Blog

 

12.11.2018

Amerykańska sielanka cz.1

"Człowiek zwalcza w sobie powierzchowność, płytkość, żeby wyjść do ludzi bez wygórowanych oczekiwań, bez balastu nadziei i buty, nie jak czołg, bez armat i karabinów maszynowych, bez trzydziestocentymetrowej stalowej osłony; człowiek wychodzi do ludzi w zamiarach pokojowych, boso, nie rwie darni pancernymi gąsienicami, odnosi się do ludzi bez uprzedzeń, jak do równych sobie [...] a i tak zawsze się co do ludzi pomyli. Człowiek jest jak czołg wyposażony w mózg. Myli się co do ludzi, jeszcze zanim ich spotka, jeszcze kiedy planuje spotkanie; potem myli się w trakcie spotkania; a na koniec wraca do domu, opowiada o spotkaniu osobie trzeciej i myli się po raz kolejny. Ponieważ inni z reguły mylą się tak samo co do nas, cały proces komunikacji jest jedną wielką fatamorganą, wypraną z realizmu, porażającą farsą błędnej percepcji.[...] Przecież celem życia człowieka nie jest prawidłowe zrozumienie innych ludzi. Życie polega na rozumieniu ludzi opacznie, nie raz, i nie dwa, i nie sto, aż w końcu, po głębokim namyśle, znów zrozumiemy ich [o-patrz-nie-przyp. aut]. Po tym właśnie poznajemy, że żyjemy: że się mylimy."

 

Philip Roth, Amerykańska sielanka

 

Jest i sunie przez życie jak czołg z wszechstronną wieżyczką mózgu.... Człowiek i myli się również co do siebie samego poznaje sam znowu rano a nie widzi już ego wieczorem. To dusza-myślenie-rozumowanie w nim czymś co mózgiem zwie biologia jest tą jedyne przez się rozpoznawalną cząstką naszego "ja" zaś reszta...reszta...reszta... jak reszka wypada... blado.niczym...



powrót ››