Blog

 

07.02.2021

Czarownicy i psychiatrzy

[…]

Jeżeli najstarszym zawodem świata jest prostytucja, to następnym z kolei jest psychoterapia. Społeczne i ekonomiczne aspekty ich obu znane są od wieków, ale o technicznych szczegółach tego, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, mówiło się dotychczas tylko szeptem. […] Skoncentrowałem się na pewnych istotnych kwestiach dotyczących psychoterapii. Aby wyłuskać jej fundamentalne zasady przyjąłem perspektywę transkulturową. […] W pierwszej części tej książki analizowałem cztery składniki psychoterapii:

  1. wspólny obraz świata [terapeuta-pacjent – przyp. aut.], dzięki czemu możliwe jest określenie zaburzenia;
  2. pewne osobiste cechy terapeuty [np. empatia – przyp. aut.], które jak się okazuje sprzyjają leczeniu;
  3. nadzieja pacjenta na wyzdrowienie rosnąca pod wpływem długiej podróży [do miejsca leczenia – przyp. aut.], zespołu nastawień związanych z instytucją leczniczą [określony wizualnie standard placówki widziany oczami pacjenta – przyp. aut.], zaufania terapeuty co do własnych możliwości [w tym pewność siebie – przyp. aut.], specjalnych akcesoriów [np. dyplomy i wyrazy uznania w miejscu leczenia – przyp. aut.] oraz reputacji terapeuty;
  4. technik terapii [zwłaszcza niekonwencjonalnych jak terapie grupowe, terapie tańcem i śpiewem – przyp. aut.].

Druga część tej książki opisuje autentycznych psychoterapeutów i omawia wyniki ich pracy. Porównywałem kapłana zar w Etiopii, mananga z Borneo i psychiatrę ze Stanów Zjednoczonych i stwierdziłem uderzające pomiędzy nimi podobieństwa. […] Na koniec zająłem się psychoterapeutami subkultury Meksykanów amerykańskich i znowu uzyskałem potwierdzenie wcześniejszych danych.

W części ostatniej rozważałem implikacje naszych danych o psychoterapeutach. […] Wskazywałem nie wykorzystane jak dotąd, ale potencjalnie cenne rezerwy personelu. Tytułem przykładu zastosowania tych implikacji w praktyce naszkicowałem modele przyszłego lecznictwa psychiatrycznego dla Eskimosów i Meksykanów amerykańskich.

Zgromadzony materiał można podsumować następująco: istnieje rozprzestrzeniony po całym świecie rodzaj psychoterapeuty, a czarownicy i psychiatrzy to dwa gatunki tego rodzaju [gdzie – przyp. aut.] gruntowniejszej analizy wymagają również relacje między gatunkami i kulturami.

Wreszcie i przede wszystkim, książka ta jest apelem o otwarte umysły i rzetelne dane. Jest prośbą o wyzbycie się etnocentryzmu i wnikliwe spojrzenie na czarowników i psychiatrów. Świat jest zbyt ciasny, żeby pomieścić arogancję.

[…]

Opowieść dra Aleksandra Leightona, jednego z czołowych psychiatrów amerykańskich z wizyty u uzdrowiciela z Nigerii: „W pewnej chwili uzdrowiciel zwrócił się do mnie przez tłumacza: - Ten człowiek przybył tu przed trzema miesiącami i miał wówczas masę urojeń i halucynacji; dziś już się ich pozbył. Zapytałem: - Co to znaczy halucynacja i urojenie, nie rozumiem? Zadałem to pytanie świadom zjawiska relatywizmu kulturowego i wynikających zeń komplikacji. Ta kultura dopuszczała przecież praktyki w rodzaju czarów, a wiarę w czary poczytywano by na Zachodzie za urojenia. Uzdrowiciel podrapał się w głowę i wydawał się moim pytaniem zaskoczony. PO chwili powiedział: - No, więc kiedy ten człowiek się tu zjawił, stał dokładnie w tym miejscu, w którym pan go teraz widzi, a uważał, że jest w Abeokuta (odległym o mniej więcej 30 mil), uważał, że jestem jego wujem i że Bóg przemawia do niego zza chmur. Nie wiem, jak wy to w Stanach Zjednoczonych nazywacie, ale dla nas to są halucynacje i urojenia.”

 E. Fullner Torrey, Czarownicy i Psychiatrzy

 



powrót ››