07.02.2019

[…]
Zen zajmuje się właśnie możliwościami przed-wszech-o-becności; to jest coś w rodzaju tego, co czułeś, jeżeli rzeczywiście to czułeś. [także to czego jeszcze nie czułeś a poczujesz – przyp. aut.]
[…]
Nic nowego ani w tym pragnieniu, ani w tym niepokoju, tyle że za każdym razem bardziej rozczarowują namiastki, które nam ofiarowuje co-dzienna i co-nocna świadomość, to archiwum wspomnień i dat, te namiętności, w których zostawiam strzępy czasu i własnej skóry, te sygnały tak odległe od tego innego sygnału tuż obok, tu, koło mojej twarzy, od tego przeczucia (które już prawie jest jasno-widzeniem) demaskującego całą fałszywą wolność, w której poruszam się po ulicach na przestrzeni lat. Ponieważ jestem tylko tym ciałem, już dziś gnijącym w jakimś momencie przyszłości, tym staromodnie piszącym szkieletem, czuję, że to ciało żąda siebie, że żąda od swego sumienia tej, dotąd nie do pomyślenia, operacji, która sprawiłaby, że przestałoby być zgnilizną. To ciało będące mną posiada przed-wiedzę stanu, w którym - wyrzekając się siebie jako takiego i równocześnie wszelkiej współzależności jako takiej - świadomość jego wykroczyłaby zarówno poza ciało, jak i poza świat, osiągając prawdziwe zbliżenie do istoty bytu.
[…]
Smętny finał: satori jest mgnieniem i rozwiązuje wszystko. Ale, aby do niego dojść, trzeba by iść przeciw prądowi historii zarówno tej zewnętrznej, jak i tej wewnętrznej.
Julio Cortazar, Gra w klasy
Kilka niejako zbieżnych iluminacji paryskiego kolegi Cortazara Morellego o alter-możliwościach pomyślenia sobie o tym czymś co też jest choć jest zwłaszcza poza granicami naszego ograniczonego poznania „w głąb”, także poza wyobrażeniem jakie może w dalszej kolejności stworzyć nasz ludzki patrz: ułomny umysł, tudzież pomyślenia sobie tego już właśnie, że jest to coś co jest więcej, co jest ponad, co jest poza a więc że musi jakoś być w swym niezmiennym albo-jest.
No i też arcy-ciekawa „wycieczka” na temat miazmatów naszej wolności, które z dumą nosimy w sobie niejako czując, że możemy już pozwolić sobie na wszystko, czyżby azali do-prawdy?