
Po klęsce powstańczej 1863 roku w zdegradowanym do rosyjskiej guberni Kraju Przywiślańskim[1] przyszła kolei na pozytywistyczne otrzeźwienie z powszechnej apatii i bezczynności, jakie zalęgły się w uciskanym narodzie polskim. Jedną z pierwszych inicjatyw wspólnych z 1875 roku za na razie dość ostrożną zgodą władz rosyjskich, stało się powołanie Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie jako organizacji przede wszystkim ściśle naukowej, gdzie w Oddziale Warszawskiego Towarzystwa Popierania Rosyjskiego Przemysłu i Handlu koegzystowały ze sobą sekcje naukowo-doświadczalne mająca własne stacje doświadczalne z samodzielnie prowadzącymi kursami przemysłowo-rolniczymi generalnie wśród grona wybitnych i nobliwych współpracowników z ugruntowanym już dorobkiem naukowym[2] Niebawem, wraz z normalizacją stosunków wzajemnych z zaborcą rosyjskim i w nurcie liberalizującego się ustawodawstwa rosyjskiego, pozwolono ziemianom polskim na względną samoorganizację gospodarczą na zasadach syndykackich, przede wszystkim na zakładanie spółdzielczych towarzystw rolniczych[3] Dopiero jednak po 1905 roku, tego typu organizowanie się przybrało na sile, tak, że w wielu rozdrobnionych, a i lokalnych kółkach rolniczych dało się wyczuć większy odsetek udziału chłopstwa polskiego nad przywódcami, którymi wciąż pozostawali jako inteligencja wiejska najbogatsi ziemianie. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że czasem prasa płocka z nazbyt nieraz dosadną wszech krytyką wypowiadała się na tematy powszechniejszych wśród ludu postaw aspołecznych, że: na „ogół – to [jest – przyp. aut.] jeszcze szara ciemna masa”, że króluje w niej „inteligencja prowincjonalna, krytykująca i potępiająca w czambuł wszystko, co tylko wychodzi poza szablon ich mózgów. Są [też i – przyp. aut.] tacy, którzy dla dobra ogółu nie chcą nawet cegiełki dołożyć od siebie i tym się chlubią”[4] Czasem tego typu zarzuty kierowano w stronę teoretycznie najświatlejszych elit arystokratycznych wśród których podobno przeważali dekadenccy panowie, co „jedzą, śpią i czytają politykę; panie trzymają krótko swych mężów, trochę plotkują, a czasami robią fanaberje, panienki zaś udają naiwne”[5]
Wraz z pozytywistycznym rozwojem gospodarczym naszego przywiślańskiego kraju rozwiało się niematerialne życie kulturalne i artystycznie w nim rozrywkowe. Również na Mazowszu Płockiem, tudzież w stołecznym Płocku jak i na tzw. prowincji inicjatyw kulturotwórczych nie brakowało, choć na ten przykład taka w następnej kolejności inicjatywa jak założenie nowego towarzystwa śpiewaczego też wymagała rewizji prawnej w uzgodnieniu z gubernatorstwem rosyjskim. Niemniej jednak po wsiach i miasteczkach wciąż chętnie i chętniej organizowano wieczorki prywatne niż powszechne zabawy publiczne przede wszystkim dlatego, że „towarzystwo wszędzie dzielić się musi na grupy, zależnie od skali rozwinięcia umysłowego, poglądów, pojęć, a także zajęcia i stanowiska. Lecz u nas pod tym względem dochodzą wprost do śmieszności. Nie masz czytelniku, przynajmniej 1500 rubli rocznego dochodu – toś przepadł z kretesem.”[6] Na dodatek tego typu wieczornice również krytykowano za spędzanie wolnego czasu na grach karcianych z pleniącym się na potęgę wśród ziemian, księży i pospólstwa brydżowym wintem[7]. Z przekornym w nim upodobaniem, że „gramy, gramy, gramy i jeszcze raz gramy, tylko nie na instrumencie muzycznym, bo muzyka rozstraja nerwy, my gramy w malowane obrazki i gramy zawzięcie. Panie, które z natury serca mają nader litościwe, skorzystały z tej naszej słabości i założyły na grających haracz, stawiając na zielonych stolikach puszki: Na chleb dla biednych! […] Nam wint, preferans, makao i wszystkie inne tym podobne ćwiczenia mózgowe i kieszeniowe wystarczają zupełnie”[8] Pomimo tego, że one rozrywki są „często powodem sprzeczek i nieporozumień, które wywołują kwasy w życiu towarzyskim[9] a wśród młodocianych z prostego ludu, służby i oficjalstwa dworskiego są z kolei głównym powodem rozleniwiania i psucia się obyczajów[10]
Do tych postrzeganych pozytywnie przejawów aktywności kulturalno-rozrywkowej należały bez wątpienia teatralne przedstawienia amatorskie, koncerty instrumentalno-wokalne oraz występy deklamacyjne. Wciąż jednak utyskiwano, że „urządzenie jakiejkolwiek zabawy publicznej na cel dobroczynny przedstawia moc kłopotów i trudności, gdyż szlachetni inicjatorowie muszą baczyć, aby nie postawić pani Iks obok pani Igrek, z których jedna czuje się wyższą od drugiej lub też pana A. obok pana Z. dla nierównej pozycji w świecie”[11] Z kolei kiedy indziej znowu niby naśmiewano się, że podczas wyścigów konnych zorganizowanych pod Ciechanowem „wszystkie konie zachowywały się przyzwoicie, czego niestety o wszystkich ludziach powiedzieć nie można”[12], potem zaś opowiadano z przekąsem, że w Przasnyszu na loterii fantowej przepychano się w pawilonie wystawienniczym, że trzeba „było w końcu wziąć się do sikawek straży i strumieniami wody ochłodzić zapał publiczności”[13] Na niwie licznych przedstawień teatralnych w powiatach północno-mazowieckich najczęściej wystawiano własne przedstawienia, ale na występy gościnne zapraszano również aktorów bardziej zawodowych, zarówno tych z bliska jak i daleka. Co ciekawe takie wydarzenia organizowano również na cele dobroczynne z korzyścią dla lokalnych ochronek jak chociażby po mławskim przedstawieniu Konik polny i mrówka Charlesa Gounoda[14] Tego dnia oklaskiwano także wykonawców pozostałych sztuk amatorskich takich jak Posażna jedynaczka Aleksandra Fredry, Dwaj nieśmiali Eugène Labiche’a czy Wigilia Św. Andrzeja Franciszka Dominika[15] Czasem mławską scenę ze wspaniałymi dekoracjami zaludniali aktorzy przyjezdni z łomżyńskiego towarzystwa udziałowego będącego pod kierownictwem Pani Wandy Frejdlich[16] Lecz ich przedstawienia zintegrowanego repertuarowo chóru pansłowiańskiego nie zyskiwały wystarczającego uznania w oczach Mławian[17] Z kolei na następnym mławskim koncercie dramatyczno-wokalnym z jednoaktówką Ciocia Fremcia Leona Madejskiego swoje role na deskach odgrywali całkiem poprawnie miejscowe panie: Bronisława Bogusławska, Stanisława Bramorska, Maria Kmitówna i pozostali aktorzy[18] Również w pobliskim Ciechanowie, w następnym 1901 roku, występy amatorskie świeciły swoje triumfy pod przewodnictwem zaangażowanego naczelnika Pana Smoczyńskiego z korzyścią dobroczynną na lokalną straż ogniową. To wówczas odegrano wdzięczną komedyjkę Antoniego Małeckiego Grochowy wieniec w opracowaniu amatorskim milutkiej w niej obsady „pp. W. Brzozowskiej (jako Kunegundy Rucka) i H. Malinowskiej (jako Elżbietki), z werwą prezentowanym przez p. J. Wyzińskiego (jako Pana Ołtarzewskiego) i z komizmem sytuacyjnym p. M. Różyckiego (jako Pana Macieja)[19] W kolejnych przedstawieniach i znowu w doborowym składzie odegrano z oddaniem komedyjkę Mieszczanie i kmiotki niemieckiego pisarza Friedricha Kaisera[20], a pod koniec tego roku dwie zgrabne sztuki Myszy bez kota Juliana Wieniawskiego oraz Flisacy Władysława Ludwika Anczyca[21] Niestety, po ostatnim spektaklu na korzyść straży ogniowej wypadło po potrąceniu kosztów zaledwie 49 rubli i 10 kopiejek czystego ogniomistrzowskiego zysku[22] Do Mławy z kolei przybyła wówczas trupa Pana Janowskiego odgrywając komedyjki Rozwiedźmy się Victoriena Sardou, Oj, mężczyźni! Kazimierza Zalewskiego oraz dramaty obyczajowe Właściciel kuźnic Georgesa Ohneta i Dom wariatów Carla Laufs'a z wybitnymi kreacjami aktorskimi Państwa Janowskich, w ich grze nacechowanej „wielką swobodą, pewnością, dystynkcją, prawdziwym zrozumieniem co zasługuje na szczere uznanie”[23] W Przasnyszu za to jedynie utyskiwano na występy sprowadzonej do miasta rosyjskojęzycznej amatorszczyzny, w której rozochoceni „członkowie nie umieją nawet poprawnie mówić po polsku”[24] Ale, w następnym już roku, doszło w końcu do przedstawienia na akceptowalnym już poziomie, gdy wystawiono trzy jednoaktówki wycyzelowane komedyjki Kajcia Stanisława Dobrzańskiego, O Józię Michała Bałuckiego i Pod pantoflem Jana Kantego Gregorowicza[25] W 1902 roku, w Mławie znowu na cele dobroczynne wystawiono trzy jednoaktówki Kraszewski w Warszawie Mariana Gawalewicza, Promyk słońca Franciszka Dominika i Chłopi arystokraci Władysława Ludwika Anczyca, w których wyczuwało się, że, „Role kobiece wykonane były lepiej od męskich. Panie lepiej umiały swe role i mniej się oglądały na suflera. Niektóre postacie w rolach męskich wyszły nieco słabo prawdopodobnie dlatego, iż ci amatorzy występowali na scenie po raz pierwszy”[26] Stosunkowo niewielką za to popularnością cieszyły się występy trupy artystów dramatycznych z Płocka pod kierunkiem Czesława Wiśniewskiego[27] oraz przejezdnej grupy artystów małoruskich (białoruskich)[28] W Przasnyszu, angażujący się ruch artystyczno-teatralny przybierał na sile wraz udostępnianymi publicznie a i przedpremierowymi próbami generalnymi paru komediowych jednoaktówek, takich jak Znawca kobiet i Bzy kwitną Zygmunta Przybylskiego czy Farbiarze Adolfa Walewskiego. Niestety, potem na premierze taksa za miejsca wcale nienajlepsze była wygórowana „i teatr omal nie świecił pustkami.”[29] W następnym 1903 roku, w tym samym Przasnyszu, choć uprzednio prasa skwapliwie donosiła, że „trudno jest podobno zebrać drużynę [amatorską – przyp. aut.]. Bo oto pan X. nie podoba się rola starszej matki, pannie Z. znowu rola podlotka, panu Y. jeszcze nie życzy być lokajem pana N. itp.”[30] wydano jednak prawdziwą ucztę artystyczną. Na ucztę złożyły trzy jednoaktówki Na przekór Zygmunta Przybylskiego, Barkarola Mariana Gawalewicza i Bzik mojej żony Marka Arnsteina z wyjątkową per saldo grą aktorki-amatorki niby to naiwnej, a w sumie kochanej żonki mającej nadto w sytuacjach życiowych zacięcie na wskroś artystyczne. Krotochwila Na przekor za to wypadła znacznie już słabiej, gdyż wodzirejka przedstawienia zamiast być „Herod-babą była omal, że nie łagodną owieczką[31] W końcu tego samego roku odegrano również trzy jednoaktówki Dzieci Muzy Franciszka Dominika, Tajemnicę Stanisława Dobrzańskiego i Posażną Jedynaczkę Aleksandra Fredry, ale nikła frekwencja ze środowiska ziemiańskiego nie przysporzyły powodzianom znaczącego dochodu[32] W Mławie z kolei odbyła się tzw. wieczornica muzykalno-wokalno-dramatyczna podczas której wystawiono jednoaktówkę (obrazek ludowy) Przed ożenkiem Władysława Gutowskiego z dochodem w części przeznaczonym dla ubogich[33] Podczas drugiego takiego wieczoru, urządzonego staraniem Stefana Balińskiego w jednoaktówce Pod pantoflem Jana Kantego Gregorowicza prawdziwą uciechę dla publiczności stanowili Panowie Prekański i Bartnikowski oraz Pani Jasińska[34] W Ciechanowie niebawem, na wokandę sceniczną trafiły trzy kolejne przedstawienia amatorskie Posażna jedynaczka Aleksandra Fredry, Dzieci Muzy oraz Wigilia św. Andrzeja Franciszka Dominika, w których to najsampierw „Dyrekcja i reżyseria tych przedstawień dawała dowody rozumu i artyzmu. Wszystko nosiło znamię piękna. […] programy były drukowane na bibułce wzorzystej, a woniejącej i umieszczone w karnecikach z ładnymi widoczkami pędzla sił miejscowych”[35] Przyjmowano również w Ciechanowie amatorów z Warszawy pod kierownictwem Pana Mariana Kotowskiego z repertuarem dwóch jednoaktówek Kłopoty dziadunia Stefana Dąbrowskiego oraz Gałązka heliotropu Adama Asnyka z udanym debiutem Pani Antoniny Tuszkówny w roli kapryśnej Amelii[36] Co ciekawe, wystawiono wówczas z hasłem strażacy powodzianom trzy jednoaktówki Na przekór Zygmunta Przybylskiego, Jesienią Leopolda Świderskiego i Pod pantoflem Jana Kantego Gregorowicza w resursie strażackiej udekorowanej na taką okazję jałowcem, chorągiewkami oraz znakami strażackimi[37] W kolejnym 1904 roku to w Mławie, staraniem Towarzystwa Dobroczynności i aktorów-amatorów na co dzień czynnych rzemieślników, odbyło się widowisko z dwóch jednoaktówek Nad Wisłą Leopolda Świderskiego i Błażej opętany Władysława Kasińskiego. Pod światłym kierownictwem rejenta Pana Józefa Ossowskiego i lekarza weterynarii Pana Grzelińskiego nowi adepci amatorskiej sztuki teatralnej, a zarazem rzemieślnicy „nie błądzili po omacku – wiedząc dobrze, jak mają mówić, jak się na scenie obracać, jaką pozę przybrać i jak się dostroić do właściwych ról swoich, których każdy wyuczył się dobrze na pamięć” przy czym przedstawienie po owacjach zostało powtórzone „po cenach podwyższonych”[38] Powtórzono również w tym samym co wcześniej składzie kolejne przedstawienia na program których składały się dwuaktówka-komedyjka Majster i Czeladnik Józefa Korzeniowskiego oraz komedio-opera Młynarz i kominiarz Jana Nepomucena Kamińskiego[39] W Przasnyszu z kolei, nastała niespodziewana posucha teatralna, w której miejscowy recenzent teatralny uskarżał się wobec sobie wiadomym, że „mu już wszystek inkaust do karmelkowo-mdłych sprawozdań wysechł”, że dopiero oraz jedynie ładne oczęta artystek-amatorek i ciepłe ich rączki spowodują, iż na ten temat „inkaust się niebawem znajdzie”[40] W burzliwym politycznie 1905 roku, to właśnie w Mławie wydarza się kolejny koncert dramatyczno-wokalny, na którym z powodzeniem odegrano następne dwie komedyjki Znawca kobiet Zygmunta Przybylskiego i Pokój do wynajęcia Jana Antoniego Golańskiego[41] W „gorącym” natomiast lecie, z wsparciem na rzecz Towarzystwa Dobroczynności przedstawiono trzy jednoaktówki najpierw Żywy nieboszczyk Georga Friedricha Belliego, potem Bzy kwitną Zygmunta Przybylskiego, na koniec zaś zainscenizowano obrazek sceniczny Janek z pod Ojcowa Jana Kantego Gregorowicza przyjęty z owacjami na stojąco[42] Jesienią z kolei w Przasnyszu, młode i wciąż obiecujące sfery amatorsko-rzemieślnicze dały znowu z powodzeniem przedstawienie amatorskie z dwoma jednoaktówkami Majster i Czeladnik Józefa Korzeniowskiego i Wigilia św. Andrzeja Franciszka Dominika. Przed przedstawieniem za kulisami mówiło się z przekąsem, że zebranie chętnych aktorek-amatorek sprawiło organizatorom nieco trudności, gdy „pewna młoda szwaczka (snadź o lepszej glinie niż słyszała) zaraz po pierwszej próbie rozejrzawszy się po towarzyszkach i towarzyszach swych, zrzekła się udziału w przedstawieniu, gdyż jak się wyraziła: ma aspiracje wyższe”[43] Po rewolucji 1905 roku, w nieco zliberalizowanych już okolicznościach, najpierw w Przasnyszu dzięki staraniom Pani Duczymińskiej wystawiono Błażka Opętanego Władysława Kasińskiego z wybitnymi kreacjami czeladnika Pana Łukaszewicza (jako „Błażka”), tudzież Pana Józefa Rakowskiego (jako „Dziedzica”) oraz pokojówki Pani Sadowskiej (jako „Salki”)[44] W tym czasie, przedstawienia amatorskie spopularyzowały się na tyle, że występy artystyczne dosłownie przeniosły się do mniejszych miast powiatowych i wsi, że nawet po parafiach chętnie tworzono ludowe teatrzyki dziecięce. W takim Szreńsku, powiatu mławskiego to organista parafialny wystąpił wobec parafian z pięknym, acz trudnym obrazem ludowym Noc świętojańska Adama Staszczyka z finalnymi podziękowaniami, jakie sprawili aktorowi mławskiemu Panu Prekańskiemu delegaci parafialni[45] W Dzierzgowie, w powiecie przasnyskim, staraniem komisji teatralnej odegrano na cele dobroczynne dwie jednoaktówki Stryj przyjechał Władysława Koziebrodzkiego oraz Majster i czeladnik Józefa Korzeniowskiego z pochwałami, które po przedstawieniu zebrali pp. Burchacki, Morawska, Bobińska i Czajkowski[46] W następnym roku, w dzierzgowskim Domu ludowym, udanie wystawiono komedię ludową Okrężne Józefa Korzeniowskiego, W gabinecie doktora Feliksa Stokowskiego oraz Jasełka Józefa Lenartowicza z owacjami końcowymi, a nawet i z zaproszeniem na występy do nieodległego Przasnysza na spektakl charytatywny[47] W Raciążu z kolei, w powiecie mławskim za staraniem Pana dr Wnorowskiego i kierowniczki zespołu teatralnego Pani Buchowskiej urządzono trzy spektakle z komedyjką Dwie teściowe Adolfa Abrahamowicza, jednoaktową farsą Teodolindą Johanna Baptista von Schweitzera oraz parodią Komisant domu Muller i Spółka[48] W Chorzelach natomiast, w powiecie przasnyskim, w szopie straży ogniowej i za staraniem Pani Czerwiakowskiej przedstawiono komedyjkę Pod pantoflem Jana Kantego Gregorowicza oraz obrazek dramatyczny Łobzowanie Ludwika Anczyca z oglądem przedpremierowej próby generalnej dla miejscowej dziatwy[49] W Radzanowie zaś, w powiecie mławskim za aspiracjami Pani Marii Chmyzowskiej, sekretarki miejscowego Związku Katolickiego zagrano rzecz jasna Jasełka Józefa Lenartowicza oraz obrazek sceniczny Żyd, Belzebub i Moczygęba Karola Leszczyńskiego. Szczególnie to pierwsze przedstawienie szeroko komentowano w rozpitym radzanowskim narodzie, że „wolę przepić niż iść na Jasełki”[50] Również w Rembowie, w powiecie ciechanowskim dano przedstawienia amatorskie Łobzowania Ludwika Anczyca ze śpiewkami w strojach narodowych, z przytupem na korzyść krakowiaka[51] W pobliskim Gołyminie, w powiecie ciechanowskim tamtejsza młodzież wiejska wykonała dwie komedyjki Zygmunta Przybylskiego Świt z zabawną inscenizacją doktora z wiodącą rolą Wacka Mierzejewskego oraz Zaczarowany las z rezolutną z kolei grą Stasi Górskiej z miejscowej ochronki w grupowej apoteozie szumiącego lasu[52] Najciekawszym jednak wydaje się prawdziwie amatorskie przedstawienie - swoisty scenariusz dramatyczny pt. „Ze krwi” zbudowany z kwestii scenicznej Marka Juniusza Brutusa, a może i ze słynnego szekspirowskiego „Juliusza Cezara” – jaki też odważyło się wystawić gołymińskie kółko teatralne, gdzie „temat był bardzo trudny, jednakże odegrano go doskonale […] zwłaszcza rzęsiste oklaski zbierał Chrzanowski, który występował w roli Grzelaka, i Szymańska w roli Grzelakowej”. Również na przedstawienie stawiła się liczna publika, więc ksiądz Józef Gutowski z Lekowa mógł potem napisać, iż „pomalutku nasi gospodarze zrozumieją, że należy się rozrywka uczciwa, szlachetna, a nie owa w karczemnych wyziewach” [53] Wracając do miast gubernialnych, to najpierw w Mławie, urządzono dość nietypowe przedstawienie amatorskie na rzecz prywatnej szkoły im. Franciszka Rudowskiego[54] Następnie w Przasnyszu na korzyść ochronki Towarzystwa Dobroczynności przedstawienie amatorskie dały same dzieci ochroniarskie pod kierownictwem Pani Maj urządzając zabawę zgromadzonej publiczności balladą Powrotem taty Adama Mickiewicza oraz komedyjką Modnisie Michała Synoradzkiego, na koniec zaś wcielając się w modne wówczas żywe obrazy[55] W Ciechanowskim Domu Ludowym grano za to dwie jednoaktówki Antka wesele Zygmunta Przybylskiego i komedyjkę Kiedyż obiad Edwarda Lubowskiego[56] W Mławie znowu, a i w związku z okrągłym jubileuszem urodzin Juliusza Słowackiego zaprezentowano widowisko z żywymi obrazami. Artystka dramatyczna Pani Mila Kamińska wraz z wątkami deklamacyjnymi wystawiła cykl sceniczny z Lili Wenedy według rycin Michała Elwiro Andriollego[57] W następnym 1910 roku, w Ciechanowie na scenie teatralnej wystawiono jednoaktówkę Pomyłka Pana Lambineta Ludwika Halevy’ego, drobnostkę sceniczną Przez wdzięczność Edwarda Lubowskiego oraz komedyjkę Bzy kwitną Zygmunta Przybylskiego z tym, że ta ostatnia wyszła raczej blado, ponieważ wymagała „dużego nakładu pracy i specjalnych zdolności u grających[58] Z występami gościnnymi zawitali również do Ciechanowa amatorzy z kurpiowskiego Jednorożca dając trzy przedstawienia Jasełek Józefa Lenartowicza z łączną widownią liczącą ponad 1200 osób[59] Pod koniec roku, ciechanowianie-amatorzy wystąpili u siebie na deskach z czteroaktówką komediową Popychadło Jana Szutkiewicza z wybitnymi rolami Panny Kuc, Pani Zielińskiej, także Panów Olszewskiego i Genne[60] W kolejnym 1911 roku, w Ciechanowie podczas poświęcenia farnego domu parafialnego, na tamtejszej scenie odegrano piosnkę sielską Wiosnę Stefana Witwickiego, jednoaktówki Kajcia Stanisława Dobrzańskiego oraz Łobzowanie Ludwika Anczyca z reżyserskim w nich udziałem Pana Tadeusza Kurzypińskiego, a w partiach solowych z panną Wilewską rokującą pewne nadzieje aktorskie[61] W ciechanowskim teatrze miejskim z powodzeniem zagrano również Dom otwarty Michała Bałuckiego, aczkolwiek niefortunnie wznowione przedstawienie w niedzielę męki Pańskiej niechybnie spotkało się z nagonką prasową[62] Wielce interesującym, żeby od razu nie użyć słowa oryginalnym okazało się przedstawienie amatorskie odegrane przez robotników fabryki cukru w Ciechanowie podczas którego wystawiono komedyjkę Zięć od parady współautorstwa Jean Jacquesa Bricaire'a i Maurice'a Lasaygues'a oraz obrazek sceniczny Fotografia Jędrusia Zygmunta Przybylskiego[63] W 1912 roku, podczas dwudniowych kursów dla kobiet z drobnej własności ziemskiej w domu parafialnym, ciechanowskie kółko teatralne odegrało dwie „zabójcze” jednoaktówki Nad Wisłą i Ulicznik Warszawski Leopolda Świderskiego oraz krytykowaną komedyjką Jeden z nas musi się ożenić Eugène Labiche’a, w której „więcej zwracać uwagi [należało – przyp. aut.] na dykcję w ogóle, w szczególności zaś na głównego amanta, którego nigdy zrozumieć nie można było” oraz na charakteryzację aktorską co przypominała najprędzej arlekiny cyrkowe niż adekwatne postacie sceniczne[64] Niebawem, ciechanowska sekcja dramatyczna odegrała również komedyjkę W zielonym gaiku Zygmunta Przybylskiego, fraszkę sceniczną Tajemnica Stanisława Dobrzańskiego oraz jednoaktówkę Fałszywe blaski Zofii Melerowej, w której potem krytykowano postać Leny za słabą emisją głosu w wyrazistych scenach dramatycznych[65] Przedstawienia amatorskie stały się też standardem na pokazach inwentarskich i szkolnych. Podczas takiego pokazu inwentarskiego w Mławie, sfera włościańska pod kierunkiem księdza Antoniaka przedstawiła Antkowe wesele Zygmunta Przybylskiego[66], a na pokazach szkolnych u Pani Aleksandry Bąkowskiej w Gołotczyźnie koło Ciechanowa pensjonarki tamtejszej szkoły rolniczej odgrywały obrazek sceniczny Franciszki Gensówny Dla szczęścia dziecka oraz w roku następnym obrazek wiejski Cudowne leki Bolesława Eulenfelda[67] W przedostatnim przed wojną 1913 roku, w Ciechanowie, za staraniem miejscowego proboszcza w domu parafialnym, wystawiono komedię znakomitego Aleksandra Fredry Damy i Huzary z przyzwoitymi rolami kobiecymi pp. Zielińskiej, Ostrowskiej, Krzywickiej i Ostaszewskiej, z przeciętnymi zaś występami męskimi[68] Nie dalej jak w pobliskim Lekowie pod prężnym z kolei działaniem ks. kanonika Antoniego Gutowskiego rozwinęło się amatorskie kółko teatralne, którego przedstawienie komediowe Antkowe wesele Zygmunta Przybylskiego, monodram Lokaj za pana oraz obrazek ludowy Wesele na Prądniku Aleksandra Ładnowskiego doprowadziły liczną publiczność do łez zwłaszcza za wstawiennictwem Pana Perzanowskiego w roli homoseksualnego organisty[69] Również urządzono za pozwoleniem władz rosyjskich występy sceniczne z obrazkiem dramatycznym Gorzałka Władysława Ludwika Anczyca, jasełkami W Wielkopolskiej chacie Franciszki Omańkowskiej oraz komedyjką Cudowny doktór Marii Reuttowej[70] W następnym 1914 roku, przez siedem wieczorów z rzędu lekowskim kółkowiczom teatralnym z miejscowym organistą Panem Ignacym Balcerzakiem udało się przedstawić publiczności komedyjkę Na przekór Zygmunta Przybylskiego, baśń ludową Prządka pod krzyżem Franciszki Omańkowskiej, obrazek sceniczny Kto im łzy powróci Marii Bogusławskiej, obrazek ludowy w pięciu aktach Bursztyny Kasi Władysławy Przyjemskiej, sztukę ludową Sieroce wiano Franciszka Dominika oraz Opłatek Wigilijny Ireny Mrozowskiej[71] Przede wszystkim miały one charakter na wskroś dydaktyczny co ze stale powtarzającymi się moralitetami zbudowanymi w sytuacyjnej komediowości oprócz tego przekazywały wcale niekrotochwilne przesłania życiowe.
W przejawach aktywności kulturotwórczej najpopularniejszymi wydawały się jednak koncerty instrumentalne i wokalne z występami chóralno-solowymi. O tęgim rozmachu muzycznym tak w rozebranym kraju jak i na Mazowszu Płockiem decydowały lokalne Lutnie, najpierw chronologicznie mławska, potem i ciechanowska, a na końcu i przasnyska, które będąc rynkowymi instytucjami udziałowymi zobowiązywały się do ogłaszania swych wyników finansowych w osobnej sprawozdawczości. Na pierwszym takim zebraniu ogólnym odbytym w 1902 roku pod światłym przewodnictwem inżynierowej Stefani Usakiewiczowej od razu zaliczono nieznaczny zysk, wśród którego „dopływy z wpisowego, składki członków i dochód z koncertu wyniosły 978 rubli 50 kopiejek, rozchód na najem lokalu, urządzenie, opał i światło, usługę, książki, nuty, fisharmonię i inne wydatki to 662 ruble i 69 kopiejek”[72] Kolejne rocznikowo sprawozdania finansowe jedynie potwierdzały, że inicjatywa i rozwój mławskiego towarzystwa śpiewaczego to intratne przedsięwzięcie organizacyjne[73] Zanim powstała mławska Lutnia, na koncertach miejskich brylowała pieśniarka Pani Aleksandra Mokrzecka, brawami obdzielano też Pana Henryka Szulca, który przygrywał na wiolonczeli w takt sunącego powoli poloneza z Hrabiny Stanisława Moniuszki i raczył publiczność kupletami na fortepianie, które odgrywał nader dostojnie i miękko[74] W Ciechanowie z kolei, w resursie strażackiej melomani śledzili poczynania chóralno-instrumentalne przyjezdnych artystów warszawskich. W bogatym repertuarze podziwiano występy solistów z donośnymi głosami męskimi pp. Bolesława Lewandowskiego, Lewańskiego i Piastuszkiewicza oraz utwory fortepianowe Kazimierza Juliana Kratzera, kapelmistrza Teatru Wielkiego w Warszawie. Również wykonywano wspólnie Pożegnanie lasu Franza Gustava Klauer’a, a na pożegnanie humorystyczną Symfonię nr 94 G-dur zwaną potocznie „Niespodzianką” Josepha Haydn’a[75] W międzyczasie tj. w 1900 roku, w Mławie zatwierdzono powstanie towarzystwa śpiewaczego pn. Lutnia z zarządem, komisją rewizyjną i szeregowymi członkami. Głównym darczyńcą, ale i honorowym członkiem, potem również prezesem został windycki ziemianin Bronisław Klicki[76] W Ciechanowie tymczasem, wciąż i wciąż koncertowano zapraszając na kolejne wydarzenie wokalne śpiewaczkę estradową z Warszawy Panią Kamińską i utalentowaną amatorkę Panią Wilczyńską. Na koncercie zaśpiewano arię z Rigoletto Francesco Maria Piave’ego, pieśń Kołysankę Emila Młynarskiego oraz Wszystko mi jedno Mariana Sokołowskiego. Na koniec swoimi kupletami na fortepianie koncert nad koncerty odprawił Pan Przyjałgowski, uczeń profesora Aleksandra Michałowskiego, a z utworami chopinowskimi mierzył się Pan Pawliczus, któremu potem na wiolonczeli przygrywał Pan Hirszowski. W czasie tego koncertu z samej sprzedaży programów i ostatnich wejściówek Pani doktorowa Rajkowska zebrała 175 rubli[77] Oprócz koncertów instrumentalno-wokalnych, w obszernym mławskim ogrodzie, zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim, pobrzmiewała skocznie orkiestra miejscowych dragonów i pułków kozackich[78] Również goszczono niemieckie towarzystwo śpiewacze „Liedertafel” z Niborka (Nidzicy), które ogrodowe umuzykalnienia urozmaicało pieśniami niemieckimi[79] Niebawem, w wypełnionej po brzegi sali koncertowej mławskiej resursy strażackiej odbył się wieczór muzykalno-wokalny z chórami męskim i mieszanym, z występami śpiewaczymi solistów, z solistami zasiadającymi przy fortepianie jak i z duetami pogrywającymi na skrzypcach. Solistka estradowa Pani Mokrzycka wykonała Słońce Roberta Schumanna, Wędrowca Frantza Szuberta, Marzenie Henryka Schira, na koniec Śmieją się złote łany Stanisława Niedzielskiego. Dla publiczności najżywiej zagrano Polonez Karola Kurpińskiego i Mazurek Adolfa Rzepki, słabiej zaś wykonano wymagającą Pieśń żeglarzy Szuberta. Po czym „Część muzyczną koncertu obejmowały Etiudę XII i XIV Chopina i Prząśniczka Moniuszki, wykonane przez panią Fajnberg (fortepian solo) i „duet” – Jean-Baptiste Charles’a Dancla i „Alla stella confidente” Vincenzo Robaudiego, wykonane na skrzypcach przez „lutnistów” dr Bieńkiewicza i p. Orłowskiego” [80] Z rozmaitymi solistami i „dueciarzami” świetnie współgrała Stefania Usakiewicz, w przyszłości czasem dyrygentka, ale przede wszystkim pierwsza akompaniatorka wśród mławskich „lutników”. Pomimo tego, że Lutnia mławska od początku swego zaistnienia wręcz pękała od nieporozumień i zjadliwych „kwasów” również nieregularności w próbach przedpremierowych[81] do ćwiczeń dodawano chórzystom i śpiewy kościelne, a solistom dokupiono rasowy fortepian. W 1902 roku tymczasem, a w Mławie ponownie, wydawano koncert muzykalno-wokalny z chórem męskim odśpiewującym Pieśń żeglarzy Frantza Szuberta oraz serenadą wiejską z opery komicznej Verbum Mobile Stanisława Moniuszki. Następnie koncertowali soliści, najpierw wystąpił solo Pan Usakiewicz, potem w duecie z Panem Leonem Orłowskim dając popis gry na dwoje skrzypiec, przy tym wykonując opus Heimwech Alberta Jungmanna oraz już w samodzielnym solo Ave Maria (Meditation) Charlesa Guanoda. Na fortepianie z kupletami wystąpiły potem niezmordowane Panie Zofia Kałużyńska oraz grające na cztery ręce Pani Stefania Usakiewiczowa wraz z uzdolnioną amatorka Panną Kowalską, a z dźwiękami organowymi na fisharmonii towarzyszyła im Pani Ossowska[82] W tym samym też roku podtrzymując kontakty warszawskie, do mazowieckiego Grodziska udała się czynna deputacja mławskich amatorów-śpiewaków[83] W ramach rewizyty grodzieńscy lutnicy wraz z mławskimi kolegami zakoncertowali przed publicznością mławską. Odegrano wówczas „Recitatiwo i Arię” z opery Hrabina Stanisława Moniuszki, W noc marcową Wilhelma Tauberta i Perla-Walc Luigi Arditiego oraz razem odśpiewano dziarsko Życzenie Antona Rubinsteina, Stacha Zygmunta Noskowskiego oraz Nie swatała ci mię swatka Stanisława Niewiadomskiego. W części instrumentalno-skrzypcowej Pan Kostrzewa odegrał Kołysankę Benjamina Godarda, Mazurek sielankowy Adama Wrońskiego i Polonez Henryka Kroczyńskiego, a duet na skrzypce pp. Bieńkiewicza i Orłowskiego wyaranżował muzycznie Symfonię Charlesa Dancla i intermezzo z opery Cavellerya Rusticana Pietro Mascagniego, a nauczyciel mławskich lutników Pan Hauzwic postawił na nogi Marsz triumfalny z opery Aida Giuseppe Verdiego. Na koniec oba towarzystwa śpiewacze przy akompaniamencie Pani Stefani Usakiewiczowej wybrzmiały Skąd pieśni te, Skarpa, Modlitwa z opery Wolny strzelec Carla von Webera, Marzenie Fryderyka Chopina oraz Dożynki Franciszka Ksawerego Zaremby w dyrygenturze mławskiego Hauzwica[84] Również z innymi amatorami z Warszawy, Płocka i Sosnowca koncertowali lutniści mławscy. Najpierw, w mławskiej resursie strażackiej zabrzmiał chór pod batutą nauczyciela Hauzwica, co wybrzmiał Tęsknotę Josepha Rennera i marsz Straż nocną André Ernesta Modeste Gretry’ego, a następnie dyżurny solista Pan Kostrzewa odegrał na skrzypcach 6-me Air Varie Charlesa Beriota i solówkę z opery Goplana Władysława Żeleńskiego ze smyczkowaniem i frazowaniem interpretacji godnym najwyższego podziwu. W kolejnej części koncertu zbiorowego sympatycznie skrzypiało od skrzypiec Pana Zagórskiego w interpretacji Au Matin Benjamina Godarda i La gondoliera Franza Riesa, a może na koniec Tajemnica Chopina została podobno pozbawiona wszelkiej tajemniczości[85] Jeszcze raz, a może i dodatkowo w noc sylwestrową 1902 roku, w mławskiej Lutni odbył się zamknięty wieczór muzyczny jedynie dla członków towarzystwa śpiewaczego i ich rodzin. W czasie dobrej zabawy do piątej rano dnia noworocznego nieustannie wznoszono toasty na cześć Pana prezesa Zańskiego i wiceprezesa Pana Klickiego[86] W następnym 1903 roku, znowu w resursie strażackiej koncertowano na wieczornicach ze śpiewami nad serenadą wiejską z opery Verbum Nobile i nad Groźną dziewczyną Stanisława Moniuszki, z marszem Strażą nocną André Ernesta Modeste Gretry’ego oraz mazurkiem Sielanką Henryka Wieniawskiego w wykonaniu nauczyciela Hauzwica[87] Co ciekawe, w podsumowywaniu zbiorowe koncerty wraz z przedstawieniami amatorskimi przynosiły niekiedy całkiem niezłe zyski w kwotach brutto[88] Kolejnym mławskim wydarzeniem muzyczno-wokalnym stał się koncert z udziałem Panny Józefiny Kurtzówny, warszawskiej śpiewaczki-solistki i Pana Jana Kostrzewy, artysty-skrzypka teatrów warszawskich, z dziewięcioma wyszczególnionymi w programie numerami koncertowymi. Najpierw chór mieszany odśpiewał na batucie Pana Piotra Maszyńskiego Hasło utwór Jana Galla oraz Dzieweczkę nad rzeką Stanisława Moniuszki, po czym z występem solowym na skrzypcach wraz z fortepianem nagłaśnianym przez Stefanię Usakiewicz wystąpił Pan Jan Kostrzewa przywołując Fantazję Franza Behra i Posyłkę Władysława Żeleńskiego. W duecie z Panią Józefiną Kutzówną akompaniująca jej inżynierowa zręcznie oddała publiczności Senne marzenie Hugo Felix’a. Następnie w solówce ze skrzypcami i czarno-białymi klawiszami przygrywano Pieśń miłości Jana Sebastiana Bacha oraz wielką arię z opery Traviata Giuseppe Verdiego. Nad wszystkim jednak królował obrazek ludowy Przed Ożenkiem Władysława Gutowskiego dziarsko wygrywany z przyśpiewkami i tańcami ludowymi, a po koncercie bukiety wiodącej śpiewaczce wręczał na scenie sam prezes Bronisław Klicki[89] Koniec tego roku mławscy lutniarze zaakcentowali koncertem odśpiewując z chórem Hasło Jana Galla w aranżacji nauczyciela Hauzwica, po czym po kupletach fortepianowych Panny Hryniewiczówny poprawnie odegrano Sonatę Nr 2 Ludwiga van Beethovena, a Pan Ozimiński na swoich skrzypcach i Pani Stefania Usakiewiczowa na lutniarskim fortepianie zebrali słuszne owacje za piękne tony, inteligencję muzyczną i wnikliwość oprawy[90] W 1904 roku z kolei, Mławianie mogli podziwiać Panią Teresę Ostoję, brawurową śpiewaczkę z Warszawy, która razem z Panem Ozimińskim, warszawskim skrzypkiem-solistą filharmonicznym dawali popis swego kunsztu na kolejnym koncercie w mławskiej resursie[91] I znowu podczas mławskiej zabawy muzycznej z siłami artystów Opery warszawskiej odegrano 12 klasycznych numerów muzycznych, z tym, że tym razem odpłatne programy koncertowe sprzedawało okoliczne ziemiaństwo w osobach Karolowej Reinhardowej z Szydłówka, Konradowej Unierzyskiej z Lewiczyna, literatki Zuzanna Morawska z Zulinka oraz Panów Bronisława Klickiego z Windyk i Olszyńskiego z Starych Kosin[92] Z mławskich występów gościnnych zawsze na uwagę zasługiwały wizyty w mocnym składzie lutnistów warszawskich z dyrektorem Piotrem Maszyńskim na czele. Wśród śpiewaczek lutni warszawskiej wyróżniała się wówczas solistka Pani Anna Hegnerówna, której „zabójczy” mezzosopran można było podziwiać na koncercie na niechybną korzyść miejscowego Towarzystwa Dobroczynności[93] Również w Ciechanowie, w 1905 roku w miejscowym teatrze koncertowano z udziałem lutnistów warszawskich. Odśpiewano wówczas kilkanaście „swojskich” pieśni z udanym udziałem fortepianisty Panem Kurpińskim, który swoje zdolności muzyczne co jakiś czas podkręcał monologami z humorystyczną puentą[94] A i w Mławie tymczasem, na koncercie dramatyczno-wokalnym swego popisu śpiewaczego udzielił Pan Miller z Warszawy wraz z chórem mławskich lutnistów[95] Na pierwszym koncercie wyjazdowym lutnistów mławskich w Ciechanowie, znowu w resursie obywatelskiej odegrano Hasło Jana Galla najpierw w aranżacji Piotra Maszyńskiego, potem Makbeta z opery Verdiego z ckliwie brzmiącą orkiestrą i wyrazistym chórem mieszanym w tle, następnie Marzenie Fryderyka Chopina jak również polkę Dożynki Franciszka Ksawerego Zaremby, wreszcie ponownie Hasło Jana Galla, ale według dyrygentury Pana Hauzwica oraz Straż nocna André-Ernest-Modeste Gretry’ego[96] Po zakończonym koncercie wydano wspólną kolację składkową, której apetytu dodawały toasty i przemówienia również prezesa wydziału dochodów niestałych Towarzystwa Dobroczynności, a nadto sędziego Pana Józefa Włodka czy też Panny Zuzanny Morawskiej z mławskiego Zulinka o których rozpisywał się naoczny świadek, że choć „nie jestem stenografem, gdyż warto by było utrwalić i podzielić się z szerszym ogółem niektórymi z przemówień tak były piękne, tak podniosłe, tak odrywały nas od zwykłych szarych myśli w walce o byt i przenosiły w krainę piękna, złotych marzeń, miłości, jedności…”[97] W końcu roku, doszło jeszcze do jedynej arcy-istotnej jubileuszowej wieczornicy wokalno-deklamacyjnej z okazji nad okazjami, czyli pięćdziesięciolecia śmierci wieszcza narodowego Adma Mickiewicza na której to lutniści mławscy oddawali mu hołd poważnymi śpiewami chóralnymi, następnie duetami instrumentalnymi, potem i występami solowymi także z użyciem fortepianu kończąc swoje występy żywym obrazem-apoteozą mickiewiczowską i patriotycznym śpiewem „Boże, coś Polskę…”[98] W następnych latach, Mławianie święcili również jubileusz setnych narodzin Juliusza Słowackiego uroczystym widowiskiem z żywym obrazem-apoteozą poety-wizjonera i występami miejscowych chórzystów, kantatą Pieśń dożynkowa Piotra Maszyńskiego oraz trudnym do wykonania oktetem z opery Mazepa Adama Münchheimera. W części wokalnej Pani Majbaum odśpiewała Skąd pierwsze gwiazdy Mieczysława Karłowicza skomponowanego na cześć wiersza W Szwajcarii, po czym zawtórowała jej artystka Pani Mila Kamińska swymi wyjątkami dramatycznymi z Lilii Wenedy[99] W przełomowym 1910 roku, nareszcie i w Ciechanowie powołano do życia własne Towarzystwo Miłośników Lutni i Sceny z prezesem Józefem Choromańskim, skarbnikiem Panem Genne i sekretarzem miejskim Panią aptekarzową Marią Raniecką. Również po mławskim reaktywowaniu tzw. Nowej Lutni, za urzędowym staraniem Panów Prezesów Bogusławskiego i Klickiego wynajęto na próby wraz z rosnącymi potrzebami bibliotecznymi zupełnie nowy lokal za cenę 1600 rubli wraz z umeblowaniem i akcesoriami (utensyliami) zawodowymi[100] W dawnej jeszcze resursie mławska Lutnia uczciła koncertem pamięć z kolei Fryderyka Chopina chórem co odśpiewał nastrojową pieśń chopinowską, a potem z kilkoma pieśniami z repertuaru Pani Makszejskiej z cudownie powtarzaną przez śpiewaczkę nostalgiczną pieśnią Precz z moich oczu. Na koniec jubileuszowej wieczornicy Pani Belmontówna porwała publiczność swoją grą na fortepianie dając dwa polonezy, a okazjonalny kwintet puentując przedstawienie prześlicznym marszem pogrzebowym[101] Również w Ciechanowie, nie zapomniano o popularnym rocznicowaniu, oddając pośmiertną cześć Marii Konopnickiej koncertem, którego dochód przeznaczono na szkołę żeńską w podciechanowskich Grędzicach[102] W następnym roku, z pośmiertnym koncertem wystąpili także Mławianie, a chór męski wykonał wybitnej pisarce i poetce marsz pogrzebowy Fryderyka Chopina, Pani Garbowska z kolei odegrała na fortepianie sonatę patetyczną Ludwiga van Beethovena, ponownie Chopinem przypomniała balladę As-dur opus 47. Na zakończenie zachwycano się śpiewem Pani Donimirskiej, a po koncercie Koło Ziemianek urządziło wspólną biesiadę ze skromną kolacją[103] Co ciekawe, na powiatowych wystawach rolniczych także spotykało się muzyczne atrakcje, którymi uświetniano uroczyste wydarzenia najczęściej inwentarskie. Stąd też na wizytującą pawilony rolnicze publiczność, mogły oczekiwać nawet i trzy zawodowe orkiestry amatorskie: obywatelska strażacka, ludowa przez to chłopska i robotniczo-rzemieślnicza często ze składem przynajmniej dwudziesto-osobowym[104] W końcu grudnia następnego roku, również w Ciechanowie doszło do koncertu tym razem „ziemiańskiego” na rzecz pensjonarek grędzickiej szkoły gospodarstwa domowego, podczas którego swym czystym głosem podzieliła się dziedziczka sulerzyska Wanda Kanigowska, a ręczne programy koncertowe sprzedawały Panie Garbolewska z Nużewka, Zofia Bojanowska z Bądkowa, Zofia Domaszewska z Wierzbowa czy Pani Zawadzka z Grzybowa[105] Dla ciechanowsko-sylwestrowych melomanów wydano także wieczór z koncertem wokalnym i solistą oraz skrzypkiem Panem Dłutowskim, który „dokładnie poinformowany o godzinie, na którą numer jego naznaczono, uważał za stosowne i wygodne dla siebie spóźnić się tylko 2,5 godziny i tyleż kazać na siebie publiczności czekać. […] Dotąd w Ciechanowie słynęli z tego szewcy – widać jest to i na dystans zaraźliwe”[106] Wreszcie wspólnie, i w Ciechanowie, i w Mławie, amatorzy-lutniarze obchodzili jubileuszową wieczornicę setnej rocznicy urodzin Zygmunta Krasińskiego z początkową kantatą na chór mieszany i hałaśliwie jeszcze oklaskiwanym Cichym domkiem Moniuszki. Po „bezpłciowej” raczej grze na fortepianie Pani Zielińskiej publiczność doczekała się występów Pani de Tessegre z wariacjami programowych na temat Chopina i Noskowskiego, a wykonawczyni „zmuszona frenetycznymi oklaskami do wielu nadprogramowych wystąpień” schodziła ze sceny w aureoli niemalże wieszczej. W samej końcówce po odśpiewaniu równie natchnionego Mów do mnie jeszcze z apoteozą-żywym obrazem popiersia Krasińskiego nasyceni-zgromadzeni usiedli do wspólnej wszystkim kolacji[107] Na drugim jubileuszowym wieczorze, wyłącznie już ciechanowskim, zaproszono na artystyczne wokalno-instrumentalne występy Panią Ostrzywska z Pilawy oraz pp. Milewskiego, Łuszczyńskiego, Gryf-Trzecieckiego oraz Genne, a z deklamacjami z kolei przyjechali profesor Krydl oraz pp. Zienkiewiczowie. W rezultacie, uzbierano 32 ruble netto, które przydały się potrzebującym w Towarzystwie Dobroczynności[108]
Trzecią skategoryzowaną aktywności pro publico bono to występy deklamacyjne najczęściej wystawiane wraz z koncertami czy wieczornicami, czasem bywało też, że niezależnie, ale zawsze okazjonalnie. Podczas jednego z tego typu koncertów deklamatorzy częściej przygrywali niż śpiewali, ale i wygłaszali na przykład wiersz Kornela Ujejskiego Dzwony[109] Również byli to czasem „dyżurni” recytatorzy jak Pan Kisielnicki, którego przejmujący głos święcił triumfy na różnych scenach dramatycznych[110] Nawet na wielce rozśpiewanych wieczorach wokalnych nie brakowało czasu na chwile deklamacyjne, na których aktor lutniarski Pan Gankowski mógł wyrecytować wiersz Marii Konopnickiej Do kobiety[111] Zdarzały się też deklamacje z światowej prozy literackiej. Takim to sposobem, w 1902 roku, w mławskiej resursie obywatelskiej Pan Kisielnicki wyrecytował z pamięci „Bitwę pod Grunwaldem”, ustęp z powieści Krzyżacy Henryka Sienkiewicza i kilka humorystycznych utworów[112] Z uroczystymi deklamacjami występowano nawet na zabawach sylwestrowych, a występy Pana Elwertowskiego podobały się wszystkim[113] Czasem tak jak w 1903 roku, podczas ciechanowskiej wieczornicy dramatycznej deklamatorzy jak Pan Wieńczysław Łosia i Pana Matuszewski, z dialogami brylowali w partiach dramatycznych Gałązki heliotropu Adama Asnyka i w Kłopotach dziadunia Stefana Dąbrowskiego[114] W dedykowanym ciechanowskim wieczorze recytatorskim znowu Pan Kisielnicki wyartykułował wątek podjazdu kmicicowego z Potopu Henryka Sienkiewicza i Somosierrę Wacława Gąsiorowskiego oraz kilka przy tym drobnostek humorystycznych[115] Często też występował dwukrotnie dając nawet po dwa benefisy ze swymi humoreskami, a na dodatek po bardzo przystępnych cenach[116] W porewolucyjnym okresie roku 1905, na ciechanowskich deskach miejscowego teatru, wystąpił także kolejny znany już publiczności deklamator Pan Mikulski z wyrecytowywaniem improwizacji wiersza Przyjaciel ludzkości Władysława Syrokomli oraz z donośnie brzmiącym utworem Dzwony Kornela Ujejskiego[117] Ale również niekiedy jak to miało miejsce w 1912 roku, podczas mławskiego wieczoru ku uczczenia jubileuszu Zygmunta Krasińskiego, deklamatorzy mieli nie lada gratkę, ponieważ recytowano utwory mistrza-wieszcza w wykonaniu profesora Pomiana i Pani Wiśniewskiej przesiąknięte „mało zrozumiałą dzisiejszemu pokoleniu mistyczną filozofią, lubiącego na jej skrzydłach unosić poecie”, z niechybną dykcją i wyrazistością, aczkolwiek deklamatorce „krewkiego usposobienia, co nacechowywuje swą deklamację niepomiernym pośpiechem, [wiele – przyp. aut.] wyrazów jest niedomówionych lub też wymówionych cicho”[118] Ze swoiście rozumianą przeze mnie deklamacyjnością, choć raczej bliżej temu tematowi do deklaratywności, Ciechanowianie mieli do czynienia w związku z wizytą wybitnego już na arenie międzynarodowej artysty-malarza Bolesława Biegasa z Koziczynka[119] W pozostawionym czytelnikom wywiadzie, w którym to mówił „nader żywo, gestykulując rękami i wygłasza swoje twierdzenie stanowczo i z głębokim przekonaniem o ich słuszności. […] uważa za swoją specjalność rzeźbę, jednak w wolnych chwilach od zajęć rzeźbiarskich – maluje. Jakkolwiek nigdy nie uczył się malarstwa. […] Obecnie wykańcza on obraz dość dużych rozmiarów (wysokości około 2 łokci[120] i szerokości około 1 łokcia) przedstawiający starożytny zamek, po którym błądzą cienie. […] Figury (właściwie cienie) trzech kobiet oddane doskonale. W całym obrazie roztacza się niezmierna cisza i spokój i cały nastrój obrazu ma w sobie bardzo wiele majestatu. Znać, że dzieło to jest przez autora silnie odczute[121]
Do utartych, a w zasadzie tradycyjnych już atrakcji kulturotwórczych należały bez wątpienia głośne i obwoźne występy cyrkowe, czasem w połączeniu z intratnymi loteriami fantowymi. Gdy w 1902 roku z powiatowego Przasnysza odjeżdżał cyrk to przede wszystkim śródmiejscy mieszkańcy odetchnęli z wyraźną ulgą. Bowiem jak donosił naoczny świadek „muzyka z przeraźliwym bębnem do tej pory huczy nam w głowach. Zwykle wszelkie cyrki i inne budy jarmarczne mieściły się poza miastem. Obecnie „buda” usadowiła się w samym rynku i codziennie do północka spać nam nie dawała. Cyrk także złotego runa nie zdobył, gdyż nasz ludek już nie tak łatwo wierzy w połykanie ognia i inne kuglarstwa”[122] Niemniej jednak cyrk Pana Andriejuka co często „rozkładał się” w Mławie cieszył się lepszym powodzeniem i zaufaniem, że „bodaj więcej bywa uczęszczany, jak koncerty Lutni, przedstawienia amatorskie na rzecz Towarzystwa Dobroczynności[123] Loterie fantowe upodobał sobie przede wszystkim Przasnysz, skoro tam właśnie na cele dobroczynne lubiano organizować przedsięwzięcia loteryjnych losowań. Dobrym tego typu przykładem stawał się przasnyski szpital św. Stanisława Kostki na którego działalność statutową wciąż brakowało środków publicznych[124] Podczas przasnyskich zabaw na świeżym powietrzu, czasem w ogrodzie miejskim też urozmaicano czas spacerującym organizowaniem stolikowej loterii fantowej, która potrafiła przynosić miejscowemu Towarzystwu Dobroczynności przeszło 600 rubli czystego zysku[125] Wśród 4000 fantów, które można było szczęśliwie wygrać dominowały przedmioty ze złota i srebra, ale trofeami mogły również paść inwentarze żywe, w tym koń, krowa, owce, nierogacizna, a nawet drób[126]
Szczególnymi względami rozrywkowymi cieszyły się nobliwe najczęściej też karnawałowe bale towarzysko-charytatywne oraz powszechne wśród włościan ludowe zabawy taneczne, a na niwie prywatnej wieczorki tańcujące. Wśród balów obywatelskich zdarzały się bale składkowe jak w dworze pp. Żarnowskich w Otoczni pod Mławą[127] i w samym też Ciechanowie[128], również sylwestrowe ich odpowiedniki jak imprezy taneczne w mławskiej resursie[129], a nawet rauty wyborcze czy narodowe, jakie miały miejsce w Mławie czy Kitkach na korzyść Polskiej Macierzy Szkolnej[130] Natomiast, na pierwszym balu szewskim w Przasnyszu zorganizowanym ze składek spółki szewskiej „wśród licznych mów, śpiewek, deklamacji, tańców i muzyki wesoło się ubawiło” grono stu uczestników z ks. Józefem Górnickim i państwem Majów na czele[131] Kompleksowo rzecz ujmując na balach towarzyskich cele dobroczynne były wręcz obowiązkowe jak na przykładzie mławskich sierot z Towarzystwa Dobroczynności, które nieustannie „wołają o doraźną pomoc”, którym śpieszyli z pomocą ci wszyscy „dla kogo sierota to rzecz święta”[132] Statystycznie rzecz ujmując zdarzało się nawet, że w ciągu jednego roku odbywało w samym tylko Ciechanowie co najmniej kilkanaście czasem równoległych balów tanecznych z uczestnikami po 100 par tanecznych na imprezę[133] Co ciekawe, czasem zdarzały się takie bale składkowe, które niefortunnie kończyły się finansową klapą jak na przykład podczas balu tańcującego u rolników w Uniecku, w powiecie mławskim, którego 200-tu osobowa klientela wypracowała sobie niewielki, ale kilku rublowy deficyt[134] Bale również towarzyszyły umyślnie organizowanym wystawom rolniczym, zwłaszcza ze słynnymi w tamtym czasie wystawami mławskimi, które wieńczono zazwyczaj balem ziemiańskim[135]
Nie inaczej bywało z ludowymi zabawami tanecznymi zwłaszcza w okresie karnawału pośród którego wyróżniano imprezy będące wieczorami tańcującymi, składkowymi piknikami kawalerskimi i obywatelskimi balami strażackimi[136] Również występy koncertowe dramatyczno-wokalne kończące się wspólną kolacją, a i lubiły przeciągać się do rana na zabawach tanecznych[137] Do ulubionych zabaw taneczne, należały te organizowane w Domach Ludowych. W ciechanowskim Ludowcu „co niedziela prawie, po pogadance odbywają się tańce. Członkowie i goście płacą jednakowo po 20 kopiejek za wejście. W niewielkiej sali wynajętego lokalu tańczy 4-8 par”[138] Znowu statystycznie rzecz ujmując bywały takie lata podczas których odbywało się w takim Ludowcu nawet do 20 oficjalnych zebrań tanecznych[139] Z potańcówkami publicznymi często na świeżym powietrzu wiązały się cele charytatywne. To w powiatowym Przasnyszu do tzw. koszów szczęścia składano fanty dobroczynne i próbowano ciągać losy z nagrodami w postaci niespodziewanego konfetti, reszta zgromadzonych wolała jednak grać między innymi w tzw. pocztę francuską[140] Podczas tego typu zabaw tanecznych najczęściej obtańcowywano polki, mazurki, oberki i walce, a nawet i dziarskiego krakowiaka[141]
Czasem dopełnieniem dla zabaw tanecznych pod gołym niebem, ale niekiedy i samodzielną atrakcją kulturalno-turystyczną były corocznie organizowane tzw. majówki i wycieczki krajoznawcze. Do mławskiego lasu miejskiego najczęściej chadzano wraz z dziećmi szkół powszechnych, gdzie urządzano im piknik, a „dziatwa bawiła ochoczo; śpiewy po lesie rozlegały się do późnego wieczora; majówkę urozmaicały gry i deklamacja. Zabawa zakończyła się ogólnym fotografowaniem”[142] W następną majówkę 1902 roku, zabawę powtórzono z tym, że na liczniejszych młodocianych wycieczkowiczów czekała już orkiestra strażacka, po czym kapryśna pogoda z ulewnym deszczem rozproszyła tańcujących, ale tańce dokończono w lokalu Lutni[143] Teraz to lutniści mławscy wzięli w swe ręce organizowanie kolejnych wspólnych majówek. W następnym roku do podmiejskiego lasu na tzw. majówkę składkową udano się po pierwsze na sześciu czterokonnych wozach drabiniastych z przybraniami, po czym zabawę urozmaicono „muzyką, tańcami, śpiewami i fajerwerkami przy bengalskich ogniach”[144] Niekiedy pogoda za oknami nie dopisała wycieczkowiczom, ale i wtedy młodzież bawiła się tanecznie w odnajętych pokojach mławskich przy dźwiękach wynajmowanej orkiestry strażackiej[145] W Przasnyszu natomiast, pierwsza zabawa majowa, w pobliskim lesie karwackim przybrała u postronnego widza nieoczekiwany nieco obrót w sprawie, w której to wśród śródleśnej polanki spożywano o zgrozo „wszystkie codzienne trucizny miejskie […] A zatem była monopolka i niemonopolka, likiery, koniaki, piwo i wina – ciastka, torty i cukierki”[146] Na następnej przasnysko-karwackiej majówce przesadzono z kolei z dobrodziejstwami kulinarnymi, ponieważ „pojechaliśmy [tutaj-przyp. aut.] się zabawić, a nie najeść na dni kilka”, ale też nie chce mi się do końca wierzyć, że późniejsze ochocze tańce aż do białego rana nie zrekompensowały tak grzesznego obżarstwa[147] Również w Radzanowie, w powiecie mławskim urządzono zabawę na świeżym powietrzu, choć pomimo tego, że na tańcujących co raz popadywał rzęsisty deszcz to kapryśna aura nie wystraszyła organizatorów od zorganizowania kolejnej potańcówki letniej[148] Nie inaczej bywało w Ciechanowie, gdzie majówka publiczna zgromadziła do 300 amatorów wesołych spotkań pod gołym niebem[149]
Na koniec rozważań, warto jeszcze poczytać o nowinkach technicznych służących również wyższej kulturze i zazwyczaj rozrywce takich jak oświetlanie ulic miejskich, stosowanie tzw. latarni czarnoksiężnika dla prezentacji przeźroczy, inscenizowanie panoram w postaci koncentrycznego fotoplastykonu oraz używanie kinematografu do ruchomych projekcji kinowych. Już w 1900 roku, w Mławie „noszono się” ze zmianami oświetleniowymi postulując wymianę oświetlenia gazowego (łukowego) na elektryczne[150] Ale dopiero po trzech latach oczekiwania doszło do otwarcia nowego oświetlenia z 18-toma lampami gazowymi opartymi na łuku elektrycznym systemu Gałkina z siłą blasku 18000 świec[151] Podczas uroczystej inauguracji coraz to liczniejsza publiczność mogła podziwiać nowe rozwiązanie umieszczone „w rynku i na ulicach pryncypialnych oraz na alei wiodącej z miasta do stacji kolejowej. O godz. 10-tej wieczorem miasto i aleja stanęły w jasnym oświetleniu jak przy iluminacji. Tłumy ciekawych spacerowały po mieście i alei aż do godz. 12-tej w nocy”[152] Oprócz pożytecznego nowinkarstwa elektryczne oświetlenie generowało znaczne oszczędności budżetowe w kasach municypalnych miast jaśnie oświeconych. W Przasnyszu natomiast, latarnie zapalano równie regularnie, a „patrzą one jak kotowi w ślepiach, lecz przynajmniej nie rozbijamy sobie głów o ich słupy. […] sądząc z postawienia jedynej, bardzo jasnej lampy typu Waszyngtona”[153], z czego „dwanaście takich lamp byłyby wystarczające dla naszego grodu”[154] W Ciechanowie wtenczas intensywnie myślano o drodze dojazdowej do stacji kolejowej, gdzie była „ładna alejka na przestrzeni dwuwiorstowej. [Gdzie – przyp. aut.] by było [dobrze – przyp. aut.], gdyby ustawiono chociaż kilka latarni, które by choć trochę rozpraszały ciemności tu panujące, jeśli litościwa łuna nie przyświeca nam drogi[155] Z tak zwanej magicznej „latarni czarnoksiężnika”, a inaczej również mówiąc z później już pospolitego rzutnika na przeźrocza powszechnie korzystano w tzw. Ludowcach jako pomoc dydaktyczną miejscowym towarzystwom naukowym dla zobrazowania ich odczytów i pogadanek[156] Również dla przyjezdnych gości o naukowym usposobieniu, sprowadzano do Ludowców „magiczne latarnie”, które jak nic mogły zilustrować typologiczne wypowiedzi prezentacjami z różnych stron kraju[157] Nie inaczej bywało podczas powiatowych rolniczych pokazów inwentarskich, choćby tego pokazu w Mławie z 1912 roku, gdzie wieczorem po przedstawieniu amatorskim Pani Nostitz-Jackowska dzięki zmyślnej „latarni” przedstawiała bohaterów powieści Bolesława Prusa[158] Do podobnego też i nie byle jakiego wydarzenia kulturotwórczego, doszło wcześniej w 1910 roku, podczas którego w Ciechanowie zainstalowano tzw. panoramę wszechświatową za staraniem pp. Kopelewskiego i Ostromęckiego. Ci znani artyści-malarze ciechanowscy zaprezentowali publiczności przeźrocza scen biblijno-rodzajowych z Męki Pańskiej „w 12-tu obrazach, drugą mękę w 24 obrazach, żywot św. Genowefy w kilkunastu obrazach. Różnych dużych obrazów ma 40 sztuk, a mniejszych [w fotoplastykonie – przyp. aut.], na które się patrzy przez szkła powiększające ma 107 sztuk”[159] W samym Ciechanowie i to jedynie w niektóre dni nieświąteczne odwiedzało wystawę i instalację po 300 osób dziennie, szczególnie ciekawskiej nowinkarsko miejscowej młodzieży. W tym samym jeszcze 1910 roku, w Ciechanowie otworzono pierwszy, stały kinematograf, który regularnie prezentował nieme filmy co więcej trzy razy w tygodniu[160] A nawet co by przyciągnąć publiczność do kultury wyższej tak jak w Wólce Mławskiej nie szczędzono przestrzeni w domach parafialnych, gdzie w salkach przeznaczonych do zabaw czasem stało jak mebel urządzenie projektujące filmy[161]
Podsumowywując może nieco za filozoficznie, ale chciałbym skonstatować, że życie ludzkie w każdej odsłonie trwa i trwa nieustannie, ale i wtedy na północnym Mazowszu zagadnienia kulturotwórcze nie służyły wyłącznie tej niskiej czy wyższej, a zatem pewnie i droższej w rezultacie prostej rozrywce. Oprócz niewątpliwych walorów artystycznych i poznawczych, taka subtelniejsza w podtekście działalność popularyzatorska miała strapionych podtrzymywać na duchu, czasem wręcz na ślepo rozbawić publiczność, a potem i każdego choć na ostatnią już chwilę rozluźnić z tych samych co zwykle pozostawionych też daleko trosk małych i dużych, wreszcie może i rozproszyć tamte myśli niepokorne co od rocznicy po rocznicę bolały najbardziej w zniewolonym narodzie.
Ciechanów, 2026-02-28 /-/ Mariusz Marek Mysiakowski
[1] Pogardliwa nazwa używana przez władze rosyjskie dla terenów byłego Królestwa Polskiego; w praktyce symbolizowała ona kres jakiejkolwiek autonomii i swobód obywatelskich, przypominała też o wcieleniu do 10-tej guberni rosyjskiej czy o postępach w dalszej rusyfikacji prowadzonej w miejscowych urzędach publicznych i szkolnictwie wszystkich szczebli,
[2] Centralna Biblioteka Rolnicza (CBR), Gazeta Rolnicza, 1 X 1926, Nr 40, s. 886-888 [Dwudziestolecie Centralnego Towarzystwa Rolniczego w Warszawie:1907-1927],
[3] Syndykat rolniczy - to organizacja handlowo-zaopatrzeniowa w której osoby-inicjatorzy łączą swoje zasoby (ziemię, kapitał, pracę, wiedzę) w celu realizacji wspólnego przedsięwzięcia rolniczego,
[4] Biblioteka Zielińskich w Płocku (BZP), Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 18, s. 3 [Przasnysz],
[5] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 81, s. 3 [Przasnysz],
[6] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 16, s. 3 [Mława],
[7] Wint - dawna odmiana brydża popularna w imperium rosyjskim do rewolucji bolszewickiej 1917 roku,
[8] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 16, s. 3 [Mława],
[9] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 7, s. 3 [Z pod Ciechanowa],
[10] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 54, s. 2 [Mława],
[11] Biblioteka Sejmowa (BS), Kurier Warszawski z dnia 21 stycznia 1903 roku, Nr 21, s. 7-8 {Echa mławskie],
[12] BZP, Mazur, 1910, Nr 6, s. 64 [Życie społeczne],
[13] Biblioteka Narodowa (BN), Głos Płocki, 1908, Nr 74, s. 2 [W Przasnyszu],
[14] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 16, s. 2 [Mława],
[15] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 20, s. 2 [Mława],
[16] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 22, s. 3 [Mława],
[17] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 32, s. 3 [Mława],
[18] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 28, s. 3 [Mława],
[19] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 14, s. 3 [Ciechanów],
[20] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 89, s. 3 [Z Ciechanowa],
[21] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 100, s. 2 [Z nad Łydyni],
[22] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 1, s. 3 [Z Ciechanowa],
[23] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 23, s. 3 [Z Mławy],
[24] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 98, s. 3 [Przasnysz],
[25] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 31, s. 2 [Z Przasnysza],
[26] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 31, s. 3 [Mława], zob. też: BS, Kurier Warszawski z dnia 11 kwietnia 1902 roku, Nr 99, s. 7 [Echa mławskie], tamże: Kurier Warszawski z dnia 7 marca 1902 roku, Nr 66, s. 5 [Echa mławskie],
[27] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 42, s. 3 [Z Mławy],
[28] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 44, s. 2 [Z Mławy],
[29] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 70, s. 3 [Przasnysz],
[30] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 89, s. 3 [Przasnysz],
[31] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 43, s. 3 [Przasnysz],
[32] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 94, s. 3 [Przasnysz],
[33] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 47, s. 2 [Z Mławy],
[34] BS, Kurier Warszawski z dnia 21 lutego 1903 roku, Nr 52, s. 6 [Echa mławskie],
[35] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 54, s. 3 [Ciechanów],
[36] BS, Kurier Warszawski z dnia 05 lutego 1903 roku, Nr 35, s. 5 [Z Ciechanowa],
[37] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 86, s. 2 [Ciechanów],
[38] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 4, s. 3 [Mława], zob. też: BS, Kurier Warszawski z dnia 05 stycznia 1904 roku, Nr 5, s. 3 [Mława],
[39] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 47, s. 3 [Mława], zob. też: BS, Kurier Warszawski z dnia 18 stycznia 1904 roku, Nr 18, s. 5 [Mława],
[40] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 81, s. 3 [Przasnysz],
[41] Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego (BUW), Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 47, s. 2 [Mława],
[42] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 71, s. 3 [Mława],
[43] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 84, s. 2 [Przasnysz],
[44] Biblioteka Bobolanum (BB), Mazur, 1907, Nr 22, s. 1 [Powiat Przasnyski],
[45] BZP, Mazur, 1908, Nr 2, s. 8 [Szreńsk],
[46] BZP, Mazur, 1908, Nr 14, s. 4 [Dzierzgowo],
[47] BZP, Mazur, 1909, Nr 6, s. 2 [Powiat Przasnyski],
[48] BZP, Mazur, 1909, Nr 34, s. 318 [Życie społeczne],
[49] BUW, Zorza, 1909, Nr 36, s. 570 [Teatr włościański], zob. też: BUW, Zorza, 1909, Nr 37, s. 586 [Praca społeczna],
[50] BZP, Mazur, 1910, Nr 7, s. 78 [Z Radzanowa],
[51] BZP, Mazur, 1910, Nr 18, s. 231 [Przedstawienie wiejskie w Rembowie],
[52] BZP, Mazur, 1913, Nr 8, s. 117 [Gołymin],
[53] BZP, Mazur, 1911, Nr 6, s.87 [Gołymin],
[54] Biblioteka Narodowa (BN), Głos Płocki, 1908, Nr 68, s. 2 [Z Mławy],
[55] BZP, Mazur, 1909, Nr 35, s. 332 [Z Przasnysza]; żywy obraz - rekonstrukcja dzieła malarstwa lub rzeźby, przedstawiająca postawą ludzką, ubiorem czy mimiką prezentowaną scenę rodzajową.
[56] BN, Głos Płocki, 1909, Nr 5, s. 3 [Z Ciechanowa],
[57] BN, Głos Płocki, 1909, Nr 81, s. 3 [Z Mławy], Michał Elwiro Andriolli - polski rysownik, ilustrator i malarz, przedstawiciel romantyzmu w malarstwie i grafice.
[58] BN, Głos Płocki, 1910, Nr 31, s. 4 [Ciechanów],
[59] BZP, Mazur, 1910, Nr 6, s. 64 [Życie społeczne],
[60] BZP, Mazur, 1910, Nr 6, s. 64 [Z Ciechanowa],
[61] BN, Głos Płocki, 1911, Nr 97, s. 3 [Ciechanów], zob., też: BZP, Mazur, 1911, Nr 49, s. 772 [Z Ciechanowa],
[62] BZP, Mazur, 1911, Nr 14, s. 214 [Z Ciechanowa],
[63] BUW, Zorza, 1911, Nr 12, s. 238 [Ciechanów],
[64] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 19, s. 3 [Ciechanów],
[65] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 11, s. 3 [Ciechanów],
[66] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 54, s. 2 [Pokaz w Mławie],
[67] BN, Drużyna, 1912, Nr 17, s. 295 [pokaz szkolny w Gołotczyźnie]; tamże, Nr 22, s. 317 [pokaz w Gołotczyźnie],
[68] BN, Głos Płocki, 1913, Nr 97, s. 2 [Ciechanów],
[69] BZP, Mazur, 1913, Nr 40, s. 628 [Z Ciechanowskiego],
[70] BZP, Mazur, 1913, Nr 5, s. 70 [Z Ciechanowskiego],
[71] BZP, Mazur, 1914, Nr 4, s. 54 [Z parafii Lekowo]; zob. też: BN, Drużyna, 1914, Nr 4, s. 15 [Wrażenia z teatrzyku amatorskiego w Lekowie]; BN, Głos Płocki, 1914, Nr 8, s. 3 [Z Lekowa],
[72] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 12, s. 3 [Z Mławy],
[73] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 13, s. 2 [Mława]; zob. też: BS, Kurier Warszawski z dnia 11 lutego 1902 roku, Nr 42, s. 5 [Echa mławskie], BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 13, s. 3 [Z Mławy],
[74] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 28, s. 3 [Mława],
[75] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 72, s. 2 [Ciechanów], zob. też; BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 74, s. 2 [Ciechanów],
[76] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 91, s. 3 [Mława], zob. też: BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 100, s. 3 [Z Mławy], BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 5, s. 3 [Z Mławy],
[77] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 33, s. 2 [Ciechanów],
[78] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 45, s. 3 [Z Mławy],
[79] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 54, s. 3 [Z Mławy],
[80] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 86, s. 3 [Mława],
[81] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 4, s. 2 [Mława], zob. też: BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 36, s. 3 [Z Mławy],
[82] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 14, s. 3 [Z Mławy],
[83] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 24, s. 3 [Z Mławy],
[84] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 39, s. 2 [Z Mławy],
[85] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 83, s. 3 [Z Mławy],
[86] BS, Kurier Warszawski z dnia 7 stycznia 1903 roku, Nr 7, s. 4 [Z Mławy],
[87] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 17, s. 2 [Mława]; zob. też: BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 37, s. 3 [Z Mławy], BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 66, s. 3 [Z Mławy],
[88] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 26, s. 3 [Mława], zob. też: BS, Kurier Warszawski z dnia 21 lutego 1903 roku, Nr 52, s. 6 [Echa mławskie],
[89] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 47, s. 2 [Z Mławy], zob. też: BS, Kurier Warszawski z dnia 17 marca 1903 roku, Nr 226, s. 5-6 [Echa mławskie],
[90] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 97, s. 3 [Z Mławy],
[91] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 44, s. 3 [Z Mławy],
[92] BS, Kurier Warszawski z dnia 24 czerwca 1904 roku, Nr 173, s. 5 [Mława],
[93] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 83, s. 3 [Z Mławy]; zob. też: BS, Kurier Warszawski z dnia 10 października 1904 roku, Nr 281, s. 5 [Koncert Lutni w Mławie],
[94] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 16, s. 3 [Ciechanów],
[95] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 47, s. 2 [Mława],
[96] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 61, s. 3-4 [Mława],
[97] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 65, s. 3 [Mława],
[98] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 89, s. 3 [Mława], BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 101, s. 2 [Mława],
[99] BN, Głos Płocki, 1909, Nr 81, s. 3 [Z Mławy],
[100] BN, Głos Płocki, 1910, Nr 34, s. 2 [W Ciechanowie. W Mławie]; BN, Głos Płocki, 1910, Nr 72, s. 3 [Z Mławy],
[101] BN, Głos Płocki, 1910, Nr 99, s. 2 [Z Mławy],
[102] BZP, Mazur, 1910, Nr 50, s. 732 [Z Ciechanowa],
[103] BN, Głos Płocki, 1911, Nr 21, s. 3 [Mława],
[104] BUW, Zorza, 1911, Nr 30, s. 591; BN, Głos Płocki, 1911, Nr 55, s. 1-2 [Wystawa w Mławie],
[105] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 2, s. 2 [Ciechanów],
[106] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 11, s. 3 [Ciechanów],
[107] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 51, s. 3 [Z Mławy]; zob. też. BUW, Zorza, 1912, Nr 14, s. 222 [Ciechanów],
[108] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 35, s. 3 [Ciechanów],
[109] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 72, s. 2 [Z Ciechanowa],
[110] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 24, s. 3 [Z Mławy], zob. też. BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 83, s. 3 [Z Mławy],
[111] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 39, s. 2 [Z Mławy],
[112] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 74, s. 2 [Z Mławy],
[113] BS, Kurier Warszawski z dnia 07 stycznia 1903 roku, Nr 7, s. 5 [Mława],
[114] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 11, s. 3 [Z Ciechanowa], zob. też. BS, Kurier Warszawski z dnia 07 lutego 1903 roku, Nr 35, s. 5 [Z Ciechanowa],
[115] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 41, s. 3 [Ciechanów],
[116] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 99, s. 2 [Z Ciechanowa]
[117] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 16, s. 3 [Z Ciechanowa],
[118] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 51, s. 3 [Z Mławy],
[119] Bolesław Biegas, właściwie to Bolesław Biegański (†1954) - rzeźbiarz i malarz czynny w Paryżu, reprezentant symbolistycznego nurtu w rzeźbie i malarstwie.
[120] Łokieć staropolski/ warszawski to 59,6 cm,
[121] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 70, s. 3 [Z Ciechanowa]; zob. też. BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 100, s. 3 [Z nad Łydyni],
[122] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 70, s. 3 [Przasnysz],
[123] BUW, Echa Płockie i Włocławskie, 1905, Nr 61, s. 4 [Mława],
[124] BZP, Mazur, 1908, Nr 42, s. 4 [Z Przasnysza]; zob. też. BN, Głos Płocki, 1908, Nr 74, s. 2 [W Przasnyszu]
[125] BN, Głos Płocki, 1910, Nr 60, s. 2 [W Przasnyszu],
[126] BZP, Mazur, 1910, Nr 32, s. 448 [Z Przasnysza];
[127] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 19, s. 4 [Mława], zob. też. BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 14, s. 3 [Z karnawału],
[128] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 1, s. 3 [Z Ciechanowa],
[129] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 10, s. 2 [Mława],
[130] BB, Mazur, 1907, Nr 9, s. 3 [Mława]; zob. też. tamże, Nr 13, s. 7 [Z pow. Przasnyskiego]
[131] BZP, Mazur, 1909, Nr 9, s. 2-3 [Z Przasnysza];
[132] BN, Głos Płocki, 1908, Nr 8, s. 2-3 [Z Mławy]; zob. też. BN, Głos Płocki, 1909, Nr 14, s. 3 [W Mławie],
[133] BZP, Mazur, 1910, Nr 6, s. 64 [Ciechanów],
[134] BN, Głos Płocki, 1911, Nr 33, s. 2-3 [Z Mławy],
[135] BN, Głos Płocki, 1914, Nr 54, s. 1-2 [Wystawa rolnicza w Mławie],
[136] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 16, s. 3 [Przasnysz], zob. tez. BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 18, s. 3 [Przasnysz],
[137] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 17, s. 2 [Mława], zob. też. BS, Kurier Warszawski z dnia 07 stycznia 1903 roku, Nr 7, s. 5 [Mława],
[138] BN, Głos Płocki, 1909, Nr 32, s. 3 [Z Ciechanowa], por. BN, Głos Płocki, 1909, Nr 86, s. 3 [Z Przasnysza],
[139] BZP, Mazur, 1910, Nr 6, s. 64 [Ciechanów],
[140] BZP, Mazur, 1910, Nr 27, s. 376 [Z Przasnysza]; Poczta francuska to gra towarzyska, podczas której w specjalnych skrzynkach umieszczano liściki często o charakterze miłosnym bądź żartobliwym dostarczane następnie adresatom przez umyślnego listonosza,
[141] BN, Drużyna, 1912, Nr 2, s. 26 [Wieś Wyszyny, pow. Mławski],
[142] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1901, Nr 60, s. 3 [Mława],
[143] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 54, s. 2 [Mława],
[144] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 56, s. 2 [Mława]; Ognie bengalskie to wolno palące się wyroby pirotechniczne, zazwyczaj w formie rurek (cynkowych lub tekturowych) wypełnionych mieszanką substancji, które po zapaleniu emitują intensywny, kolorowy płomień,
[145] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 54, s. 2 [Mława],
[146] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1902, Nr 60, s. [Przasnysz],
[147] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 81, s. 3 [Przasnysz],
[148] BZP, Mazur, 1911, Nr 33, s. 518 [Radzanów, pow. mławski],
[149] BZP, Mazur, 1910, Nr 6, s. 64 [Ciechanów],
[150] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 27, s. 2-3 [Mława],
[151] Lampy typu Gałkina (lub oświetlenie w systemie Gałkina) to wczesne elektryczne lampy gazowo-łukowe, powszechnie stosowane w Rosji carskiej i Królestwie Polskim na przełomie XIX i XX wieku.
[152] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 52, s. 3 [Mława], zob. też. BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1903, Nr 80, s. 3 [Mława],
[153] Lampy elektryczne typu "Washington" (zwanej Washington Globe lub lampy w stylu waszyngtońskim) to nowoczesne lampy elektryczne ewoluujące konstrukcyjnie od rozwiązań łukowych, po ostateczne żarowe z żarnikami wolframowymi,
[154] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1904, Nr 81, s. 3 [Przasnysz],
[155] BZP, Echa Płockie i Łomżyńskie, 1900, Nr 81, s. 3 [Ciechanów],
[156] BN, Głos Płocki, 1911, Nr 36, s. 3 [Dom Ludowy w Mławie],
[157] BZP, Mazur, 1911, Nr 1, s. 4 [Z Gołymińskiej parafii],
[158] BN, Głos Płocki, 1912, Nr 54, s. 2 [Pokaz w Mławie],
[159] BZP, Mazur, 1910, Nr 16, s. 197 [Panoramy w Ciechanowie i na Mazowszu],
[160] BZP, Mazur, 1910, Nr 6, s. 64 [Ciechanów],
[161] BUW, Zorza, 1914, Nr 11, s. 167 [z Mławy].