
Od 1893 roku w polskim środowisku emigracyjnym, głośno mówiło się na o ubóstwie ludu i potrzebie takich postawy, które dałyby mu impuls do podniesienia się z kolan, zwłaszcza dałyby źródła stałego dochodu. Pod wpływem tej agitacji przy Warszawskim Oddziale Towarzystwa Popierania Rosyjskiego Przemysłu i Handlu ukonstytuowała się Delegacja Przemysłu Ludowego, która do 1898 roku czynnie propagowała idee kreatywnej oświaty. W tym samym roku, z inicjatywy Adama hrabiego Krasińskiego (1870-1909) zawiązała się samodzielna Sekcja przemysłu i handlu ludowego, której tzw. wywiady otworzyły drogę do powstania męskich warsztatów tkackich m.in. w Dąbrowie, Stanisławowie i Liskowie, a dla włościanek, w Kruszynku pod Włocławkiem, gdzie przyszłe gospodynie wiejskie zapoznawały się z wzorowym prowadzeniem gospodarstwa domowego. W międzyczasie założono również wzorcowe zakłady koszykarskie w Serocku i Jabłonnie oraz zabawkarskie w Nałęczowie. Od strony finansowej, na kolejne inicjatywy nie żałowały funduszy ani instytucje publiczne ani hojni darczyńcy. Do 1907 roku, na przemysł ludowy łożył Warszawski Oddział Towarzystwa Popierania Rosyjskiego Przemysłu i Handlu, finansując inicjatywy sumą 600 rubli rocznie, a Ministerstwo Rolnictwa i Dóbr Państwa dotowało przedsiębiorczość kwotami 1200 do 3000 rubli rocznie. Pozostałe dochody generowały jednorazowe datki pieniężne, w tym m.in. od Jana Blocha (1836-1902) czy generała Stanisława Kierbedzia (1810-1899).
W 1907 roku, na posiedzeniu Rady Głównej Warszawskiego Oddziału Towarzystwa Popierania Rosyjskiego Przemysłu i Handlu, powzięto uchwałę o powołaniu samodzielnego Towarzystwa Popierania Przemysłu Ludowego w Królestwie Polskim. Na ręce władz rosyjskich, projekt ustawy przedłożyli inicjatorzy nowego przedsięwzięcia – Adam hr. Krasiński, Seweryn ks. Czetwertyński (1973-1945) i Antoni Osuchowski (1849-1928). Natychmiast, po jej zatwierdzeniu przez rząd rosyjski, rozwiązano dotychczasową Sekcję, przekazując cały majątek nowemu Towarzystwu. W § 1 ustawy zapisano, że Towarzystwo ma za cel „zachowanie i rozwój istniejącego dotąd przemysłu ludowego, oraz wytworzenie nowych gałęzi tego przemysłu”[1], w domyśle dla ludu i z ludem w interesie narodu polskiego. Do osiągnięcia tego celu w § 2, Towarzystwo dawało sobie prawo do „zakładania szkół przemysłu ludowego […] warsztatów wzorowych itp. […] otwierania sklepów dla zbytu wyrobów przemysłu ludowego, urządzania wystaw, ogłaszania konkursów, organizowania filii itd.”. Członkami założycielami nowego Towarzystwa zostali także: Emilia Bloch (1870-1940), Irena i Artur Haack (1881-1919), Zdzisław ks. Lubomirski (1883-1943), Stanisław Rotwand (1839-1916) i Kazimierz hr. Sobański (1890-1920), a prezesem Zarządu - Karol Benni (1843-1916). Z okazji inauguracji wydano utwór literacki pt. „Koszykarnia w Serocku”, opisujący szkołę i pracę wytwórczą. Organem prasowym Towarzystwa została gazeta „Gospodarz”, wydawana przez Edmunda Jankowskiego (1849-1938) i jego syna Stefana (1876-1941), na łamach, której pisano o społecznych aspektach doskonalenia zawodowego.
W pierwszym, pełnym roku działania, Towarzystwo wzięło udział w 4-ech wystawach rolniczych, organizowanych w Lipnie, Łowiczu, Lublinie oraz Warszawie prezentując m.in. narzędzia używane w łyżkarstwie, trepkarstwie i garncarstwie. W międzyczasie prowadziło także szkoły zawodowe, kształcące instruktorów, którzy po zakończeniu przysposobienia mogli znaleźć zajęcie w warsztatach prywatnych, zakładanych przez koła i spółki bądź osoby wędrowne w swojej gminie. Pierwsi adepci, nauki pobierali w szkołach tkactwa i gospodarstwa wiejskiego w Oryszewie k/Żyrardowa oraz Kruszynku pod Włocławkiem, jak również w zakładach koszykarstwa i zabawkarstwa w Nałęczowie. Sama nauka w szkole była bezpłatna, ale kandydat musiał opłacić swój pobyt w internacie, który wynosił 7 rubli miesięcznie. Po 6-ciu miesiącach przysposobienia, uczniowie mogli już zarabiać, a po kolejnych 2-ch latach opuszczali szkołę mając fach w ręku, fach zapewniający dalsze utrzymanie. Co zdolniejsi, zostawali wędrownymi instruktorami, którym Towarzystwo wypłacało, co miesiąc 25 rubli z utrzymaniem w miejscu organizowania nowego zakładu. Jeśliby zaś adept, nie chciał kontynuować kariery instruktorskiej, zawsze mógł liczyć na dodatkowy zarobek pozwalający wyżywić siebie i rodzinę, zwłaszcza, w okresie późnej jesieni i zimy, gdy zajęć we własnym gospodarstwie było jak na lekarstwo. Ogólnie, kandydatami mogli zostać przynajmniej 16-latkowie, z umiejętnością czytania, pisania i z podstawową znajomością działań arytmetycznych[2], w domyśle sztuki dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. W 1908 roku, bilansując swoje dokonania, Towarzystwo wykazało 9710 rubli dochodu, tudzież 6112 rubli rozchodu, zaś swój majątek trwały wyceniło na kwotę 15544 rubli w złocie. W tym samym roku, liczba członków zwyczajnych wzrosła do niespełna 200-tu, którzy za swoje zaangażowanie płacili tylko 1-ego rubla rocznej składki[3].
W następnym, 1909 roku, Towarzystwo jeszcze bardziej zintensyfikowało swoje działania. W zakresie prowadzenia szkół, w tym warsztatów oraz pracowni, jak również sklepów wykształciło nowych instruktorów, którzy spopularyzowali znajomość przemysłu ludowego po wsiach i miasteczkach. I tak: szkołę dla instruktorów tkackich w Oryszewie pod Żyrardowem opuściło 90-cioro uczniów, przeważnie włościan, którzy po ukończeniu nauki podjęli pracę na swoim, szkoła zabawkarska w Nałęczowie wypuściła 19-cie osób, z których większość zasiliła szeregi wędrownych nauczycieli, podobnie działo się w nałęczowskiej szkole koszykarskiej, która wykształciła 15-tu specjalistów, parających się wyrobem koszy. Poza tym, prowadzono kursy dla instruktorek tkania w Grędzicach pod Ciechanowem, gdzie znalazło się miejsce dla 10-ciu uczennic, opłacających swoje przysposobienie 5-oma rublami miesięcznie. Oprócz, prowadzenia edukacji zawodowej, Towarzystwo utrzymywało w Warszawie dwa sklepy zbytu: sklep przy ul. Brackiej 18 i tzw. „Stragan” z tanimi wyrobami przy ul. Nowy Świat 64. W sklepie sprzedano w ciągu tego roku towaru za sumę 15300 rubli, a w „Straganie” tylko przez dwa miesiące za 258 rubli. W zakresie zakładania nowych placówek Towarzystwo zalegalizowało warsztaty tkackie m.in. w Brzeziach, Kamiennej, Boguszycach, Wąwolnicy i Radzyniu Podlaskim, tudzież zakłady koszykarskie w Jeżewie, Łukowie i Rawie, a pracownie: kilimkarską w majątku Ruś pod Łomżą i koronkarską na Woli pod Warszawą. We współpracy z Centralnym Towarzystwem Rolniczym, instruktorzy Towarzystwa, jako prowadzący brali też udział w kursach prowadzenia wzorcowego gospodarstwa domowego, przysposabiając uczennice do nauki haftu, szycia i kroju.
W miesiącach od sierpnia do października 1909 roku, w nawiązaniu do tradycji przyjmowania w Częstochowie na Jasnej Górze ludowych pielgrzymek, odbyła się największa przed I wojną światową na ziemiach polskich i pod panowaniem rosyjskim Wystawa Rolniczo-Przemysłowa, zwana później Wielką. Staraniem organizatorów, pobudowano pawilony wystawiennicze, z których jeden urządzony przez Towarzystwo Popierania Przemysłu Ludowego miał prezentować dokonania wiejskich rękodzielników na polu przemysłu ludowego. Sam pawilon, całkowicie murowany, w stylu staropolskim, miał swoją trwałością, co roku przypominać pątnikom, o pracy warsztatowej i ciągle ulepszanych metodach produkcji ludowej. W tak zorganizowanym Muzeum zaprezentowano stare i nowe narzędzia do obróbki lnu, stary i nowy warsztat tkacki do robienia samodziałów, maszyny kilimkarskie i tkackie, nowoczesne piły nożne mające zastosowanie w stolarniach i tokarniach. Spośród wyrobów przemysłu koszykarskiego i zabawkarskiego wystawiono kosze plecione, meble ogrodowe, ludową galanterię i zabawki drewniane. Wyroby łyżkarskie i garncarskie reprezentowały łyżki z drzewa gruszkowego oraz gliniane garnki z ludowym wzornictwem. Na stołach i za gablotami piętrzyły się niciane guziki, jak również albumy ze wzorami tkanin, które wyszły spod rąk utalentowanych włościan, a ściany pawilonu zdobiły piękne kilimki. Przed pawilonem, zasadzono 4 dorodne drzewa morwowe, symbolizujące rozwój przemysłu jedwabniczego[4]. Przez kolejne 2 miesiące wystawa przemysłu ludowego cieszyła się niesłabnącym zainteresowaniem, a przez pawilon przetoczyło się z górą ponad 300000 osób. Nieoczekiwanie też, pod koniec samego roku, nastąpił gwałtowny wzrost liczby stałych, zwyczajnych członków Towarzystwa, które z liczby 200-tu niemal się potroiło[5].
W 3-ech kolejnych latach działania, Towarzystwo nadal dynamicznie się rozwijało. W 1910 roku, w nałęczowskich wąwozach pobudowano stylowy gmach, w którym mieściły się szkoła i warsztat zabawkarski, także pracownia stolarska, koszykarska, a nawet rzeźbiarska. W Szymanowie pod Warszawą założono szkołę krawców i czapników, w Częstochowie zakłady artystyczno-rzemieślnicze z zacięciem rzeźbiarskim, a w Warszawie pracownie koronkarstwa i nicianego guzikarstwa. Od kandydatów wymagano wzorowego sprawowania i dobrego zdrowia, ale także paszportu, świadectwa o szczepieniu na ospę, dostatecznej ilości bielizny i pościeli (najmniej 4 zmiany), kołdry, pustego siennika, 2-ch par obuwia i ubrań, w sam raz na pobyt w szkole. Za naukę nie pobierano opłat, jedynie za koszty utrzymania w internacie płaciło się najczęściej z góry. Nieco inaczej wyglądało finansowanie kursów zawodowych. Na przykład w Grędzicach pod Ciechanowem uczennice za kursy prowadzenia gospodarstwa domowego i internat płaciły 100 rubli rocznie[6].
Towarzystwo, inspirując włościan do wytwarzania przedmiotów codziennego użytku stawiało sobie za cel nie tylko podniesienie dobrobytu osobistego, nie tylko pomnażanie produktu krajowego, ale próbowało stworzyć przeciwwagę dla rujnującego kraj obcego tandeciarstwa i krzewiącej się niepolskiej wytwórczości. Ze sprawozdania Towarzystwa za rok 1913, wynikało, że w jednym roku przybyło aż 41 zakładów, co w ogólnym rozrachunku dawało liczbę prawie 520 placówek, włącznie z warsztatami mieszczącymi po kilka pracowni. W rozbiciu na poszczególne działy, przewagę miały zakłady tkackie (88), za nimi szły szwalnie (77), po nich zaś warsztaty guzikarskie (75), koszykarskie (54), koronkarskie (54), wyszywkarskie (52) i plecionkarskie (47). Za to, najsłabiej rozwijały się pracownie czapkarskie (2), potem stolarskie (4), zabawkarskie (4), krawieckie (7) i kilimkarskie (8), nieco lepiej szkoły szczotkarskie (18) oraz pończosznicze (19). W podsumowaniu prawdziwym optymizmem napawał też obrót warszawskiego sklepu firmowego, który tylko w jednym roku zapisał przychód na kwotę blisko 100000 rubli[7].
Na początku 1914 roku, Towarzystwo, zanotowało jeszcze jeden sukces – może bardziej prestiżowy niż statutowy. Dzięki wsparciu Eugenii Kierbedź (1855-1946) przeprowadzono się z siedziby, mieszczącej się przy Krakowskim Przedmieściu do nowego gmachu pobudowanego na Tamce w Warszawie. Wkrótce, od frontu tuż nad wejściem umieszczono tablicę z dumnym napisem: „Dom Popierania Przemysłu Ludowego im. Stanisławów Kierbedziów”.
Oczywiście, w oczach współczesnych, pierwsze lata działania Towarzystwa budziły także pewne wątpliwości, czy kierownictwo, aby na pewno rozumie proste potrzeby zwykłego człowieka. Gdy, pewien wnikliwy obserwator napisał, że: „[…] Powinniśmy wyroby pracowni spotykać na targach i jarmarkach w każdym zakątku kraju, bo czyż to nie wstyd, abyśmy sami dla siebie nie potrafili przygotować najprostszych rzeczy […]”[8] nie wiem, może wiedział, że następcy podejmą równie cepeliadyczne wyzwanie, choć pod innym, bardziej czerwonym już dachem.
Ziemianie Mazowsza. Tom III. Działalność społeczno-gospodarcza mazowieckich ziemian w okresie od XVIII do XX wieku, str. 131-136
[1] Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego (BUW), „Chłop Polski”, 1909, Nr 18, s. 202-203.
[2] BUW, „Pobudka”, 1908, Nr 47, s. 928.
[3] BUW, „Zorza”, 1912, Nr 21, s. 329.
[4] Biblioteka Narodowa (BN), „Tygodnik Ilustrowany”, 1909, Nr 33, s. 669-670.
[5] BUW, „Zorza”, 1909, Nr 10, s. 150.
[6] BUW, „Przegląd Katolicki”, 1913, Nr 1, s. 31.
[7] BUW, „Zorza”, 1914, Nr 29, s. 462.
[8] Tamże.