
Michał Ignacy Bojanowski urodził się 23 lutego 1865 roku, we wsi Włóki, w powiecie płockim, w wydzierżawionym przez ojca Paulina majątku ziemskim. Znaczący wpływ na jego osobowość miało środowisko, w którym dorastał. Rodzice – Paulin († 1899) i Julia z domu Świętochowska († 1879) wychowali go w duchu poszanowania tradycji chrześcijańskich i narodowych. Pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Po ukończeniu dziewiątego roku życia, w 1874 roku, wstąpił do klasy wstępnej gimnazjum filologicznego w Płocku. Po maturze zaś, został studentem nauk przyrodniczo-rolniczych Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Puławach. Szybko zbliżył się do demokratycznego odłamu młodzieży i aktywnie włączył się w organizowanie studenckich kół popularyzatorskich. W styczniu 1887 roku, powstał studencki Związek Młodzieży Polskiej. Od samego też początku Bojanowski stał się jego członkiem i gorącym entuzjastą. Krok ten na lata związał go z ruchem narodowym, w nie mniejszym też stopniu przyspieszył samo dojrzewanie polityczne. Kiedy, w połowie 1887 roku wybuchły na uczelni strajki studenckie, Bojanowski składał właśnie egzaminy końcowe. Świadectwa ukończenia szkoły jednak nie otrzymał, gdyż został z niej relegowany za hardą i nieprzejednaną postawę wobec zastępcy dyrektora. W dwa lata później, wiosną 1889 roku, po odbyciu praktyki rolniczej, wraz z Władysławem Płoskim i Antonim Hemplem, wydzierżawił majątek Wrogocin, w powiecie płockim. Niedawni koledzy z ławy szkolnej założyli spółkę i zorganizowali postępowe gospodarstwo rolne na zasadach spółdzielczych. Równolegle z pracą fizyczną rozpoczęli akcje kulturalno-uświadamiającą. We majątku założyli tajną szkółkę polską, w której nie dość, że sami wykładali, to w naukach swych kultywowali patriotyzm i mowę ojczystą. Taki stan rzeczy zaniepokoił nieprzychylne nowinkom środowisko ziemiańskie, które sprokurowało donos do władz. Wkrótce nastąpiła rewizja, po czym wytoczono im dochodzenie administracyjne. Po procesie, w grudniu 1891 roku, podsądni zostali aresztowani i wyrokiem sądu osadzeni na pół roku więzienia w twierdzy pietropawłowskiej w Petersburgu. Po powrocie z więzienia, Bojanowski osiadł na stałe w przejętym od ojca majątku Klice, w powiecie ciechanowskim. Jeszcze w tym samym, 1892 roku, ożenił się z Jadwigą z Rudowskich, córką zaprzyjaźnionego ziemianina z okolic Mławy.
Z małżeństwa tego na świat powołanych zostało pięciu synów – Stanisław (†1959), Jan (†1973), Tadeusz (†1979), Szymon (†1940) i najmłodszy Michał (†1975) oraz trzy córki – Jadwiga, Maria i Zofia. Na początku następnego roku, wstąpił do nowej formacji ideowo-politycznej zwanej Ligą Narodową, z ramienia, której, od 1899 jako kierownik Towarzystwa Oświaty Narodowej zajął się edukacją patriotyczną udzielaną chętnie przez ziemian w swych dworach. W 1902 roku, założył pierwsze w okolicy kółko rolnicze pod nazwą „Spółka Handlowa Łączność” wzorując się na przykładach zaczerpniętych z dorobku ziemi kieleckiej. Prawdziwy jednak przełom polityczny przyniosła dopiero przegrana przez Rosjan wojna na Dalekim Wschodzie. Wiosną 1905 roku, Bojanowski wprowadził do ksiąg i urzędowania język polski rugując w gminie oficjalny rosyjski. W odwecie władze skazały go na wysoką karę pieniężną, a nawet nakazały opuszczenie kraju. Zagrożony aresztowaniem, w pośpiechu, latem, wyjechał za granicę by już jesienią na mocy carskiej amnestii wrócić bez przeszkód w strony rodzinne. Jeszcze grudniu tego roku, stanął na czele delegacji kół Towarzystw Oświaty Narodowej i zorganizował w Warszawie wiec włościański, pierwszy tego typu w zaborze rosyjskim. Po kolejnych represjach, w lutym 1906 roku, mediował nie bez sukcesów u gubernatora płockiego o zniesienie stanu wyjątkowego i powszechną amnestię. W lipcu zaś, został wybrany do Rady Nadzorczej Polskiej Macierzy Szkolnej. Siłą rzeczy teraz jeszcze silniej patronował zakładaniu w powiecie nowych placówek oświatowych, śmielej też wspierał inicjatywy już istniejące, w tym (ze środków własnych) średnią szkołę handlową w Mławie. W lutym 1907 roku, uzyskał z ramienia Koncentracji Narodowej w okręgu płockim mandat poselski do parlamentu rosyjskiego, gdzie dał się poznać, jako wybitny orędownik sprawy polskiej. W Dumie głosował jak reszta Koła Polskiego, niekiedy tylko w kwestiach pomniejszych pozwalał sobie na zdanie odrębne.
Działalność ta musiała go jednak wiele kosztować – nie kandydował do III-ciej Dumy – uznając pracę „na miejscu” po prostu za pożyteczniejszą. Na ziemi mazowieckiej zaś działo się aż nadto. W 1907 roku, powołano do życia Centralne Towarzystwo Rolnicze z siedzibą w Warszawie, którego celem było zjednoczenie licznych i rozproszonych w Królestwie kółek rolniczych. Bojanowski, jako przewodniczący Wydziału Kółek Rolniczych w Ciechanowskim zajął się organizowaniem instruktażu rolno-hodowlanego, w tym kursami prowadzenia gospodarstwa rolnego i domowego, pogadankami o tematyce rolnej oraz propagowaniem przedstawień i wystaw sprzętu rolniczego. Z drugiej zaś strony czynnie włączył się w organizowanie „ruchomego” uniwersytetu ludowego, którego wykłady – często nawet kilkumiesięczne – odbywały się m.in. w Ciechanowie i Chruszczewie. Nierzadko przedsięwzięcia te skutkowały powstawaniem nowych kółek rolniczych. Do 1913 roku Bojanowski założył w sumie 47 takich placówek (15 – w powiecie ciechanowskim, 26 – w mławskim i 7 – w przasnyskim). Po kilku latach pracy w powiecie nadszedł czas by spróbować też sił na szerszym polu. W grudniu 1910 roku, został członkiem Rady Głównej, organu doradczego przy Centralnym Towarzystwie Rolniczym, w którym piastował rok rocznie stanowisko członka Komisji Rewizyjnej. Nieco wcześniej, bo jeszcze w 1905 roku, walnie przyczynił się do powstania pierwszej w regionie korporacji rolniczej pod nazwą Syndykat Rolniczy S.A. z siedzibą w Ciechanowie i oddziałem zamiejscowym w Przasnyszu. Będąc długoletnim członkiem Zarządu stał się ojcem chrzestnym jego późniejszych sukcesów. Następnie, w 1913 roku zainicjował równie udane przedsięwzięcie inwestycyjne.
Został współzałożycielem, a następnie przewodniczącym Kasy Pożyczkowo- Oszczędnościowej w Ciechanowie, która nawiązywała do doświadczeń dr Franciszka Stefczyka w Krakowskiem. Przedsiębiorczość Bojanowskiego widoczna była nie tylko w realizacji własnych pomysłów czy w powielaniu zaczerpniętych wzorów. Równie korzystne okazało się współuczestnictwo w dobrze prosperujących spółkach handlowych. Od 1899 roku, w Ciechanowie istniało Towarzystwo Wzajemnego Kredytu, w którym przez wiele lat do 1916 roku zasiadał w charakterze członka Rady. Pierwsza wojna światowa wybuchła raczej niespodziewanie, w pełnym słońcu i w środku żniw. Do lipca 1915 roku, przebieg działań wojennych na ziemi płockiej w zasadzie nie odbiegał od ogólnie przyjętego. W większych miastach wojska rosyjskie stacjonowały krótko, miasta zaś najczęściej przechodziły z rąk do rąk. Kolejne, zmieniające się władze wojskowe działały zazwyczaj łupieżczo i raczej tymczasowo. W sytuacji ogólnej niepewności, ludność cywilna nie pozostawała bierna i spontanicznie organizowała się w miejscowe komitety obywatelskie. W listopadzie 1914 roku zawiązał się w Płocku – Gubernialny Komitet Obywatelski, którego członkiem-założycielem został także Bojanowski, jako przedstawiciel powiatu mławskiego. W Ciechanowie zadaniu temu podołać miał Powiatowy Komitet Obywatelski z siedzibą w Domu Towarzystwa Rolniczego przy dzisiejszym Rynku Kościuszki. Sytuacja polityczna radykalnie zmieniła się w roku następnym. Wojska niemieckie w sierpniu 1915 roku ostatecznie wyparły Rosjan za na linię Bugu i Narwi. Sama wojna nie była jednak rozstrzygnięta. Chcąc zachęcić polskiego rekruta, w styczniu 1916 roku, generał-gubernator wydał rozporządzenie o ordynacji wyborczej do sejmików powiatowych. W połowie roku, w Mławie ukonstytuował się związek powiatowy z przedstawicieli trzech powiatów: mławskiego, ciechanowskiego i przasnyskiego. Delegatem z Ciechanowa został Michał Bojanowski, jako ziemianin z Klic. Po wyborach, prace podjęły utworzone przy sejmiku komisje: finansowo-budżetowa, rolniczo-drogowa, kolejowa, szkolna, zdrowia publicznego i ubóstwa, które notorycznie niedofinansowane nie przejawiały jednak większej aktywności. Następny ruch władz niemieckich był już konkretniejszy. W dniu 5 listopada 1916 roku, sprzymierzeni monarchowie ogłosili akt utworzenia z ziem odebranych „panowaniu rosyjskiemu […] samodzielnego państwa z dziedziczną monarchią i ustrojem konstytucyjnym”. Na terenie mławsko-przasnysko-ciechanowskim, Bojanowski przeprowadził akcję, która miast podziękowań zakończyła się chłodno, wręcz oficjalnie. Kolejne niepowodzenia na froncie zachodnim zmusiły jednak państwa centralne do dalszych prób pozyskania rekruta. W grudniu 1917 roku, powstał pierwszy rząd polski, rozpisano też wybory do Rady Stanu, namiastki polskiego parlamentu. Nad prawidłowością głosowania w Ciechanowskim osobiście czuwał Bojanowski pełniąc tym razem rolę okręgowego komisarza wyborczego. W miarę przedłużania się wojny akcja samopomocy społecznej także nabierała rozmachu. W przełomowym 1915 roku, po likwidacji dotychczasowych komitetów, nowe władze okupacyjne zezwoliły na działanie radom opiekuńczym i podkomitetom poznańskim. W Ciechanowie, powstała Rada Opiekuńcza Powiatu Ciechanowskiego. Na zebraniu założycielskim, w styczniu 1916 roku, powołano Zarząd z wiceprezesem Michałem Bojanowski na czele. Rada Powiatowa prowadziła akcje, które można by zasadniczo podzielić na: ogólno-filantropijną i ukierunkowaną na opiekę nad dziećmi.
Ta ostatnia polegać miała na utrzymywaniu sierot i półsierot w specjalnie przystosowanych do tego schroniskach. Osobno, tworzono ochronki, które dawały schronienie dzieciom pozbawionym stałej opieki. Nadzwyczajną frekwencją i zainteresowaniem cieszyło się specjalne biuro pośrednictwa, które dawało ustne wskazówki, redagowało pisemne prośby oraz pośredniczyło u władz „w sprawach dla mieszkańców przykrych jak to podatków od biednych pogorzelców, kar, pomocy dla uchodźców, itp.”. Nie zapomniano też o opiece nad starszymi wydając im zapomogi pieniężne i dary w naturze. Najczęściej pomoc ta sprowadzała się do rozdawania ubrań, zapewniania pomocy lekarskiej i utrzymywania darmowych, publicznych jadłodajni. Pierwszą i od razu masową akcją, w jaką przyszło zaangażować się nowej Radzie był udział w kweście „Ratujcie Dzieci”. Do czuwania nad jej przebiegiem utworzono komisje powiatowe i parafialne oraz podkomisję odczytową i ofiar. Bojanowski działając w kilku z nich aktywnie wspierał działania popularyzatorskie, zwłaszcza odczyty propagandowe. Sam kwestując nie pozostawał bierny na los poszkodowanych dziatek. Postawa ta znalazła swój wyraz w sprawozdaniu końcowym, które wymieniło Bojanowskiego w gronie najhojniejszych darczyńców kwesty. Jeszcze w tym samym, 1916 roku, za zgodą generał-gubernatora wznowiła działalność – Polska Macierz Szkolna. Celem jej stał się dalszy rozwój szkolnictwa powszechnego. W gminie Regimin, Bojanowski, jako długoletni jej pełnomocnik, założył 10 nowych placówek oświatowych szczebla podstawowego. Uznanie, jakie zdobył na tej niwie, skłoniło władze samorządowe do powołania go na stanowisko przewodniczącego Okręgowej Rady Szkolnej.
Działania wojenne nie przerwały działania Okręgowego Towarzystwa Rolniczego w Ciechanowie. Bojanowski nadal prezesował Wydziałowi Kółek Rolniczych. Od października 1915 roku na zebraniach w Ciechanowie i Mławie zabiegał o środki na Radę Opiekuńczą i na akcję „wieś miastu”, protestował jak inni w sprawie rekwizycji bydła, wspierał projekty podwyższenia płac służbie dworskiej i zaopatrywania jej w tańsze produkty rolne oraz ubrania. W rok później, latem 1917 roku, władze rolnicze, oburzone nadużyciami przy sprzedaży poza kontyngentem trzody chlewnej do Niemiec, powołały go do nadzwyczajnej komisji mięsnej. Formułując swe wnioski końcowe podzielił opinie większości jej członków, że obrót mięsem i jego wywóz zagranicę zubaża zapasy krajowe, a co za tym idzie godzi w podstawy bytu przeciętnej rodziny polskiej. Stanowisko to zrozumiałe z moralnego punktu widzenia, nie miało jednak łatwego przełożenia na praktykę dnia codziennego. Tymczasem, w Centralnym Towarzystwie Rolniczym, dojrzewała myśl powołania instytucji do ratowania i niesienia pomocy właścicielom ziemskim poszkodowanym przez działania wojenne. W Ciechanowskim, sprawą tą zajął się Bojanowski w charakterze delegata Wydziału Tymczasowej Samopomocy. W kilka miesięcy później, kiedy stało się jasne, że apel zostanie podjęty, Wydział ten przekształcił się w Związek Ziemian, zaś sam delegat stał się sygnatariuszem nowego. W niepodległej ojczyźnie, w listopadzie 1918 roku, Bojanowski od razu aktywnie rzucił się w wir nowej pracy. Stanął na czele akcji katolicko-narodowej na terenie swego mławsko–przasnysko–ciechanowsko-makowsko-pułtuskiego okręgu wyborczego w pierwszych wyborach do Sejmu Ustawodawczego.
Pod wpływem tej agitacji środowiska robotnicze w Makowie Mazowieckim zażądały od kandydatów na posłów, aby w przyszłym Sejmie postawili wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności „niejakiego Stanisława Thugutta, który śmiał swą świętokradczą rękę podnieść na majestat Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, zdejmując koronę z głowy orła, godła Państwa”. W dniu 26 stycznia 1919 roku wybory odbyły się jednak spokojnie i bez większych zakłóceń. W gronie posłów znalazł się również Bojanowski otrzymując bezapelacyjnie największą liczbę głosów w swym okręgu wyborczym. W Sejmie, z ramienia Związku Ludowo-Narodowego, zasiadał, jako członek w komisji administracyjnej, aprowizacyjnej, ochrony pracy, petycyjnej (sekretarz) i wodnej dając się poznać, jako wybitny znawca spraw samorządowych. W trudnym okresie inwazji bolszewickiej na Polskę, latem 1920 roku, Bojanowski wraz z rodziną przebywał poza majątkiem. Późniejsze jego relacje ujawniły, że służba dworska zachowała się z nielicznymi wyjątkami na ogół poprawnie i nie dopuściła do grabieży pozostawionego majątku. W wyborach do pierwszego po wojnie Senatu, w listopadzie 1922 roku, Bojanowski został senatorem w okręgu warszawskim przytłaczającą ilością głosów. Do końca tej kadencji zasiadał w charakterze członka w komisji administracyjnej i prawniczej, później także z nadania w komisji kontroli długów państwowych. W 1928 roku, usunął się z życia politycznego pozostając jedynie we władzach naczelnych Stronnictwa Narodowego i Lidze Narodowej.
W kolejnych latach, aż do śmierci, nadal czynnie uczestniczył w życiu społeczno-gospodarczym swego powiatu i gminy. W okresie największego bumu spółdzielczego w 1929 roku patronował powstaniu spółki pod nazwą Spółdzielnia Rolnicza Ciechanowska, która za zadanie postawiła sobie „zaspokajanie potrzeb produkcji rolnej drogą kupna i sprzedaży produktów i przetworów gospodarstwa rolnego i wszelkich środków produkcji rolnej oraz zakładanie i prowadzenie przedsiębiorstw przemysłowo-rolnych”. W Sejmiku Ciechanowskim Bojanowski piastował stanowisko członka i przewodniczącego Wydziału Powiatowego. Z tego też nadania, został stałym delegatem do Związku Powiatów w Warszawie. W tym samym czasie, w Ciechanowie, prezesował Powiatowej Lidze Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, w Regiminie zaś – gminnemu kółku rolniczemu. Do samego też końca patronował w Klicach - Ochotniczej Straży Ogniowej. Po ciężkiej chorobie, zmarł dnia 9 stycznia 1932 roku w majątku rodzinnym przeżywszy zaledwie 66 lat.
W trzy dni później, w Lekowie odbył się pogrzeb, który stał się okazją do zamanifestowania uczuć patriotycznych i narodowych. W ostatniej drodze na cmentarz, w asyście krzyży, sztandarów i wieńców, w tym od głowy państwa Ignacego Mościckiego odprowadzały go liczne rzesze przyjaciół i znajomych. Nad grobem zaś mowy swe wygłosili koledzy-parlamentarzyści i przedstawiciele lokalnych instytucji społeczno-gospodarczych. Po prawdzie Bojanowski nie był ani pisarzem ani mówcą, na zebraniach politycznych odzywał się z rzadka, nie układał programów, nie pisał artykułów ani odezw. O Bojanowskim, jako społeczniku trafnie wypowiadał się Roman Dmowski, że „politykiem właściwie nie był; za wielkiego człowieka się nie uważał; osobą swoją nie robił w Polsce hałasu. Ale ten, kto blisko mu się przyglądał, musiał widzieć, że celem jego życia jest spełnić swój obowiązek na każdym stanowisku”. Zresztą u osób tego pokroju obowiązków się nie nazywało, obowiązki się po prostu miało.
Bojanowski na tyle ukochał swą pracę, że pewnie trudno byłoby mu nazywać to, co tak naprawdę jego obowiązkiem było, bowiem nie z tych względów, ale z chęci pracy płynęła w nim naturalna potrzeba służenia innym. Na co dzień zaś znany był z tego, że tryskał humorem i pogodą ducha niejako zarezerwowaną dla osób o wielkim sercu i niepospolitym charakterze. Do nikogo nie nosił w sercu ani urazy ani niechęci, zawzięty był raczej na rzeczy i na czyny ludzkie. Potrafił jednak ocenić wartość każdego, niekiedy nawet surowo osądzić czy wręcz dobrodusznie wydrwić. W stosunkach z innymi był szczery, w obejściu zaś nad wyraz prosty, tą zresztą prostotą i szczerością, co z głębi kultury osobistej niejako wypływa.
„Tygodnik Ciechanowski” z dnia 15 listopada 2005 roku, Nr 46, str. 14-15