01.02.2019

[…]
W klasy gra się małym kamyczkiem, który należy popychać czubkiem buta. Elementy gry: chodnik, kamyczek, but i piękny rysunek kredą, najchętniej kolorową. Na górze jest Niebo, na dole jest Ziemia, trudno jest trafić kamyczkiem w Niebo, prawie zawsze źle się jakoś obliczy i kamyk wylatuje poza rysunek. Powoli jednak nabiera się zręczności koniecznej, by przechodzić z jednego kwadratu do drugiego i któregoś dnia może się uda wyjść z Ziemi i przenieść kamyczek do samego Nieba. […] Na nieszczęście, zanim ktokolwiek nauczy się przenosić swój kamyk do Nieba, nagle kończy się dzieciństwo i wpada się w książki, w lęk, w spekulacje na temat innego Nieba, do którego również trzeba umieć znaleźć drogę. A ponieważ skończyło się dzieciństwo […] zapomina się, że aby się dostać do Nieba, potrzeba kamyka i czubka buta.
[…]
[u-morus-a-nego przez życie buta gdy – przyp. aut.] wejdzie się na drogę, która wiedzie do kibucu pragnień, nie wzleci się do Nieba (wzlatywać - oszukańcze słowo, Niebo, flatus vocis), tylko będzie się szło ludzkim krokiem przez ludzką ziemię aż do kibucu [paralela wyobrażenia Raju – przyp. aut.], tam, daleko, ale na tym samym planie, tak jak dziecinne Niebo na brudnych chodnikach było na tym samym planie co Ziemia, i może w końcu któregoś dnia wejdzie się do świata, w którym słowo Niebo nie będzie ścierką poplamioną tłuszczem, i może któregoś dnia zobaczy się prawdziwy rysunek świata, patterns pretty as can be, i może, popychając nogą kamyk, w końcu osiągnie się kibuc.
Julio Cortazar, Gra w klasy
Czy pęd to jest do mitologii od czasów kiedy to człowiek po raz pierwszy przestraszył się burzy i nocą ciemnego lasu potem jednakowoż wysysany przez pokolenia z mlekiem Matki czy może odwrotnie mitomania to już mitomania tematu którego oklepać się przecież nie da. Chyba że dołoży się jeszcze założenie takie a posteriori że życie nasze to poszczególne to też jedna mała gra ale o najwyższą stawkę...