dowolna[42].

            Zmierzch akcji dobroczynnej w wydaniu instytucji prywatnych miał i swoje głębsze przyczyny. Nie tylko bowiem państwowa czy samorządowa konkurencja dobroczynna spowodowała spowolnienie i trudności finansowe powiatowych towarzystw dobroczynności. Nie bez znaczenia w ogólnym zastoju organizacyjnym miało także coraz wyraźniejsze zanikanie ofiarności prywatnej, ale i co symptomatyczne sama mnogość inicjatyw społecznych, które w czasach zniewolenia pod carskim butem były nie do pomyślenia. Bowiem w niepodległej, wolnej Polsce nie istniała już tak silna jak ongiś potrzeba samoorganizowania się w instytucje publiczne pod płaszczykiem których można było prowadzić akcję uświadamiającą i społeczną. Nic zatem dziwnego, że wciąż najwłaściwszą drogą dla ratowania podupadającej dobroczynności publicznej pozostawała idea przejęcia całości akcji dobroczynnej pod sztandary sensu stricte samorządowe, potem także co ważniejsze i pod kościelne[43]. Podsumowywując za "Przeglądem Katolickim" dorobek dobroczynności katolickiej pod koniec lat 20-tych zeszłego wieku nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że w skali całego kraju owoce tej pracy były więcej niż imponujące: 15 700 szpitali, uzdrowisk i przytulisk dla starców z 752 000 łóżkami, 13 400 zakładów wychowawczych z 668 000 miejscami do spania, 96 300 przychodni specjalistycznych dla chorych z przeciętną dzienną liczbą 2 389 000 przychodzących po pomoc czy poradę lekarską i aż z 140 000 instytucji publicznych i prywatnych niosących pomoc zapracowanym rodzicom przy jednoczesnej i bezinteresownej pomocy 6 650 000 osób, które w ten sposób realizowały swoje potrzeby aktywnego miłosierdzia chrześcijańskiego[44] 

 

"Studia Mazowieckie", rok IX/XXIII, nr 3/2014, Pułtusk-Ciechanów 2014, s. 77-88.

 


[1] Na marginesie warto dodać, że pierwsza próba założenia Towarzystwa Dobroczynności w Płocku miała miejsce niedługo po powstaniu listopadowym w 1836r., a druga, ta już udana po ponad 15 latach od upadku powstania styczniowego w 1881r., Por. M. Grzybowski, Kościół Katolicki w Płocku w latach 1793-2003, Płock 2004.

[2] Z Ciechanowa, Echa Płockie i Łomżyńskie (1902), Nr 22, s. 2.

[3] Mława, Echa Płockie i Łomżyńskie (1902), Nr 1, s. 3.

[4] Ustawa Ciechanowskiego Towarzystwa Dobroczynności, Archiwum Państwowe Płockie (APP), Rada Opieki Społecznej Guberni Płockiej, sygn. 73, s.12.

[5] W sprawie utworzenia w Mławie Towarzystwa Dobroczynności (1901-1910), Rada Opieki Społecznej Guberni Płockiej, sygn. 70, s. 29-33 i 35-36.

[6] Z Ciechanowa, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 8, s.3; W sprawie starań mieszkańców Ciechanowa o pozwolenie utworzenia Ciechanowskiego Towarzystwa Dobroczynności (1902-1907), Rada Opieki Społecznej Guberni Płockiej, sygn. 73, s. 7.

[7] W sprawie...., Rada Opieki Społecznej Guberni Płockiej, sygn. 73, s. 40.

[8] Dobroczynność w Ciechanowie, Kurier Warszawski z 14 czerwca 1903r., Nr 162, s. 8; Ciechanów, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 43, s. 3.

[9] Ciechanów, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 79, s. 3.

[10] Z Ciechanowa, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 99, s. 2; Z Ciechanowa, Echa Płockie i Łomżyńskie (1904) Nr 6, s. 3.

[11] Echa mławskie, Kurier Warszawski z 17 czerwca 1902r., Nr 163, s. 6; Echa Płockie i....(1902), Nr 47, s. 4.

[12] Echa Mławskie, Kurier Warszawski 29 sierpnia 1903r., Nr 237, s. 6; Z Mławy, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 68, s. 3.

[13] Mława, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 19, s. 2; Echa mławskie, Kurier Warszawski z 2 marca 1903r., Nr 61, s. 6.

[14] Z Mławy, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 68, s. 3.

[15] Mławskie Towarzystwo Dobroczynności, Kurier Warszawski z 12 stycznia 1903r., Nr 12, s. 6.

[16] Ciechanów, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 43, s. 3; Ciechanów, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 81, s.4.

[17]W sprawie starań mieszkańców Ciechanowa o pozwolenie....., Rada Opieki Społecznej Guberni Płockiej, sygn. 73., s. 76.

[18] Mława, Kurier Warszawski z 19 stycznia 1904r., Nr 19, s. 5.

[19] Korespondencje. Mława, Echa Płockie i Włocławskie (1904), Nr 10, s. 3.

[20] W sprawie utworzenia w Mławie..., Rada Opieki Społecznej Guberni Płockiej, sygn. 70, s. 53-54.

[21] Korespondencje. Mława, Echa Płockie i Łomżyńskie (1904), Nr 10, s. 3.

[22] Z Ciechanowa, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 16, s. 3.

[23] Ciechanów, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 30, s. 3.

[24] Ciechanów, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 35, s. 3; Z Ciechanowa, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 99, s. 2; Ciechanów, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 103, s. 3; Ciechanów, Echa Płockie i Włocławskie (1904), Nr 104, s. 4; Ofiary, Głos Płocki (1908), Nr 28 i 29, s. 4; Z Ciechanowa, Głos Płocki (1910) Nr 2, s. 3; Zarząd Towarzystwa Dobroczynności w Ciechanowie, Głos Płocki (1910), Nr 31, s. 4; Ofiary, Goniec Mazowiecki (1923), Nr 6, s. 7; Podziękowanie, Goniec Mazowiecki (1923), Nr 7, s. 7; Ofiary, Goniec Mazowiecki (1923), Nr 9, s. 10.

[25] Mława, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 61, s. 3; Jastrzębiec, Korespondencje. Mława, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 65, s. 3; Mława, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 101, s. 2; Z Ciechanowa, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 16, s.3; Echa Mławskie, Kurier Warszawski z 11 kwietnia 1902r., Nr 99, s. 2; Koncert „Lutni” w Mławie, Kurier Warszawski z 10 października 1904r., Nr 281, s.5; Mława, Kurier Warszawski z 24 czerwca 1904r., Nr 173, s. 5; Mława, Kurier Warszawski z 18 stycznia 1904r., Nr 18, s. 6; Mława, Echa Płockie i Łomżyńskie (1902), Nr 31, s. 3; Mława, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 26, s. 3; Z Mławy, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 47, s. 2; Ciechanów, Echa Płockie i Łomżyński (1903), Nr 86, s.2-3; Mława, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 101, s. 3; Korespondencje. Mława, Echa Płockie i Łomżyńskie (1904), Nr 4, s. 3;   

[26]Echa mławskie, Kurier Warszawski z 21 stycznia 1903r., Nr 21, s. 7-8; Z Ciechanowa, Echa Płockie i Łomżyńskie (1904), Nr 4, s. 3; Z Mławy, Głos Płocki (1909), Nr 8, s. 3;  

[27]Korespondencje. Mława. Nieco o Towarzystwie dobroczynności, Echa Płockie i Łomżyńskie (1903), Nr 3, s.3; Z Ciechanowa, Echa Płockie i Łomżyńskie (1904), Nr 6, s. 3;

[28] Mława (Tow. Dobroczynności)., Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 37, s. 2.

[29] Mława, Echa Płockie i Włocławskie (1905), Nr 65, s. 2.

[30] Z Ciechanowa, Mazur (1906), Nr 9, s. 99.

[31] Z Mławy, Głos Płocki (1909), Nr 8, s. 3.

[32] W sprawie utworzenia w Mławie Towarzystwa Dobroczynności (1901-1910), Rada Opieki Społecznej Guberni Płockiej, sygn. 70, s. 57-63 i 95.

[33] Sprawozdanie Zarządu Towarzystwa Dobroczynności w Ciechanowie za r.1909, Głos Płocki (1910), Nr 30, s. 3;

[34] Według tegoż sprawozdania: Ordynat Józef hr. Krasiński z Opinogóry wyasygnował ze swego lasu 8 dwumetrówek drewna opałowego, Witold Piechowski z Luberadza 10 kóp kapusty i 9 korcy kartofli, Zygmunt Choromański z Gostkowa furę torfu, W. Olszewski z Rykaczewa 2 worki kartofli, a Kazimierz Bacciarelli z Rydzewa i W. Łasiewicki z Krubina po 3 korce kartofli, 3 korce marchwi i 2 worki kapusty.

[35] Sprawozdanie Zarządu Towarzystwa Dobroczynności w Ciechanowie za r.1909, Głos Płocki (1910), Nr 30, s. 3; Z Ciechanowskiego Towarzystwa Dobroczynności, Mazur (1910), Nr 19, s. 246.

[36] Ciechanów, Głos Płocki (1910), Nr 39, s. 2.

[37] R. Grabowska, Korespondencje. Z Ciechanowa, Głos Płocki (1910), Nr 44, s. 3.

[38] Słówko o filantropii, Głos Płocki (1910), Nr 15, s. 1.

[39] Sprawa dobroczynności na wsi, Głos Płocki (1911), Nr 86, s. 1.

[40] Z posiedzenia Komisji Dobroczynności Publicznej w dniu 13 stycznia 1920r., Gazeta Urzędowa Starostwa Ciechanowskiego (1920), Nr 4, s. 3.

[41] Odezwa o pomoc dla dzieci, Goniec Mazowiecki (1924), Nr 14/15, s. 6.

[42] Anons prasowy, Goniec Mazowiecki (1924), Nr 16, s. 8.

[43] Konieczność reform w akcji dobroczynnej, Dziennik Płocki (1928), Nr 24, s. 2.

[44] Owoce katolickiej dobroczynności, Przegląd Katolicki (1929), s. 95.

Attachments:
Download this file (tow. dobr.pdf)sm, towarzystwo dobroczynnosci[ ]1039 kB